O ZNACZENIU ZACHOWAŃ I ZABAWACH KRÓLIKÓW
Każdy opiekun królika spędza dużo czasu na obserwowaniu jego zachowań. Ponieważ niezwykle ważne jest
to, aby nauczyć się rozumieć mowę swojego zwierzęcia, postaram się przybliżyć niektóre z nich, wyjaśniając jednocześnie
co mogą oznaczać. Taka umiejętność jest nie tylko ciekawostką w relacjach między człowiekiem a zwierzęciem, ale
również jest mocno przydatna w sytuacjach, kiedy musimy wykazać się trafnym zdjagnozowaniem różnych stanów swojego królika.
Dotyczy to zarówno zdarzeń wesołych jak i smutnych. Powodzeniem wielu interwencji w stanach chorobowych jest bowiem
szybka reakcja ze strony opiekuna królika, która nastąpić może jedynie wtedy, gdy przynajmniej w przybliżeniu zdajemy
sobie sprawę, co swoim zachowaniem chce nam przekazać zwierzę. Wiele cech zachowań królika jest typowych, to znaczy, że
odzwierciedla te same, (albo bardzo zbliżone) nastroje, stany fizyczne i psychiczne oraz stany zdrowotne. O ile
charaktery krolików mogą niezwykle się różnić, to schemat pozwalający po krótkiej obserwacji ocenić ogólną kondycję
zwierzaka, jest niemal stały.
Opisy zachowań królików na bazie obserwacji mojej "czwórki", podzieliłam na dwie kategorie:
Mowa królika
Królik "zrywnie" biegnie i podskakuje z obrotami w powietrzu - to nie jest żaden "atak" ;-) Króliki w ten sposób "brykają",
świadczy to więc o ich dobrym samopoczuciu, radości i dobrej kondycji zdrowotnej.
Królik nagle przewraca się na bok i zastyga na chwilę z bezruchu - to również nie jest nic niepokojącego. Królik
w ten sposób demonstracyjnie rozpoczyna odpoczynek. Często takie "walnięcie" się na boczek zwierzak robi w sąsiedztwie
mebla albo ściany, dodatkowo uzyskując efekt dżwiękowy ;-) wynikający z uderzenia.
Królik siada z podkurczonymi łapkami "na kurkę" - to również forma odpoczynku. Nie zawsze króliki sypiają na boku, rozciągnięte i wyluzowane.
Taki, bardziej czujny sposób sypiania często obserwujemy. gdy krolik nie jest jeszcze w pełni zadomowiony i oswojony z
nowym otoczeniem.
Królik pochrapuje w czasie snu - zakładając, że w czasie aktywności nie kicha, nie kaszle i nie ma żadnych objawów infekcji dróg oddechowych,
takie pochrapywanie i poświstywanie może być efektem przerośniętego podniebienia. U mnie Funiek tak właśnie ma. Nie jest
to choroba ani dolegliwość wymagająca interwencji lekarza, tylko po prostu taka cecha danego zwierzęcia.
Królik jest agresywny podczas ingerencji opiekuna we wnętrze klatki - to naturalny odruch obronny każdego krolika. Taka
agresja wynika z terytorializmu tych zwierząt. Dla krolika klatka to odpowiednik nory w naturze, nie pozwoli nikomu
ingerować w swoje królestwo, ale nie znaczy to, że królik opiekuna nie lubi. Należy uszanować "własność" krolika i
wszelkie sprzątania klatkowe wykonywać podczas gdy zwierzak biega po pokoju.
Królik kładzie głowę nisko przy podłodze podczas głaskania - to sygnał poddania i pozwolenia na pieszczoty.
Często towarzyszy temu odwzajemnianie pieszczot przez królika w postaci lizania po rękach. Bardzo miłe :-) Warto często
głaskać królika i tym samym doprowadzać do takiej pozycji, ponieważ poza przyjemnością podkreśla ona, że to opiekun jest dominantem
w stadzie, nie królik. Pozwala to na uniknięcie rywalizacji o dominację z człowiekiem, co czasem się zdarza.
Królik biega wokół nóg opiekuna "bzycząc" - to objaw podniecenia. Królik zachęca w ten sposób do wspólnych "igraszek",
co w silniejszych stanach (np. wiosną), może być intensywne i przeradzać się w próby kopulacji. Jest to o tyle nieprzyjemne,
że królik chwyta mocno zębami chcąc przytrzymać ewentualny "obiekt" pożądania i może dość mocno kaleczyć. Jeśli
takie stany są silne, zalecam poddanie królika zabiegowi kastracji, co złagodzi jego popęd i wyeliminuje płodność
(w razie planowania więcej niż jednego królika zabiegi kastracji i sterylizacji są nieuniknione).
Królik atakuje opiekuna biegnąc do niego z położonymi uszami i mocno wysuniętą do przodu głową - to prawdziwy atak.
Jest niebezpieczny, bo króliki potrafią mocno gryźć i zacięcie walczyć. Powodów takiego zachowania może być wiele: choroba,
ból, terytorializm u nie wysterylizowanych i niewykastrowanych zwierząt, rywalizacja między tymi samymi płciami
(króliki rozróżniają płeć opiekuna i może się zdarzyć chęć zdominowania rywala, ludzi traktują jak członków stada), strach,
również indywidualny charakter zwierzęcia silnie terytorialnego. W zależności od powodów są różne sposoby na złagodzenie
agresji u królików, zawsze jednak oparte na łagodności, spokoju i wyrozumiałości w stosunku do niego.
Królik zgrzyta zębami - to może znaczyć kilka rzeczy. Głośne zgrzytanie skulonego królika to reakcja na ból. Taki
królik wymaga interwencji lekarza weterynarii, bo może się dziać w jego organiźmie coś niedobrego. Delikatne, cichsze
zgrzytanie np. podczas głaskania - to objaw zadowolenia. Dość łatwo jest te dwa rodzaje zgrzytania rozróżnić, rozważając
choćby okoliczności w jakich się pojawiają i ich nasilenie.
Królik pociera brodą o przedmioty - to sposób znaczenia terenu. Króliki mają pod brodą gruczoły zapachowe z substancją,
która jest dla nich wyczuwalna a dla ludzi nie. Nie jest to żadna choroba ani próba pozbycia się ciała obcego spod brody.
Królik biegnąc obsikuje strumieniem moczu wszystko dookoła - to kolejny sposób znaczenia terenu. Zwykle robią tak
samce, jednak i u samic się zdarza. Nie u każdego królika takie znaczenie terenu ma identyczne nasilenie. Jest bardzo
różnie - jedne króliki znaczą mocno i intensywnie a inne prawie wcale. Związane jest to z terytorializmem danego królika.
Nieco złagodzić objawy terytorializmu można poddając krolika zabiegowi kastracji lub sterylizacji, jednak niegdy nie ma
pewności, że sytuacja ulegnie poprawie.
Królik wszędzie pozostawia po sobie bobki - trzeci sposób znaczenia terenu, ale również objaw "bałaganiarstwa" królika.
Tak jak w poprzednim punkcie, nie u każdego królika takie zachowanie jest równie nasilone. Sposobem na częściowe
przynajmniej wyeliminowanie bobkowania, jest nauka czystości i korzystania z kuwety. O ile obsikiwania fontanną moczu
(w sensie znaczenia terenu, nie zwykłego sikania po kątach - to dwie różne sprawy)nie da się tak łatwo wyeliminować
uczeniem królika załatwiania się w kuwecie, to z kupkami bywa lepiej i większość
zwierząt po jakimś czasie "załapuje" o co chodzi opiekunom. Trzeba być jednak przygotowanym na to, że przy króliku w
domu zawsze będzie mniejszy lub większy nieporządek.
Królik piszczy lub krzyczy - takie dźwięki u królika to objaw całkowitej desperacji i przerażenia. Bardzo niedobrze się dzieje, jeśli
królik zachowuje się tak z powodu niewłaściwego postępowania opiekuna. Króliki w naturze właściwie krzyczą jeden raz w życiu - gdy
wiedzą, że za chwilę zginą, np. podczas ataku jakiegoś drapieżnika.
Królik podbiega i trąca nosem opiekuna - to tak jakby chciał powiedzieć: "no co tam? jestem tu, zainteresuj się :-)"
skocz do góry
Zabawy królika
Toffik i Funiek uwielbiały wyskubywać niteczki z wełnianego dywanika pod ich klatką, dopóki jego stan nie zmusił
mnie do usunięcia owego obiektu zainteresowań. Gdy tylko otwierałam klatkę, wybiegały w podskokach, pędziły prawie
się depcząc do nadgryzionego fragmentu dywanu i z pasją go rwały na strzępy. Trudno to opisać tak wymownie jak
wyglądało: zaparte nóżki ślizgające się na podłodze z PCV i obydwa pyszczki pełne nitek z dywanu, jakby to była
misja do spełnienia ;-)
Rysiulka od początku miała ogromna ochotę nadgryźć wszystko co pojawiło się nieopatrznie w zasięgu pyszczka.
Szczególnie upatrzyła sobie nieszczęsnego pilota od telewizora, który w sposób tragiczny został pozbawiony: przy
pierwszym podejściu - trzech guziczków (chyba je połknęła), przy drugim podejściu - czterech guziczków (te zostały
wyplute - może poprzednie trzy utkwiły w pamięci jako niesmaczne...) W chwili obecnej pilot bez siedmiu guziczków
oczekuje z trwogą w pozostałych guziczkach na kolejne udane polowanie ;-).
Toffik bardzo lubił biegać w nocy. Ponieważ my spaliśmy wtedy na materacu, odwiedzenie nas w pościeli to była duża frajda,
szczególnie gdy udało mu się nas zaskoczyć: skradał się bardzo delikatnie między fałdami kołdry, jak najbliżej
naszych twarzy i czekał wpatrując się nieruchomo. Gdy któreś z nas się rozbudziło lub poruszyło, królik robił szybki
zwrot z piruetem w powietrzu i pędził w bryczkach do klatki, wpadając po drodze na Fuńka (gdy się napatoczył),
tylko po to aby za moment znów przybiec na materac - i tak w kółko, dopóki się nie znudziły psoty. Jacek nazywał
go wtedy "partyzantem", bo tak się śmiesznie skradał, badając teren przy każdym kolejnym kroczku.
Rysiulka czasami potrafi zabawiać się zwiniętą w kulkę chusteczką higieniczną, podgryzając ją i tocząc noskiem.
Prawie jak kociak, ale w trochę innym stylu - króliczym stylu.
Jej ulubionym zajęciem jest grzebanie i kopanie gdzie się da (i gdzie się nie da), połączone z wygryzaniem dziur.
Moja narzutka na materac wyglądała prawie jak ser szwajcarski i już dawno przeznaczyłam ją na królicze cele.
Zgodnie z powiedzonkiem "w miarę jedzenia apetyt rośnie" u Rysiulki chęć wygryzienia jak największej ilości dziur
dramatycznie powiększa się wraz ze zwiększeniem ilości moich protestów. Czy to nie jest przypadkiem złośliwość z
jej strony? A ja oczywiście wybaczam.
Toffik rozśmieszał mnie, gdy usiłował wygładzić i zlikwidować wszelkie fałdki np. na pościeli lub narzutce. Robił to
ślizgając się przednimi łapkami i ugniatając nierówności. Był przy tym wyjątkowo zaangażowany i miał tak poważną
minkę, że nie sposób pohamować uśmiechu. Obecnie kroliki już nie mają dostępu do pościeli, bo sypiamy na antresoli.
Czy Wasze króliki toczą walki, np. z papierowymi ręcznikami? Otóż Rysiulka, podczas gdy ja sprzątałam jej kuwetę,
z zacięciem rzucała się na przygotowane do wyścielenia papierowe ręczniki, niczym "kot na mysz" i gryzła, tarmosiła,
rwała na strzępy. Warczała przy tym jak prawdziwy drapieżnik, a ja - żeby jej nie denerwować bardziej - czekałam,
aż pokona "wroga" i pozwoli użyć go jako wyściółki. To prawdziwa "wojowniczka" ;-)
Do spisu zabaw króliczych należy również dodać pewną formę "znęcania" się nad tekturowymi rolkami od papierowych
ręczników kuchennych czt po prostu paieru toaletowego, czego efektem są pięknie wyrzeźbione królicze "dzieła".
Hmm... być może powinnam zorganizować jakąś wystawę ;-)
Oprócz króliczków mam jeszcze akwaria i w związku z tym podczas szykowania kolejnego zbiornika
do pewnego czasu, obok klatki chłopaków, stało wiadro z pokrywką. Czemu o tym piszę? Otóż - Toffik uznał, iż jest to nowy "mebel"
specjalnie dla króliczej przyjemności tam stojący i warto z niego skorzystać. Wskakiwał więc na wiadro i spędzał
na nim długie chwile leżąc, siedząc, przysypiając, a nawet podjadając w międzyczasie sianko z paśnika obok.
Wszystko to razem wyglądało jak "pomnik królika", szczególnie gdy siedział nieruchomo i długo nie miałam sumienia tego wiadra
sprzątnąć, choć już mi w pokoju nie było potrzebne.
Miś w bardzo zabawny sposób korzysta z kuwety. Siada sobie w poprzek, tzn. tyłkiem do dłuższej krawędzi, przednie
łapki stawiając na przeciwległym brzegu i wyglada jakby faktycznie był w "świątynii dumania". Jest to przekomiczne i choć właściwie z
żadnymi zabawami nie ma nic wspólnego, to jednak wspomniałam o tym, bo tylko on w taki sposób używa kuwety. Ma król swoje
"zasady" ;-)
Miś wydaje z siebie wyjątkowy dźwięk - "bzyczenie". Podczas zabaw i biegania bardzo wyraźnie to słychać. Żaden
z mojej reszty królików czegoś takiego nie robi. Sądząc po sytuacjach jakie towarzyszą "bzyczeniu", jest to
stanowczo misiowy sposób na wyrażenie swojego zadowolenia, oraz zachęcenie do wspólnego spędzenia czasu. Bardzo sypmatycznie
jest móc "pogadać" z królikiem ;-D
skocz do góry
Ostatnia aktualizacja tej podstrony: 12.02.2005 r.
|