O STERYLIZACJI I KASTRACJI KRÓLIKÓW
Większość osób myśli o kastracji czy sterylizacji jako o sposobie człowieka na polepszenie sobie
bytu ze zwierzęciem pod jednym dachem, a to niestety BŁĄD! Głównie z takiego podejścia do tematu wynikają wszystkie
błędne wyobrażenia o pobódkach kierujących ludźmi świadomie decydującymi się na poddanie zwierzęcia zabiegowi. Nie po
to sterylizuje się zwierzaka, żeby w pokoju ładniej pachniało, tylko po to aby zwierzakowi ulżyć. Takie objawy jak
agresja, terytorializm, znaczenie moczem, demonstrowanie popędu płciowego to zauważalne przez człowieka efekty
dorastania królika. Mogą one być u jednych osobników silniejsze a u innych łagodniejsze, jednak trzeba być
przygotowanym na to, że wystąpią w okolicach 6 miesiąca życia. Przyjmując pod swój dach krolika, należy zapoznać się
ze wszystkimi aspektami życia tego zwierzęcia - również, tymi mało dla człowieka przyjemnymi. Swiadomość co może nas
spotkać ze strony zwierzęcia jest ogromnie istotną rzeczą.
Na wstępie
Opieka nad zwierzęciem, obcowanie z nim, możliwość jego obserwacji, odwzajemnianie przez niego emocji, to
niezaprzeczalnie bardzo pozytywne przeżycia, ale nie należy zapominać, że aby one istniały i były w pełni przez nas
odbierane bez zakłóceń, musimy być przygotowani na szereg wyrzeczeń i musimy być mocno tolerancyjni w stosunku do
swojego zwierzęcia. Ono nigdy nie będzie myślało, rozumiało i odczuwało jak człowiek - zawsze pozostanie zwierzęciem z
typowymi dla swojego gatunku zachowaniami. Nie znaczy to oczywiście, że w związku z tym jest stworzeniem w
jakimkolwiek stopniu uboższym od człowieka - niejednokrotnie wprost przeciwnie. Trzeba tylko nauczyć się je rozumieć
i pojmować jako zwierzę - nie uczłowieczać na siłę. Pierwsze myśli jakie się pojawiają podczas podejmowania decyzji
o zabiegu sterylizacji/ kastracji to: "przestanie obsikiwać, przestanie gryźć, przestanie czuć popęd płciowy", a to
nie tak. Na zabiegi kastracji i sterylizacji decydujemy się dla zwierząt - nie dla naszej wygody. Złagodzenie
nieporządanych objawów towarzyszących dojrzewaniu i będących wynikiem działalności hormonów jest dodatkową zaletą
kastracji i sterylizacji, jednak nie POWODEM który powinien skłaniać nas do podjęcia decyzji na tak. Kierować nami
powinna świadoma chęć ulżenia królikowi we frustracjach jakie towarzyszą mu w domowych warunkach z "buzującymi"
hormonami i świadoma chęć zmniejszenia ryzyka zapadnięcia zwierzaka na szereg chorób narządów rodnych w przypadku
samic.
skocz do góry
Dlaczego sterylizować/kastrować króliki
Zabieg kastracji czy sterylizacji zwierząt jest bardzo często postrzegany przez ludzi nie
posiadających wystarczającej wiedzy, za objaw ludzkiego snobizmu, egoizmu i bezmyślności. Być może, ci, którzy pędzą
do weterynarza z królikiem w celu poddania go kastracji za to, że nasikał na nową kanapę, takimi właśnie cechami się
wyróżniają, jednak nie o stanach ekstremalnych chciałam tu pisać. Powody dla których przeprowadza się świadomie te zabiegi
są bardziej złożone. Przede wszystkim chodzi tu o kontrolę nad rozmnożeniami królików w domach. Choć te zwierzęta nie
biegają po ulicach i nie widzimy problemu ich bezdomności tak wyraźnie, jak to się dzieje z psami i kotami, to jednak
nie znaczy, iż w przypadku królików domowych takie zjawisko w ogóle nie występuje. Ludzie decydujący się na więciej
niż jednego królika często nie mają świadomości w jak szybkim tempie i jak obficie ilościowo te zwierzęta się rozmnażają.
Skutkiem takiej beztroski i braku odpowiedniej edukacji są nieoczekiwane mioty złożone z 4-8, a przy większych
królikach, nawet z kilkunastu młodych, które stanowią nielada problem dla opiekunów. Nie jest bowiem proste
znalezienie nowych, dobrych domów dla 8 królików w ciągu 2 miesięcy. Jeśli jeszcze dochodzi do tego brak szybkiej
reakcji przy pierwszej "wpadce" - kolejny miot tuż po wydaniu na świat pierwszego, jest w drodze. Zważywszy na fakt,
iż króliki, jako zwierzęta stadne i towarzyskie, zaleca się trzymać parami, świadoma decyzja o sterylizacji i
kastracji podjęta w odpowiednim momencie jest mocno wskazana.
Kolejnym ważnym powodem do sterylizacji królików, są choroby nowotworowe narządów rodnych w przypadku samic. Nieprawdą
jest, że samice zwierząt muszą choć raz wydać na świat potomstwo i, że w czymkolwiek to jest dobre dla ich organizmu.
Jeden poród w życiu królicy nie wpłynie w żadnym stopniu na zmniejszenie możliwości zachorowania. Różne źródła podają
statystyki, iż 80% samic w wieku około 2 lat ma już zmiany na narządach rodnych z których rozwijają się nowotwory,
ropomacicza i inne infekcje, wykrywalne zwykle w stanie zbyt zaawansowanym aby leczenie mogło skutecznie pomóc. Takie
statystyki nie mogą być oczywiście wyznacznikiem dla naszych decyzji, należy jednak chociaż się zastanowić. Przecież
skądś musiały się te dane wziąć, ktoś musiał prowadzić jakieś badania. Sterylizacja samicy w stanie zaawansowanej choroby
jest najczęściej już "po fakcie", ponieważ jeśli mamy do czynienia z nowotworem - są lub mogą wystąpić przerzuty, gdy
to ropomacicze - osłabienie organizmu nie sprzyja w osiągnięciu sukcesu zabiegowego i rekonwalescencji. Temu
wszystkiemu można zapobiec sterylizując królice po osiągnięciu dojrzałości płciowej bez oczekiwania na pojawienie się
objawów choroby.
01.04.2005 r.
Oto króliczka, która przechodziła przez Króliczy Serwis Adopcyjny w marcu 2005 r. Niestety,
nie doczekała swojego nowego domu - zmarła na ropomacicze i jeszcze kilka innych chorób w wieku około 3 lat.
Tutaj znajdziesz obszerniejszy opis
jej historii.
STERYLIZUJCIE SWOJE KRÓLIKI! DBAJCIE O NIE!
14.05.2005 r.
Na stronie warszawskiej lecznicy weterynaryjnej OAZA opublikowany został bardzo wymowny artykuł
dotyczący jeszcze jednej z chorób, która zaatakować może narządy rodne niesterylizowanej samicy królika. Co istotne:
choroba rozwija się praktycznie bezobjawowo a stan niepokojący widać dopiero gdy jest mocno zaawansowana. Oto link do
artykułu:
WODOMACICZE U KRÓLICY
Trzecim i właściwie ostatnim powodem do podjęcia decyzji o sterylizacji i kastracji królików jest agresja. O ile z
królikiem wykazującym terytorialne zachowania w postaci znaczenia terenu, można spokojnie współmieszkać, stosując
jedynie wzmożoną częstotliwość sprzątania i uzbrajając się w duży zapas tolerancji, to z królikiem rzucającym się do
ataku przy każdej próbie zbliżenia w okolicę jego "terytorium", nie da się funkcjonować. Agresja królika może być
niewspółmierna zupełnie do jego wyglądu. Kto widział to zwierzę w momencie ataku i walki, wie, jak dotkliwe nawet
dla dorosłego człowieka mogą być jego ugryzienia, nie mówiąc już o dzieciach, które bardzo często są opiekunami królika.
Agresja może mieć różne podłoża, trzeba więc dokładnie przeanalizować samemu, lub zwrócić się do specjalistów w sprawach
króliczych, daną sytuację biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności. Jeśli jest to agresja terytorialna - czyli wyraźne
ataki w obronie swojego terenu, miski, klatki, czy ulubionego miejsca - można poprzez poddanie królika zabiegowi złagodzić
lub wyeliminować takie zachowania. Nie ma jednak nigdy gwarancji, że w tym przypadku sterylizacja/kastracja na pewno pomoże.
Króliki są bardzo różne, w różnym stopniu zachowania terytorialne są zakodowane w ich psychice i pewność możemy przy
kastracji mieć jedynie co do niepłodności zwierzęcia. Wszystko co związane z jego zachowaniem nie musi wcale ulec jakiejkolwiek
zmianie. Może zdarzyć się nawet tak, że łagodny przed zabiegiem zwierzak stanie się po zabiegu bardziej drażliwy,
wcale nie zmniejszy częstotliwości znaczenia terenu i zupełnie nie zrezygnuje z demonstracji zachowań płciowych.
skocz do góry
Na co należy zwrócić szczególną uwagę
Oto kilka ważnych, ale ogólnych punktów ukazujących sygnały o tym, na co należy zwrócić uwagę
przed podjęciem decyzji o poddaniu kastracji czy sterylizacji królika:
wybór odpowiedniego weterynarza specjalizującego się w leczeniu królików - pierwsza z
najważniejszych rzeczy, jakie powinny brać udział w podejmowaniu decyzji. Weterynarz pownien mieć doświadczenie w
przeprowadzaniu zabiegów na królikach.
ogólna kondycja królika - druga z najważniejszych rzeczy. Królik powinien być zdrowy. Każda infekcja, choroba czy
niedomaganie jest osłabieniem organizmu, które w istotny sposób może wpłynąć na powodzenie zabiegu. Przekarmianie,
i co za tym idzie - doprowadznie do otyłości królika również jest czynnikiem działającym na niekorzyść.
ocena, czy zabieg jest naprawdę konieczny - o ile przy samicach w zasadzie przeciwwskazaniem może być jedynie stan
zdrowotny wykluczający podanie narkozy, to w przypadku samców warto się zastanowić. Jeśli królik na 100% nie będzie miał
towarzyszki życia, przy której może dojść do nieporządanch rozmnożeń i jest spokojny, być może kastracja nie ma tu
uzasadnienia. Pragnę tu jedynie wspomnieć, że nawet jeśli towarzyszem samca będzie drugi samiec - kastracja jest
wskazana u obu królików, ponieważ znacznie ułatwi ona współżycie i zaprzyjaźnienie się zwierzaków. To warto zrobić dla
zapewnienia królikowi towarzystwa na całe życie.
ruja u samicy - niewskazane jest przeprowadzanie zabiegu sterylizacji podczas gdy samica ma
ruję, ponieważ wówczas naczynia krwionośne oplatające macicę i jajniki są powiększone. Silniejsze ukrwienie tych
narządów niesie za sobą ryzyko mocniejszego krwawienia i tym samym nie sprzyja całemu zabiegowi. Lekarz weterynarii
przeprowadzający zabieg musi podwiązać odcinane naczynia krwionośne, aby wyeliminować krwotok, a w takim stanie jest to
mocno utrudnione.
skocz do góry
Jak należy przygotować królika do zabiegu
Właściwie, jest to temat jaki powinien być dokładnie przedstawiony przez danego lekarza weterynarii
mającego wykonywać zabieg, jednak dla wskazania pewnych prawidłowości, zasygnalizuję kilka rzeczy, które są charakterystyczne
dla specyficznego zwierzęcia jakim jest królik. Nie postępuje się z nim bowiem tak jak z psem czy kotem, kiedy to w
dniu zabiegu rezygnuje się ze wszelkich posiłków dla zwierzaka i do gabinetu trafia on na czczo. U królika układ
pokarmowy wymaga ciągłości pracy, wobec czego tak długa przerwa w podawaniu posiłków może wpłynąć negatywnie na jego stan i
dodatkowo osłabić organizm. Tym zwierzętom powinno się dać możliwość podjadania i pozostawić udostępnione siano
oraz wodę. Natomiast na około 6 godzin przed zabiegiem nie wolno podawać już innych pokarmów. Oczywiście nie
wskazane są żadne dodatkowe stresy dla zwierzaka, zmiany w diecie na kilka dni przed planowanym zabiegiem, zmiany w otoczeniu
itp. Wszystko powinno toczyć się jak zwykle i nie budzić w zwierzęciu lęków. Wbrew pozorom, stan psychiczny królika
jest bardzo istotny. To są tak wrażliwe zwierzęta, że nawet jakiś drobiazg wprowadzający w ich życiu nieoczekiwaną zmianę
może mieć wpływ na poziom stresu, a czym bardziej królik zestresowany - tym bardziej osłabiony organizm.
Królik na sam zabieg (i ogólnie - na każdą wizytę u weterynarza) powinien być przewożony w
specjalnie do tego celu przeznaczonej klatce transportowej. Nie może być niesiony na rękach, ani transportowany w
swojej klatce domowej. Klatka transportowa charakteryzuje się tym, że ogranicza w maksymalnym możliwym stopniu bodźce
z zewnątrz. To łagodzi stan stresu w jakim królik znajduje się podczas sytuacji odbiegających od normalności. Poza tym,
wymiary dobrze dobranej klatki transportowej powinny być takie, aby zminimalizować efekt obijania się zwierzęcia podczas
jazdy środkami lokomocji - czyli, nie powinna taka klatka być zbyt duża. W "transporterku" pownien znaleźć się kocyk,
albo ręcznik eliminujacy ślizganie się zwierzaka po plastikowym dnie.
skocz do góry
Na czym polega sam zabieg
Kastracja samców to prosty zabieg. Polega na usunieciu obu jąder i najądrzy. Cały proces wygląda tak:
- rozcięcie moszny królika
- wysunięcie obu jąder z moszny
- zamkniecie naczyń krwionośnych oraz nasieniowodów
- odcięcie obu jąder
- czasem zakłada się szwy na rozcięcia moszny, ale nie zawsze jest taka konieczność
Sterylizacja samic jest nieco bardziej inwazyjnym zabiegiem, ponieważ aby dostać się do
narządów rodnych królicy, lekarz weterynarii musi otworzyć jamę brzuszną. Cały proces wygląda tak:
- ogolenie sierści z brzucha samicy
- nacięcie brzucha
- zamkniecie naczyń krwionośnych
- usuniecie macicy oraz jajników
- założenie szwów
skocz do góry
Jak dbać o królika po zabiegu
Po zabiegu króliki jeszcze przez kilka godzin znajdują się w stanie niepozwalajacym na pozostawienie
ich bez nadzoru. Właściwie powinny być oddawane przez kliniki weterynaryjne już w stanie wybudzonym, ale z własnego
doświadczenia wiem, że nie zawsze tak jest. Narkoza powoduje dosć znaczny spadek temperatury ciała, w związku z czym,
ważne jest, aby królika móc czymś ogrzać w czasie transportu do domu. Dobrym sposobem jest zabranie ze sobą termoforu z
ciepła wodą, owinięcie go w ręcznik i włożenie do klatki transportowej. Jeśli królik jest jeszcze nieprzytomny, nie
wskazane jest umieszczenie go w klatce transportowej, ponieważ w ten sposób traci się kontrolę nad tym, jak królik reaguje.
Można w takiej sytuacji owinąć go w ręcznik lub koc i trzymać po prostu na rękach, przytulonego do ciała, aby było cieplej.
Po przewiezieniu do domu przede wszystkim należy królikowi zapewnić spokój. W przypadku gdy zwierzę nadal nie jest w
pełni wybudzone i nie utrzymuje jeszcze równowagi, dobrym pomysłem jest umieszczenie go w ciasnej klatce transportowej
wyłożonej kocykiem. Dogrzewanie nadal mocno wskazane. W takim pomieszczeniu królik ma mniej możliwości obijania się, co w
klatce domowej nie byłoby możliwe, ze względu na wyposażenie i większą przestrzeń. Wybudzanie może trwać nawet kilka
godzin i cały ten czas królik powinien być pod kontrolą opiekuna.
Królik wybudzony i w pełni kontrolujący swoją równowagę może otrzymać już wodę i siano.
Zainteresowanie jedzeniem i piciem powinno nastąpić już w kilka godzin po wybudzeniu. Gdy królik podjada siano, pije,
pojawiają się pierwsze bobki i siku - to oznaki, że wszystko jest na dobrej drodze. Pełne posiłki można podawać już
następnego dnia po zabiegu, ale stopniowo, bez gwałtownych szaleństw z różnorodnością. Oczywiście w okresie
rekonwalescencji nie wolno wprowadzać żadnych zmian w diecie.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka szczegółów związanych z okresem rekonwalescencji po
zabiegu. W przypadku samców jest ich mniej - ważne aby nie stwarzać warunków pobudzających królika do skoków,
szybkich zrywów do biegu, zwrócić szczególną uwagę, czy drzwiczki klatki są bezpieczne, czy nie występują jakieś
elementy wystające, o które królik w niepełnej kondycji mógłby się zaczepić itp. Przy samicach zaleca się nie
wypuszczanie ich na dużej powierzchni, aby nie prowokować do biegania i rozciągania miejsca rany pooperacyjnej.
Czas, w którym rana wewnętrzna jest już zrośnięta to około 10 dni i przez ten okres królica powinna być mocniej
dozorowana. Po tym czasie już nic złego nie powinny spowodować biegi ani skoki.
Zwierzętom, które wykazują nadmierne zainteresowanie szwami można założyć specjalny
"kaftanik". Jest to kawałek materiału w formie przodu ubranka z troczkami, które wiąże się
na grzbiecie zwierzęcia. Łatwo wykonać takie zabezpieczenie samemu, jeśli nasza klinika nie dysponuje gotowymi o
pasujących rozmiarach. Zapobiega ono wylizywaniu i podrażnianiu rany pozabiegowej. Nie polecam natomiast kołnierzy
pozabiegowych, ponieważ króliki nie mają wtedy możliwości wyjadania kału witaminowego z odbytu, co raczej nie wpływa
korzystnie na ich ogólną kondycję.
skocz do góry
Podsumowanie, czyli jak wygląda życie po zabiegach u "czwórki"
Toffik i Funiek byli kastrowani jednocześnie. Oba miały wtedy około roku. Zabieg zniosły
bardzo dobrze, a okres rekonwalescencji właściwie nie różnił się niczym od normalnego życia. Decyzję o poddaniu
ich zabiegowi podjęłam z powodu ich walk terytorialnych. To były moje pierwsze króliki, nie miałam żadnego
doświadczenia i decydując się na drugiego królika, nie zdawałam sobie sprawy, że tak to może wyglądać. Na szczęście
właściwą reakcję na zjawisko miałam w porę i po kastracji oba zwierzaki żyją do tej pory w wielkiej przyjaźni.
Bardzo się cieszę, że nie zabrakło mi wtedy odwagi. Było warto :-) Popatrzcie na zdjęcia w galerii.
Rysieńka była sterylizowana w wieku około 2 lat. Po okresie dojrzewania miała kilkakrotnie
ciaże urojone. W okresie tuż przed sterylizacją były one bardzo nasilone i długotrwałe. Dodatkowo permanente rujki
nie dawały spokoju ani jej ani wszystkim w otoczeniu. Królica wyraźnie się męczyła. Ze względu na jej stan podjęliśmy
decyzję o sterylizacji, mając jednocześnie cichą nadzieję, że łatwiej będzie zaprzyjaźnić ją z Miśkiem. Ewidentnym
sukcesem sterylizacji było wyeliminowanie męczących rujek i ciąż urojonych. Rysieńka nie miała jeszcze na szczęście
zmian na narządach rodnych, ale była na dobrej drodze do tego z powodu owych ciąż. Niestety jej chrakter i terytorializm
w stosunku do innych królików nie uległ żadnej zmianie. Zabieg nie wpłynął na złagodzenie jej charakteru - pozostała
sobą w pełni. Nie przyjaźni się z żadnym z królików.
Miś był już wykastrowany jak go przygarneliśmy. Jest łagodny, ale nie "ciapowaty". Zupełnie
nie zatracił w wyniku zabiegu chęci demonstrowania swojej seksualności i zarówno w stosunku do ludzi, jak i do
Rysieńki (jeżdżą w jednym transporterku do weterynarza) potrafi pokazać, że jest facetem ;-)
Wszystkie moje króliki otrzymywały po zabiegach antybiotyk. Toffik i Funiek nie mieli zakładanych
szwów. Ranki goiły się prawidłowo i nie było żadnych komplikacji pozabiegowych. Żadne z nich z powodu zabiegu nie
straciło nic ze swojego charakteru ani temperamentu. W przypadku chłopaków wyeliminowane zostały zachowania terytorialne, a
więc walki między sobą. W przypadku samicy mam pewność, że nie zachoruje na nowotwora wywołanego ciągłymi rujami i
ciążami urojonymi. Żadnego z zabiegów nie żałuję, bo nie mam żadnych ku temu powodów.
skocz do góry
Ostatnia aktualizacja tej podstrony: 14.05.2005 r.
|