O KLATKACH, KOJCACH I ZAGRÓDKACH
Klatka lub zagródka dla królika musi być przygotowana zanim zwierzak przybędzie do naszego domu.
Niektórzy twierdzą, że królik powinien mieć swoją klatkę (zagródkę), nawet, gdy nie planujemy go w niej zamykać. Pełni ona
rolę bezpiecznego "azylu", z miejscem na toaletę i jadalnię, do którego zwierzak może udać się w każdej chwili,
aby się skryć i odpocząć - szczególnie na początku pobytu w nowym, obcym miejscu. Poza tym, gdy nie ma nas w domu
i nie kontrolujemy poczynań królika raczej zalecałabym zamykanie go. Zwykle nie wiadomo, czy
mieszkanie jest już w pełni bezpieczne dla zwierzaka - to okazuje się "w praniu". Inaczej wygląda sytuacja, gdy królik jest już w pełni zadomowiony
i jesteśmy w stanie mu zaufać na tyle, aby nie było potrzeby zamykania go w klatce. U mnie bez jakichkolwiek ograniczeń mieszka
Miś - zajmuje pokój, kuchnię i przedpokój. Ma wydzielone miejsce na jadalnię i wybrane przez siebie miejsce na toaletę,
gdzie stoi tylko kuweta. Osobom, które dopiero co rozpoczynają przygodę z królikiem w domu, stanowczo zalecam
zaopatrzenie się w porządną klatkę lub wydzielenie zamykanej przestrzeni zagródką - to zarówno dla bezpieczeństwa zwierzaka,
jak i uniknięcia przykrych niespodzianek wynikających choćby z działalności króliczych zębów. Trzeba się
przecież najpierw zapoznać :-)
Klatka
Poniżej zebrałam najważniejsze cechy, jakimi powinna charakteryzować się dobra klatka dla królika:
Wymiary: minimum 100x50 cm, wys. ok. 45 cm - dla jednego królika miniaturowego, (czyli takiego, który będzie jako
dorosły ważył około 1,5 kg); dla dwóch: minimum 120x50 cm, wys. jak wyżej; i proporcjonalnie większe klatki dla
większej ilości zwierząt. Oczywiście pisząc o takich wymiarach, mam na uwadze sytuację, kiedy królik regularnie
będzie z klatki wypuszczany na kilkugodzinne bieganie i zabawy.
Kuweta (dno) klatki powinna być wykonana z tworzywa, które można łatwo czyścić; czym wyższa - tym lepsza, gdyż chroni
zwierzęta przed przeciągami, a nam - opiekunom, oszczędza nieco pracy podczas sprzątania rozsypujących się wokół
klatki różności.
Górna część klatki powinna być ażurowa, co umożliwia swobodną cyrkulację powietrza i powinna posiadać dwie pary
"drzwiczek" - jedne z przodu - "wejściowe", i drugie u góry - w celu ułatwienia sprzątania klatki i w razie
potrzeby - bezpiecznego wyjmowania królika.
W klatce należy umieścić kuwetkę (wygodne dla miniatur są specjalne do klatek, narożne - w kąciku gdzie królik
załatwia się najczęściej), która ułatwi utrzymanie higieny, miseczkę ceramiczną na
jedzonko, paśnik na świeże siano i oczywiście poidełko lub ceramiczną miskę na wodę. Ja osobiście zalecam miskę,
ponieważ poidełka mogą się zacinać, trudniej utrzymać je w należytej czystości, bardziej czasochłonna jest codzienna
wymiana wody.
Najzdrowszą i wg mnie najpraktyczniejszą ściółką do kuwet (toalet) jest siano, słoma lub po prostu papier toaletowy,
ewentualnie ręczniki papierowe (słomę w mieście trudno jest niestety dostać). Ogólnie stosowane są też trociny,
ale mają one tę wadę, iż królik roznosi je po całym mieszkaniu na futerku wchodząc i wychodząc z klatki a poza tym
często powodują alergie, pylą się i dodatkowo nie mamy nigdy pewności, z jakiego drewna są zrobione - a nie każdy
gatunek jest dla królika bezpieczny. Nie polecam żadnych trocin, a szczególnie tych zapachowych.
Z własnego doświadczenia chciałabym przestrzec też przed stosowaniem wszelkich
"kocich" drewnianych żwirków, zarówno do kuwet toaletowych jak i na dno kuwety klatki, szczególnie
w przypadku królików rasy REX, gdyż ich "granulowata" struktura kaleczy i odgniata im łapki. Takie ranki baaardzo
trudno się goją i naprawdę, nie warto ryzykować zdrowiem zwierzaka... Ja obecnie stosuję dla Rysiulki, która jest REXEM, po prostu miękkie chodniczki (Rysiulka nie
ma klatki tylko zagródkę, dywaniki leżą więc na podłodze) - niestety uczę się na własnych błędach, gdyż nikt przy
zakupie nie poinformował mnie o delikatności jej łapek. Wszystkie kuwety toaletowe wypełniam porwanym na kawałki,
makulaturowym papierem toaletowym.
Ostatnim moim odkryciem godnym polecenia innym, jest pomysł do zastosowania JEDYNIE w kuwetach toaletowych
posiadających SEPARATOR MOCZU, (czyli podwójne dno - wierzchnia część z otworami zakładana na pojemnik właściwy)
bentonitowego, najdrobniejszego "kociego" żwirku, jako wypełnienia przestrzeni między
elementami kuwety. Mocz spływający otworami jest wiązany przez zbrylający się żwirek, dzięki czemu nie zalega i
nie rozkłada się w szybkim tempie przy pokojowych temperaturach. Ważne jest, aby królik nie miał bezpośredniego
dostępu do zbrylających się żwirków, ponieważ może je zjadać, co oczywiście szkodzi i do czego dopuszczać nie wolno.
Ogólnie (a przy letnich upałach szczególnie), zalecam całkowitą rezygnację ze ściółki na całej powierzchni
klatki bądź zagródki, ograniczając się jedynie do wysypania jej w kuwetach toaletowych lub miejscu gdzie królik
załatwia najczęściej swoje potrzeby - goła podłoga jest chłodna i króliki lepiej dzięki temu znoszą gorąco. Poza
tym ułatwia to bardzo naukę czystości, gdyż zwierzak nie myli się i zwykle wybiera na siusianie to miejsce ze
ściółką - czyli kuwetkę. Pomaga to w utrzymaniu właściwej higieny w klatce. Wbrew pozorom i tego, co obserwuje
się w sklepach zoologicznych, królik nie jest zwierzęciem wymagającym jakichkolwiek ściółek, poza tymi mającymi
za zadanie wchłaniać mocz. Podobnie jak pies czy kot lubi poleżeć na podłodze, wykładzinie, czy też na kanapie ;-)
Nie starajmy się więc stwarzać mu takich "usztucznionych" ściółkami warunków, bo to ani estetyczne, ani dla niego
wygodne... tyle tylko, że obraz królika w klatce z trocinami jakoś utrwalił się ludziom w głowie - zupełnie nie
potrzebnie...
skocz do góry
Zagródka
Godnym przemyślenia pomysłem jest zakupienie zamiast tradycyjnej klatki - kojca (zagródki) z kilku elementów w
postaci ażurowych kratek, połączonych ze sobą prętami, nadającymi się również do wbicia w ziemię, podczas
organizowania letnich wybiegów na zielonej trawce. Ja sama coś takiego właśnie "testuję" i powiem szczerze,
że to bardzo wygodne zarówno dla królika jak i dla mnie samej. Rysieńka ze zbyt małej klatki o wymiarach 80x45x40
przeprowadziła się właśnie do takiego "apartamentu" - 160x110.
Jest naprawdę super - polecam!
W sprzedaży jest coraz więcej takich różności, które przy odrobinie wyobraźni i inwencji twórczej
mogą stać się bardzo pomocne. Mój kojec składa się z 6 elementów po 80 cm szerokości i około 1 m wysokości -
z tym, że wykorzystuję go fragmentami w różnych miejscach mieszkania.
Pozwala się dowolnie kształtować, właśnie
ze względu na tą ilość luźnych połączeń i zapewnia zwierzakom dość duży, bezpieczny teren. Wewnątrz łatwo zmieszczą
się odpowiednie akcesoria: miski, porządna kuweta, paśnik na siano a nawet domek np. z klatki transportowej -
nie będzie problemów z metrażem ;-)
skocz do góry
Transporterek
Bardzo przydatną rzeczą dla królika i jego opiekuna jest klatka transportowa, dzięki której w bezpieczny sposób możemy
np. zabrać zwierzaka na wizytę u weterynarza. Królik jest bardzo delikatnym i płochliwym zwierzątkiem, więc
wszelkie podróże na rękach człowieka nie są dobrym pomysłem... znacznie bezpieczniej dla niego, gdy jest przewożony
w przystosowanej do tego celu klatce transportowej. Ograniczony dostęp różnych bodźców z obcego otoczenia w poczekalni kliniki weterynaryjnej
wpływa łagodząco na zestresowanego królika. W takiej sytuacji więcej "atrakcji" naprawdę mu nie potrzeba, więc
polecam kupno transporterka. Uważam, że jest jednym z niezbędnych akcesoriów króliczego wyposażenia. Nie musi to być od razu firmowa klatka
z "bajerami" - tak naprawdę rolę tą może odegrać również zamykany, plastikowy koszyk piknikowy.
Ważne jest, aby miał zapewnione odpowiednie przewietrzanie
przez otwory w ściankach i wystarczająco duże "drzwiczki" do bezpiecznego wyjęcia królika podczas badania. Wnętrze transporterka należy wyłożyć ręcznikiem lub kocem,
żeby królik nie ślizgał się po dnie w czasie podróży i żeby ewentualny mocz bądź ślina miały w co wsiąknąć (króliki,
tak jak i inne zwierzęta, często w stresie wywołanym jazdą samochodem mogą mocno się ślinić). Istotne jest również, żeby transporterek nie był zbyt duży - warto
kupić taki, który ograniczy przynajmniej częściowo ruch królika w środku i mogące wystąpić obijanie się o ścianki będzie nieco łagodniejsze.
skocz do góry
Ostatnia aktualizacja tej podstrony: 30.04.2005 r.
|