Znajdziesz tutaj kilkanaście opowiadań erotycznych...
Przeczytaj je a później oddaj swój głos w poniższej sondzie...
1.
Nieznajomy
Opowiadanie
nie jest moje. Wyszperane w sieci
Stałam na przystanku.
Autobus jak zwykle się spóźniał, a ja byłam coraz bardziej wściekła. Nie znoszę
się spóźniać, a byłam umówiona z mamą na szóstą - zegarek pokazywał za pięć.
- Nie ma szans - pomyślałam - znowu będzie gadanie, że jestem niepunktualna....
O kurwa.... ale maszyna.
Jak zwykle, gdy widziałam niezły motor odwracałam za nim głowę... Tym razem
zrobiłam to powoli, śledząc z zachwytem cudowną sylwetkę Harleya...
Dojechał do ronda i zawrócił... Znowu zawrócił i zatrzymał się tuż przy mnie.
- Podwieźć Cię gdzieś?
Nie wahałam się ani sekundy.
- Jasne. Jakbyś mógł to na Chopina.
- Spoko. Wsiadaj.
Włożyłam kask, usiadłam na motorze i objęłam kierowcę w pasie. Moje marzenie się
spełniło. Jechałam Harleyem... Reszta była nieważna. W pewnym momencie
zaskoczyłam co robię. Przecież ja nie znam tego faceta, tyle się teraz słyszy o
różnych bandytach... Co tam... Jakoś dam sobie radę.
Harley zatrzymał się na przystanku, chłopak się odwrócił i zapytał:
- A tak dokładnie to gdzie?
- Pod tamten różowy blok...
Pojechalimy. Zsiadłam i oddałam mu kask.
- Mieszkasz tu?
- Nie, przyjechałam do mamy, mam jej podłączyć kamerę do kompa.
- O której wracasz?
- Za jakieś dwie godziny...
- To zatrzymaj kask. Przyjadę po Ciebie, pa.
- Pa.
Zdziwiona, ale ucieszona straszliwie pomachałam mu ręką. U mamy streszczałam się
strasznie, żeby tylko zdążyć. Kochany komputerek, ani razu się nie powiesił.
Dokładnie po dwóch godzinach zeszłam na dół. Był, czekał.
- Wskakuj.
Założyłam kask i pojechaliśmy. Nie pytałam gdzie jedziemy, bo po co. W domu nikt
na mnie nie czekał, był ciepły letni wieczór w dodatku piątek. Do pracy szłam
dopiero w poniedziałek i wiedziałam, że w weekend mogę poszalść. Jechaliśmy poza
miasto. Zatrzymał się na jakiś leśnym parkingu. Chciałam zsiąść, ale mi nie
pozwolił. Zdjął mi kask. Rozpiął kurtkę i ściągnął koszulkę. Nie broniłam się.
Ten motor, upał, las... To wszystko razem sprawiało, że po rozsądku w mojej
głowie nie został najmniejszy ślad. Za to dokładnie czułam, że mam ochotę na
tego faceta. Nie ważne kim jest, jak wygląda. Chcę go tu i teraz. Wyczuł to, a
na pewno zauważył. Nie ściągając rękawic, zaczął bawść się moimi piersiami.
Chropowaty dotyk skóry, lekki wiatr... Jęknęłam... Drugą dłoń położył mi na
udzie i powoli przesuwał do góry. Uśmiechnęłam się.
-Bogu dzięki - pomyślałam - że mam zupełnie nieprawidłowy jak na motor strój.
Podciągnął mi spódniczkę i położył. Rozpiął szybko spodnie i pokazał mi gestem,
że mam na nim usiąść. Podniecało mnie najbardziej w nim chyba to, że nic nie
mówił i był ubrany. W sumie jedyne, co widziałam, to jego potężny, błyszczący
purpurowy wojownik. Usiadłam na nim. Był tak wielki, że nie chciał się zmieścić
w moją małą dziurkę. Chłopak chwycił mnie za biodra i mocno pchnął w dół. Ból
jaki poczułam, za chwilę zmienił się w cudowną rozkosz. Moje włosy wplątywały
się w zamek od jego spodni, czułam, jak przy każdym ruchu wyrywa mi ich coraz
więcej... Czułam spływającą krew...Mimo to moje ruchy, były coraz szybsze i
gwałtowniejsze. Ten ból był tak cudowny. Nagle wyrwał ze mnie swojego żołnierza
i pochylił mi głowę. Z rozkoszą wzięłam go w usta. Ssałam, lizałam, całowałam.
Moje usta obejmujące jego drzewo przesuwały się w górę i w dół. Eksplodował.
Jego soki zalały mi usta. Smakował jak jakiś egzotyczny owoc - cierpko i
równocześnie słodko. Jak już wylizałam go do ostatniej kropelki, schował go z
powrotem. Rzucił mi koszulkę i powiedział:
- Ubieraj się. Jedziemy.
Byłam zła. Jak zawsze, gdy facet był egoistą i myślał tylko o sobie.
- Masz swoją wymarzoną przygodę - myślałam.
Ale ubrałam się grzecznie i wsiadałam na motor. Po dwóch godzinach byliśmy nad
morzem... Przeliczyłam w myślach pieniądze. Szaleństwo, szaleństwem, ale muszę
gdzieś spać, coś zjeść, jakoś wrócić do domu, a facet myśli tylko o sobie...
Miałam jakieś 200 złotych. Ok. Nawet biorąc pod uwagę, że jest pełnia sezonu, to
mi wystarczy. Podjechali?my do promenady. Zaparkował swoją maszynę. Zsiedliśmy.
Zdjęłam kask.
- Głodna?
- Nie.
- Zmęczona?
- Nie.
-O widzę, że ktoś fochy strzela. No fakt, masz powody. Mi było dobrze, ale Tobie
chyba nie do końca. Zwłaszcza, że spódniczkę masz całą we krwi.
Spojrzałam. Cholera, faktycznie, to przez tez zamek. Wyrywał mi włosy razem z
cebulkami i taki jest efekt. Nawet nie próbowałam ukryć wściekłości.
- Chcę wracać do domu.
- Zaraz. Chodź, zobaczymy, czy mogę jakoś poprawić Ci humor.
- Nie chcę. Nie potrzebuje. Sama sobie dam radę.
Zaczął się śmiść.
- O nie, tak dobrze, to nie ma. Jestem Twoim Panem aż do niedzieli i masz się
słuchać.
- Nie.
Wzruszył ramionami i po prostu przerzucił mnie przez ramię i zaczął nieść.
- Puszczaj!
- A będziesz grzeczna?
- Puszczaj!
- Dopóki nie obiecasz, że będziesz grzeczna.
- No dobra.
Ledwo mnie postawił na ziemi, dostałam klapsa i to takiego solidnego.
- Nie lubię kobiet, które mi się przeciwstawiają, zapamiętaj to sobie -
wycedził.
Wziął mnie za rękę i pociągnął.
- Pięknie, kurwa, pięknie - pomyślałam - Masz za swoje, ciekawe jak z tego
wybrniesz wariatko. To jakiś sadol, dostaniesz wpiernicz i będziesz miała. Gdzie
on mnie prowadził. Przecież ja nie mam tyle szmalu!
Byliśmy w najdroższym hotelu, a on właśnie ciągnął mnie do hotelowego sklepu.
- Nie możesz tutaj się tak pokazać.
- Mi to wisi, a Ciebie i tak nie widać, bo ciągle nosisz ten kask.
Uderzył mnie znowu.
- Nie pyskuj.
Kupił mi dwie śliczne i cholernie seksowne sukienki, bieliznę, szpilki, perfumy,
kosmetyki. Ale to on wybierał. Za każdy protest dostawałam klapsa i to w dodatku
był na tyle perfidny, że zadzierał mi spódnicę i wymierzał go na goły tyłek.
Moja wściekłość była coraz większa. Ale już nic nie mówiłam. Kombinowałam tylko
jak tu zwiść. Ale nie miałam szans. Nie zostawił mnie samej ani na chwilę.
Wyszliśmy ze sklepu i podeszliśmy do recepcji. Wziął klucz i pojechaliśmy do
pokoju. Wepchnął mnie do środka i kazał czekać. Usłyszałam chrobot klucza w
zamku. Podbiegłam do okna. No tak nie ma balkonu. Zaczęłam płakać. W końcu
zasnęłam. Obudził mnie śmiech. Nade mną stało dwóch chłopaków. Jeden z nich
wziął mnie na ręce. Zaniósł do łazienki. W wannie było pełno piany. Wsadził mnie
tam i zaczął delikatnie myć. Drugi w tym czasie karmił mnie jakaś wymyślną
potrawą. Byłam przerażona. Nie wiedziałam, jak mnie za to ukarze mój
prześladowca.
- Nie bój się Kasiu.
- Skąd wiesz jak mam na imię?! Ja chcę do domu! Wypuśćcie mnie! Zaczęłam znowu
płakać.
- Nigdzie na razie nie pojedziesz. Mój prześladowca stanął przy wannie. Zaczął
się rozbierać. Buty, skarpetki, spodnie, majtki, koszula... i kask.
- Ty skurwysynu, ty gnoju ty...
- No Kaśka, nie przesadzaj...
Patrzyłam na twarz swojego dobrego kumpla. Moja wściekłość aż kipiała.
- W końcu tylko ja wiem jak Cię ujarzmić, ty wyzwolona kobieto.
Tych dwóch chłopaków już nie było. Wszedł do wanny i przyciągnął mnie do siebie.
Wiedział skubany, że zawsze miałam do niego słabość. Zaczął mnie całować.
Spacyfikował mnie w ciągu kilku sekund. Pokrywał pocałunkami każdy centymetr
mojego ciała wystający nad poziom wody. Jeden z chłopaków wszedł i zaczął go
myć. Grzesiek całował mnie dalej. Po chwili zaskoczona zauważyłam, że ten
chłopak całuje Grześka. Wyszliśmy z wanny. W pokoju na olbrzymim łóżku leżał ten
drugi. Był zresztą tak samo jak Grzesiek i ten z łazienki po prostu boski.
Położyliśmy się. Grzesiek całował moją twarz, szyję, biust, moim kwiatem zajął
się ten drugi. Był taki delikatny. Całował mnie, lekko gryzł, jego języczek
buszował po płatkach mojej róży i delikatnie wsuwał się co raz w moją szparkę.
Czułam jak moje sok zalewające mi moją dziurkę tworzą już nie wilgotną jaskinię,
ale mroczne, gorące jezioro. Słyszałam przyśpieszony oddech mojego kumpla i tak
bardzo pragnęłam, żeby mnie posiadł. Zdążyłam tylko o tym pomyśleć, jak Grzegorz
odsunął ich i wszedł we mnie.
Tym razem nic nie bolało. Był tak cudownie delikatny. Kochaliśmy się coraz
szybciej i mocniej. I znowu wyszedł ze mnie tuż przed szczytem. Uderzył mnie w
twarz.
- Co suko, myślałaś, że Ci się uda?
Uderzył mnie jeszcze raz.
- Ty dziwko, nie wiesz, że swojemu Panu nie wolno wymyślać, ty kurwo, ty szmato,
ty podnóżku...
Każdemu słowu towarzyszyło uderzenie.
- Bierzcie ją, daję ją wam - Grzesiek odwrócił się do stojących obok łóżka
chłopaków. Jeden z nich wszedł we mnie i zaczął mnie rżnąć. Drugi klęknął nad
mojej twarzy i wsadził mi swojego kutasa w usta. Próbowałam ich odepchnąć.
- Uspokój się szmato. Bo znowu dostaniesz, ale tym razem naprawdę porządnie. Rób
co Ci każą.
Najbardziej przerażał mnie fakt, że mnie to naprawdę podniecało. Chłopcy zaczęli
dochodzić... Ja też w momencie kiedy ich lawa mnie zalała... Moje ciało przeszył
dreszcz, a w czaszce eksplodowała błyskawica rozkoszy.
- Co, dobrze Ci było? - usłyszałam drwiący głos. Głos kogoś, kto był moim
przyjacielem, a kto mnie ujarzmił i zrobił ze mnie swoją niewolnicę.
- Tak Panie - opowiedziałam, wiedząc, że od tej pory zawsze będę tak do niego
mówić...
![]()
2.
Iga
Opowiadanie nie jest moje.
Przysłał je jeden z moich znajomych
Lubię, kiedy kobieta… jest odpowiednio przygotowana do seksu ze mną.
Zadzwoniłem do mojej dziewczyny Igi z poleceniem przyjazdu. Iga był niezbyt wysoką (160 cm) blondynką o zaokrąglonych kształtach. Miał prawie 30 lat, była dojrzewającą suką, w rozkwicie kobiecości. Była uległa, podniecało ją, kiedy traktowałem ją jak dziwkę i niewolnicę. Tak będzie również i tym razem.
Drzwi otworzyły się i stanęła w nich Iga. Przytuliła się do mnie.
- Spieszyłam się – szepnęła.
- To dobrze – odpowiedziałem.
Pocałowałem ją głęboko, a następnie uderzyłem kilkakrotnie lekko w twarz, aby
wprowadzić ją w stan uległości. Zaprowadziłem dziewczynę do pokoju i tam kazałem
się rozebrać do naga. Posłusznie zrzucała ciuszki, zostając jedynie w łańcuszku
na lewej kostce, obrączce na palcu prawej stopy i dwóch szerokich obrączkach na
kciukach. Kazałem jej zdjąć buty na obcasie, przez co wydawała się jeszcze
mniejsza i bardziej bezbronna. Założyłem jej na szyję czarną skórzaną obrożę i
przypiąłem do niej smycz. Pociągnąłem ja za sobą, a Iga szła za mną cichutko,
jakby zawstydzona. Weszliśmy do salonu. Było w nim już trzech nagich facetów,
siedzących na fotelach i kanapie ze sterczącymi członkami. Dziewczyna zatrzymała
się w progu, ale pociągnąłem ją na środek salonu. Była już gwałcona przez kilku
mężczyzn, ale widok ją zaskoczył.
-
Wiesz przecież, że musisz robić wszystko, co ci rozkażę! – powiedziałem.
- Tak, mój Panie – odpowiedziała.
Odpiąłem smycz pozostawiając obrożę i pchnąłem ją lekko w kierunku facetów.
- Jest wasza. Możecie z nią zrobić co będziecie chcieli – powiedziałem.
Nie trzeba im było tego da razy powtarzać. Podeszli do niej i zaczęli ja dotykać. Głaskali ją po plecach, obmacywali pośladki i piersi, oglądali jak klacz na targu, jeden z nich zmusił ją do szerszego rozkroku i zaczął pieścić jej cipkę. Wiedziała, że nie ma wyjścia, że musi być dla tych wszystkich facetów zabawką, że jej ciało będzie bezlitośnie wykorzystane i będzie musiała spełnić ich zachcianki. Bała się tego, ale i podniecało ją to coraz bardziej.
Chłopcy posadzili suczkę na kanapie. Dwóch z nich podniosło jej nóżki wysoko w górę, rozchylając je przy tym szeroko. Trzeci z facetów klęknął przed nią i zanurzył twarz w jej gładko wygolonej cipie. Dwóch kolejnych trzymało ją za nogi, jeden z nich zaczął całować i lizać stopę Igi. Z pewnością te pieszczoty podniecały ją coraz bardziej, sądząc z coraz głośniejszych westchnień.
Obserwowałem to wszystko z fotela. Przyćmiłem nieco światło i włączyłem cichą muzykę. Przez pewien czas miałam być obserwatorem wydarzeń.
Liżący cipkę facet wyprostował się w końcu i jednym ruchem włożył jej w rozgrzaną i mokrą cipę członka aż po jądra. Moja kochanka przyjęła to z przeciągłym jękiem przyjemności, który za chwilę został jednak stłumiony, bo członek drugiego z facetów znalazł się głęboko w jej ustach. Drugi, korzystając z wysoko uniesionych nóg dziewczyny rżnął ją głęboko.
Za chwilę towarzystwo znalazło się na materacu, rozłożonym ma puszystym dywanie. Faceci znali się na pieprzeniu. Położyli Igę na plecach i przez dłuższą chwilę walili ją klasycznie, każdy z nich miał ją przez chwilę, po czym ustępował miejsca następnemu. Po chwili kazali Idze uklęknąć, a jeden z nich włożył jej od tyłu w cipę. Pociągnął przy tym za włosy, odchylając jej głowę do tylu. Jego kolega tylko na to czekał, uklęknął przed jej twarzą i wpakował jej członka głęboko w usta. Facet pieprzący Igę od tylu nie wytrzymał, przycisnął jej pośladki do swoich bioder i wlał w nią cały ładunek spermy, po czym pochylił się nad nią, pocałował delikatnie w kark i wyciągnął członka. Dwaj kolejni kazali się dziewczynie położyć i dosiąść jednego z nich w pozycji na jeźdźca. Grzecznie wykonała ich polecenie. Facet, na którym siedziała miętosił jej falujące piersi i co chwilę klepał jej rozgrzane pośladki. Trzeci z nich zaczął smarować swojego członka żelem, potem uklęknął za Igą i zmusił ją do pochylenia się do przodu. Dotknął swoim członkiem wejścia do dupci dziewczyny. Iga drgnęła, wiedząc, co ją czeka i nie pomyliła się. Czubek członka zaczął wciskać się do jej dupy powodując rozkosz pomieszają z bólem. Początkowo wkładał jej tylko końcówkę, poruszając nią na boki, rozwiercając i przygotowując odbyt dziewczyny, potem wkładał coraz głębiej i bardziej zdecydowanie, aż w końcu jego członek wjeżdżał w dupę niemal po same jądra. Iga szalała z rozkoszy pomiędzy dwoma facetami, lubiła to, lubiła być traktowana jak zabawka. Czuła w sobie dwa kutasy oddzielone jedynie cienką ścianką, czuła jak jej krocze jest jedną wielka dziurą... wreszcie krzyknęła głośno i opadła bezsilnie na leżącego pod nią chłopaka.
Towarzystwo bawiło się dalej w różnych konfiguracjach. Iga przyjęła jeszcze dwa wytryski w cipkę, jeden w dupę, jej piersi i twarz również zostały oblane spermą. Faceci zajmowali się nią w milczeniu, rzucając jedynie krótkie uwagi, w rodzaju „Liż, suko”, „No dalej, weź go głębiej dziwko”, „Szerzej nogi!”, „Ale się ta suka pierdoli!”. Kiedy nie dość szybko wykonywała ich polecenia, zaliczał kilka klapsów w okrągłą dupę.
Walenie zbliżało się do końca. Dwóch facetów położyło Igę na plecach, jeden z nich podłożył jej pod głowę poduszkę i zajął strategiczną pozycję nad jej twarzą. Włożył jej kutasa głęboko w usta, wziął jej głowę pomiędzy swoje uda i rozpoczął gwałcenie jej ust. Inaczej nie dało się tego określić, nie dawał jej do obciągnięcia, ale po prostu walił ją mocno i głęboko w usta jakby to była jej cipa. Drugi z chłopaków złączył jej nogi i zaczął sobie walić konia, trzymając go nad jej stopami. Obydwaj skończyli prawie jednocześnie, jeden tryskając w jej usta, drugi oblewając spermą jej stopy. Faceci podnieśli się i wyszli z pokoju. Iga podniosła się nieco na łokciach, z jej ust wypłynęła strużka spermy, ściekając po szyi na jej piersi. Rozmazała ją, poczym dotknęła palcami swojej łechtaczki i ... jej ciałem wstrząsnął kolejny tego dnia orgazm....
Spojrzałem na Igę. Miała zamknięte oczy, leżała na plecach, jej nogi były ugięte w kolanach i rozchylone, jej twarz, piersi i brzuch były mokre od spermy, a z cipki ciekły kropelki spermy wymieszanej z jej sokami. Leniwie rozmazywała sobie spermę na piersiach, potem zanurzyła palec w cipce i przeniosła go do ust. Stanąłem nad nią. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie.
-
Czy taką mnie właśnie lubisz mój Panie? Taką skurwioną, rozjebaną i ospermioną?
– zapytała, rozchylając nieco szerzej nogi.
- Było Ci dobrze, dziwko? – spytałem.
- Tak... to znaczy nie, nie było bo Ty mnie jeszcze nie miałeś mój Panie, weź
mnie, wyruchaj swoją szmatę, swoją kurwę, oddam Ci wszystko, zrobisz ze mną co
będziesz chciał, zerżnij mnie, jeszcze jestem niedojebana przez nich, proszę...
Wiedziała, że mnie podnieca. Położyłem się obok i dałem jej mojego członka do ust. Złapała go łapczywie, jakby nie zaznała seksu od tygodni. Po chwili stwierdziłem, że kolej na jej kolejną dziurkę. Pocałowałem ją. Uwielbiałem całować jej usta, kiedy chwilę wcześniej przyjmowała w nich członka. Były wtedy takie gorące i miękkie.
Położyłem się na niej i wszedłem w jej cipę. Była gorąca i ociekająca spermą. Zadawałem jej delikatne pchnięcia, a Iga otoczyła mnie ramionami i nogami. Patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczyma, pojękiwała cichutko i oddawała mi się niewinnie jak dziewica. Ale wiedziałem, że to dopiero początek. Iga poniosła nogi troszkę wyżej, pozwoliło mi to wejść w nią maksymalnie głęboko. Nasze oddechy stały się coraz szybsze, Iga była coraz bardziej podniecona, ja również. Uderzyłem ja otwartą dłonią w twarz. W takiej chwili pozwoliłaby mi na wszystko. Jej cipka pulsowała, byłą szeroka, gorąca i chętna. Iga rozkładała szeroko nogi, chcąc cieszyć się rozkoszą jak najdłużej...
Odwróciłem ją na brzuch. Teraz miała nastąpić ostatnia faza. Lubiłem ją jebać w dupę od tyłu, lubiłem wbijać się w jej ciało, czując pod sobą jej uda i ocierając się o jej dupę. Jej odbyt był cudownie mokry i rozwarty.
-
Czy jestem wystarczająco rozjebana, mój Panie”
- Tak dziwko...
Wszedłem w nią głęboko. Iga zaczęła krzyczeć...
- Wal mnie, ruchaj mnie, jestem Twoja, głębiej, uwielbiam, kiedy mnie tak poniżasz..., pierdol mi dupę..., aaaach, jeszcze...
Nie wiem jak długo to trwało... Poczułem zbliżający się orgazm. Iga chyba też to poczuła, bo uniosła lekko dupcię. Przycisnąłem biodra do jej mokrych pośladków i wpompowałem w nią spermę jak mogłem najgłębiej. Lubiłem w ten sposób znaczyć swoje terytorium... Przytuliłem ją mocno, a potem powoli wysunąłem z niej członka.
-
Jesteś taka nieczysta, muszę Cię umyć – powiedziałem
- Tak jest – powiedziała i podniosła się kierując do łazienki.
Iga zajęła miejsce w dużej wannie, przykucnęła i odchyliła do tyłu, wystawiając w tan sposób brzuch i cycuszki. Stanąłem nad nią i zacząłem się na nią odlewać. Skierowałem gorący strumień najpierw na jej cycki, nadstawiała każdy ze stojących sutków abym go dokładnie oblał, potem złoty deszcz spadał na jej brzuch, uda i wreszcie cipę. Jedną ręką rozchyliła wargi i powiedziała:
- Wymyj mnie proszę dokładnie, tam też...
Zrobiłem, o co prosiła. Kiedy skończyłem spytała:
-
Czy mogę...
- Tak – powiedziałem.
W odpowiedzi spomiędzy jej nóg wystrzelił na dno wanny gorący żółty strumień. Zanurzyła w nim dłoń i zaczęła się onanizować, pieszcząc łechtaczkę i wkładając sobie do cipki dwa palce. Kiedy skończyła rozkazałem jej umyć się i przyjść do łóżka w sypialni.
Po dłuższej chwili przyszła do mnie. Była całkowicie naga, czyściutka, pachniała perfumami, zdążyła się uczesać i poprawić makijaż. Wyglądała jak uosobienie niewinności. Położyła się obok mnie przytulając całym ciałem i kładąc mi głowę na piersi.
-
Dziękuję ... lubię tak... – powiedziała.
- Cieszę się, że Ci się podobało.
Pocałowałem ją w czoło. Iga spała.
![]()
3. Ogłoszenie Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
1. Prolog
Od czego zacząć? Chyba od tego, że pewnego dnia buszując na internecie trafiłam
na ofertę, o której dawno marzyłam, a kiedyś kiedy nie miałam jeszcze internetu
i łatwego dostępu do tego całego świata wydawała mi się wręcz niemożliwe i byłam
przekonana, że pozostanie na zawsze w sferze wyuzdanych marzeń. Ale stało się.
Po pierwszym czytaniu serce mi zabiło, choć wiedziałam, że nie powinno bo to
prawdopodobnie głupie kawały albo cokolwiek z czego nic nie wyjdzie mówiąc
krótko.
Jednak po paru mailach a także telefonach okazało się, że sprawa jest zupełnie poważna. Powiem w skrócie tylko tyle, że przez email musiałam dobrze opisać swoją osobę, wysłać zdjęcie a także wypełnić pokaźną liczbę elektronicznych ankiet. Udało się...dostałam meila i przez trzy miesiące nie mogłam się doczekać tego dnia aż przyjechałam do pewnej posiadłości w południowej Polsce. Byłam jedną z sześciu dziewczyn, które pomyślnie przeszły "rekrutacje" i dalej miedzy sobą miały współzawodniczyć o możliwość spędzenia ekscytujących tygodni w, nie wiem jak to nazwać, "posiadłości sado-maso" z prawdziwego zdarzenia, bycia poniżaną, wykorzystywaną - słowem miała to być wielka sexualna przygoda S/M, która jednocześnie była szczytem moich sexualnych fantazji, zresztą nie tylko moich...
2. Na miejscu
Zgodnie z dokładnym opisem w mailu dotarłam w wyznaczonym terminie na miejsce.
Zgodnie z poleceniem nie miałam nic ze sobą - żadnych bagaży. Powiem w tym
miejcu od razu, że warunkiem przyjecia było zrobienie i wysłanie im badań, że
się jest zdrowym i nie ma sie żadnych choróbsk co bardzo dobrze o nich
świadczyło i można było tego oczekiwać z drugiej strony. Drugim warunkiem było
branie pigułek antykoncepcyjnych co na szczęście od pewnego czasu już czyniłam a
ostatnim dokładne zapoznanie się i przyniesienie podpisanego regulaminu. Z
zewnątrz posiadłość wyglądała na naprawdę sporą. W każdym razie ogrodzeniem był
pokaźny mur co robiło odpowiednie wrażenie a przy wejściu dało się zauważyć
kamery. W tle można było zobaczyć niezłą chatę. Drżącymi rękami nacisnęłam
domofon. Odezwał się męski głos: proszę wejdź, wyjdę po Ciebie. Przygoda się
zaczyna pomyślałam... Wyszedł po mnie mężczyzna w średnim wieku, przywitał się
ze mną serdecznie i po imieniu. Dając mi w policzek pocałunek. Zaprowadził mnie
do pomieszczenia gdzie czekały już cztery dziewczyny. Po czym zniknął
oznajmiając, że czekamy na resztę. Poznałam się ze współtowarzyszkami, z którymi
w bardzo bliskim kontakcie miałam spędzić najbliższe dni a może tygodnie. Każda
z nas była podekscytowana i niepewna co przyniosą najbliższe minuty. Muszę
powiedzieć, że w sumie byłyśmy w wieku od 22-35 lat, wysokie i niskie, zgrabne i
mniej o różnych sposobach ubierania się. Na przykład Aśka była blondynką o
długich włosach ubrana w bardzo króciutką spódniczkę, bluzeczkę odsłaniającą
pępek i sandałki. Monika - brunetka w skórzanej spódnicy i kozaczkach. Po mnie
przyszła jeszcze Baśka chyba najbardziej z nas była przy kości, ciemne włosy,
ubrana w spodnie i glany. Ola była najniższa i najdrobniejsza z nas, choć wcale
nie najmłodsza. Ostatnia przyszła Ela.
Gdy byłyśmy już wszystkie i ochłonełyśmy ze sobą drzwi się otworzyły i Pan,
który mnie wpuszczał zaprosił nas do drugiego pokoju. Wywołał każdą z nas po
imieniu. Przypomniał po co przyszłyśmy i, że teraz jest ostatni moment na
wycofanie się przed rozpoczęciem gry. Powiem tu tylko na razie w skrócie, że
zgodnie z regulaminem gra polegała na braniu udziału w różnych konkurencjach i
zdobywaniu punktów. Oczywiście podpisując regulamin byłyśmy gotowe po prostu na
wszystko. Jeżeli ostatecznie się zgadzamy miałyśmy oddać mu podpisany papier i
złożyć nasze dokumenty, ew. telefony komórkowe (bo to jedyna rzecz, którą
mogłyśmy przywieźć) do stojącego w pokoju sejfu. Wszystkie 6 zlożyłyśmy rzeczy i
sejf został zamknięty.
3. I konkurencja
"No to zaczynamy powiedział". Konkurencja nr 1. Jesteście spragnione? Był upalny
dzień, wszystkie byłyśmy po podróży z różnych częsci Polski więc pewnie, że tak.
Kazał ustawić nam się w rządku i wskazał palcem na wielką ilość wody mineralnej
stojąca w butelkach 5l. "Która wypije najwięcej zdobędzie pierwsze punkty. Czas
5 minut. Czy wszystko jasne?" Popatrzyłyśmy się na siebie z uśmiechem - niezły
początek. "Start!"...No i piłyśmy, zadanie było pozornie łatwe więc każda z nas
chciała zdobyć już na poczatku jak najwięcej punktów. Bardzo różnie nam to
wyszło i chyba wszystkie "pękaliśmy". Konkurencje wygrała Monika ale ja byłam
trzecia więc nie było źle. Na nasze karty zostały wpisane pierwsze punkty.
"Świetnie" uśmiechnął się On. "Dwa moje suczki. Macie natychmiast rozebrać się
zupełnie do naga a wszystkie swoje ubrania wrzucić do kominka (palącego sie!).
Która pierwsza stanie zupełnie naga, powtarzam zupełnie naga a jej wszystkie,
zaznaczam wszystkie rzeczy bedą w kominku wygrywa Reszta zero punktów. Która
stchórzy i nie wrzuci ubrań do ognia kończy od razu grę!" To był szok chyba dla
nas wszystkich, mocne uderzenie na samym początku, ale każda chwila wahania
działała na naszą niekorzyść...
Zadanie było szokujące ale jednocześnie podniecające. Po to tu przyszłam więc
zabrałam się do roboty. Gdy jednym ruchem ściągałam przez nogi spódniczkę,
widziałam kątem oka jak Aśka stała już w samych majteczkach z gołymi piersiami -
chyba nie miała biustonosza pomyślałam, ale idiotka ze mnie, też mogłam nie
zakładać. Dalej ściągnęłam szybko adidasy i moje niebieskie skarpetki. Szybciej
mówiłam do siebie ale pocieszał mnie widok jak Baśka dopiero męczy się
rozwiązując glany a Monice jej kozaczki też nie wyszły na dobre. Gdy ściagałam
bluzeczkę i biustonosz, Aśka stała już naga i wrzucała swoje ciuchy bez chwili
wahania do kominka - trudno będzie zwycieżyc zaczełam się denerwować. Następna
była Ola, która miała na bosych stopach wsuwane klapeczki więc zyskała na
czasie. Gdy w końcu stałam naga serce zaczęmi mi prawdziwie bić jak przyszło mi
do głowy, że muszę teraz spalić swoje ubranie...co będzie dalej, jak bedę
chodzić, jak wróce do domu? Ale nie było czasu. Byłam trzecia i wrzuciłam ciuchy
do kominka z wielką dozą niepewności. Ostatnia była Baśka, która była chyba full
ubrana, tzn. glany, skarpetki, spodnie, majtki, bluzka i biustonosz. Ewa
straciła dużo czasu na początku. Wahała się i zaczełą się chyba dopiero
rozbierać jak inne dziewczyny były już półnagie. W sumie trwało to chyba z 15
sekund jak wszystkie stałyśmy naguśienkie jak nas stworzono. Ciarki zaczęły
przebiegać po moim ciele... "Prosto w rządku" - zabrzmiała komenda. Stanęłyśmy
grzecznie jak w wojsku i całe gołe. Podał wyniki i punktacje. Byłam trzecia.
Powiedział, że teraz punkty dodatkowe. "Dostaną je te dziewczyny, które mają
teraz pomalowane paznokcie u stóp". A niech to - nie miałam tego szczęścia, nie
lubiłam wogóle malować paznokci tym bardziej u stóp. Punkty zdobyła Ola, która
do klapeczek miała pomalowane na czerwono i Baśka - na czarno. Szczęściary,
zaczełam się denerwować...
4. Ostra jazda na początek
Nasz boss miał teraz dla nas nie lada niespodziankę zapowiedział, że pozna z
nami swoich kolegów. Serce zaczeło mi drżeć. Stałam naga przed obcym facetem a
zaraz miało mnie oglądać jeszcze...pięciu. Weszli. Większość w podobnym wieku, w
zasadzie wszyscy przystojni choć o różnym wyglądzie. Wyglądali na dobrze
zadbanych, pracujących młodych biznesmenów. Jeden z nich zaczął ściągać rzeczy z
dużego, drewnianego stołu, który stał w pokoju. Inni zaczęli przestawiać meble.
Popatrzyłam na koleżanki wszystkie wydawały się być zdenerwowane ale
jednocześnie podniecone...w końcu wiedziały co ich tu może spotkać. "Teraz
przetestujemy Was moje śliczne cipeczki w małym maratoniku" - padło w końcu
zdanie. To są moi testerzy - tu wskazał na obcych mężczyzn. Każdy z nich ma
wyznaczone swoje stanowisko do testowania - powiedział wskazując na różne meble.
Każdy z nich Was przeleci - kontynuował. Na początek każda z Was podchodzi do
jednego stanowiska. Następnie na mój gwizdek natychmiast przebiegacie do
kolejnego stanowiska po kolei i tak w kółko. Konkurencja trwa do odwołania z
naszej strony. Między kolejnymi stanowiskami macie biec, nie wolno się
zatrzymywać i odpoczywać ani chwilę. Niedostosowanie się do reguł powoduje
oczywiście dyskwalifikacje. Te dziewczyny, przy których dostaniemy orgazm
dostają punkty. Można oczywiście zdobyć więcej niż jeden punkt. Proszę
podejdźcie po kolei jak stoicie...
Zadrżałam. Ola stała pierwsza i niepewnym krokiem zaczęła iść w kierunku pierwszego. Ja byłam trzecia. Moje "stanowisko" składało się ze stołu i dobrze wysportowanego i silnego faceta ze stojącą pałą . Był nawet nawet, ale wtedy po raz pierwszy bardzo się bałam. Usiadłam na stole. "Wszyscy gotowi? Start" - usłyszałam. Facet zdecydowanym ruchem położył mnie na stole i rozchylił moje nogi szeroko. Serce mi waliło. Wbił się we mnie. Bardzo zabolało. Przycisnęłam wargi. Tłumaczyłam sobie, że to początek i muszę wytrzymać. Nie było przecież żadnej gry wstępnej a moja cipka ze strachu wcale nie była wilgotna. Nikt nigdy tak ostro mnie nie posuwał i nigdy mnie tak nie bolało. Facet trzymał moje nogi szeroko rozwarte i podniesione do góry i walił we mnie z całej siły. Powstrzymywałam się od krzyku. Nagle gwizdek...uff odetchnęłam z ulgą i natychmiast przypomniałam sobie rozkaz zwlokłam się ze stołu i podbiegłam do kolejnego, też stołu. Ten facet był już drobniejszy miał też mniejszego penisa. Już sama położyłam się i szeroko rozchyliłam nogi. Moja szparka była już rozepchana i teraz nie bolało. Jego ruchy były też słabsze i mniej gwałtowne. Po minucie przestało mnie już boleć i zaczęłam odczuwać powoli przyjemność. Przypomniałam sobie, że przecież aby zdobyć punkty musi wytrysnąć we mnie. Nie udało się...gwizdek. Kolejny facet - pozycja od tyłu. Stanęłam tyłem i oparłam się rękami o krzesło. Wszedł we mnie. Lubiłam tą pozycję zaczęło mi być dobrze. Czułam dobrze jego penisa, moja szparka była już wilgotna. Posuwał mnie, a ja postanowiłam już mu pomóc. Wypinałam pupkę najbardziej sexownie jak mogłam. Rękami ściskał i poklepywał moje pośladki. Było mi już mokro i dobrze. Nagle zdecydowany ruch i .... udało się...wytrysnął we mnie. Tuż przed gwizdkiem. Zadowolona ze zdobytego punktu pobiegłam natychmiast do kolejnego, nogi mi drżały a sperma wylewała się z mojej szparki i ciekła po nogach. Czwarty facet, potężniejszy od pierwszego. Mebel - kanapa. W końcu coś wygodnego pomyślałam. W tym momencie dopiero doszły do mnie jęki dziewczyn i krzyki dziewczyn. Położyłam się na plecach, nogi szeroko rozchyliłam i mocno ugięłam w udach i kolanach. Moja cipka w takiej pozycji była całkowicie wyeksponowana. Wal we mnie - powiedziałam podekscytowana. Nie musiałam długo czekać. Ogromny penis wszedł we mnie bez problemu. Teraz było mi zupełnie inaczej niż na początku. Było mi super. Nigdy nigdy mnie tak jeszcze nie pieprzył. Byłam bliska orgazmu. Zaczęłam krzyczeć nie wiedziałam co się dzieje. Moja pozycja już była bardzo wydziwniona, swoje stopy miałam prawie przy swojej twarzy. Sama się zdziwiłam jak mogłam się tak wygiąć. Zaczęłam drżeć. Nigdy wcześniej nie miała z żadnym swoim chłopakiem takiego orgazmu. Gdy poczułam wielki strumień spermy tryskający we mnie byłam wniebowzięta. Dwa punkty dla mnie. Po kolejnym gwizdku nie miałam siły przejść dalej byłam cała mokra. Druga, duża dawka spermy wylatywała ze mnie i lała się po nogach, stopach na dywan. Piąte stanowisko to ściana, gościu niski ale z muskułami. Wziął mnie jak piórko i rzucił na ścianę. Objęłam go nogami. Nie miałam już siły myśleć niech się dzieje co się chce. Niestety tu szczęście mi już nie dopisało. Nie doszedł we mnie. Na szóste stanowisko już się prawie czołgałam, czułam się za przeproszeniem wyjebana w dosłownym tego słowa znaczeniu. Na szóstce to ja miałam przejąć inicjatywę - amazonka. Usiadłam na sterczącym członku, ale nie miałam siły się ruszyć. Wykonałam parę ruchów, gostek nie był chyba zadowolony. Znowu nic. I koło się zamknęło - wróciłam cała już obolała do pierwszego. Nie mam pojęcia ile minut to trwało. Dopiero teraz zaczęłam zastanawiać się nad innymi dziewczynami. Zobaczyłam kątem oka tylko Baśkę z rozwalonymi nogami i Aśkę ze zgrabną pupką posuwająca się rytmicznie. Teraz trzymałam nogi na szyi faceta i powoli odzyskiwałam siły. Po gwizdku nie miałam siły podejść już do kolejnego. Walnęłam się na kolejny stół, rozszerzyłam nożki, było mi wszystko jedno i właśnie wchodził gdy ... potrójny gwizdek - koniec konkurencji.
Kazał nam stanąć w rządku i panowie zaczęli liczyć nam punkty. Popatrzyłam na dziewczyny. Aśka się śmiała i była zadowolona jakby była w swoim żywiole. Baśka miała łzy w oczach a drobniutka Ola dyszała i sapała. Zdobyłam z Aśką po dwa punkty. Jeden punkt Ola i Monika. Byłam zadowolna i padnięta. "Czas na zasłużony odpoczynek dla naszych suczek, za mną" - brzmiało kolejne polecenie. Opuściliśmy pierwszy pokój i korytarzem jedna za drugą szłyśmy najpierw prosto, potem po schodach w dół. Weszłyśmy do bardzo małego pomieszczenia, jakby łazienki. W której w zasadzie stał tylko prysznic. To było tylko złudzenie bo jak się za chwilę okazało ten "prysznic" nie miał kurka a solidna kabina była zamykana z zewnątrz. ""Tu moje panie sobie odpoczniecie" - rzekł z uśmiechem na ustach, macie wszystkie wejść do kabiny. To był chyba żart - pomyślałam, zresztą chyba nie tylko ja. Kabina była tylko nieco większa niż standardowa. Miałyśmy tam wejść w sześć osób?
Niestety to była prawda - w efekcie stałyśmy ściśnięte do siebie gorzej niż
sardynki. Całe spocone od orgii lepiłyśmy się do siebie swoimi pośladkami i
biustami. Gdy ostatnia docisła się Ola kabina została z zewnątrz zamknięta. Nie
mogłyśmy się ruszyć ani odrobinę, żadnej swobody. Po paru sekundach zaczęło się
robić duszno, a w odrobinie powietrza jaką miałyśmy był zapach potu i spermy.
Facet wyszedł, światło zostawił zapalone i zamknął drzwi. Ciekawie ile
zamierzali nas tak trzymać...
Po godzinie nie było czym oddychać byłyśmy całe mokre we wspólnym pocie i
spermie. Nogi bolały nas od stania. Swoim tyłkiem dociskałam się do pośladków
Moniki a Baśka trzymała swoją nogę między moimi. Nie było szans na drobny ruch.
Na dodatek poczułam, że wypite litry wody mineralnej w pierwszej konkurencji
zaczęły się odzywać. Chciało mi się sikać i pęcherz bolał mnie coraz mocniej...
Po pół godzinie okazało się, że nie był to tylko mój problem. W końcu wszystkie zaczęłyśmy się zastanawiać co robić. Pęcherze naciskały nas coraz bardziej. Po kolejnej pół godzinie Baśka powiedziała, że nie wytrzyma już i ona bardzo przeprasza ale musi. Zaczerwieniła się przy tym znacznie. Dla nas nie było to już wtedy nic nadzwyczajnego, każda nas w duchu chyba czekała na tą chwilę która z nas nie wytrzyma. Jak puści jedna to już wszystkie. Zgodziłyśmy się. Akurat ja byłam przyciśnięta do Baśki a moja noga znajdowała się między jej kroczem. Po chwili poczułam jak silny ciepły strumień moczu uderzył w moją nogę i zaczął po niej spływać. Zresztą też pewnie po Baśce. Druga była Monika, słyszałam tylko cichy strumień...i potem poszły już wszystkie, również i ja. Do garstki powietrza, którą miałyśmy doszedł zapach moczu. Co gorzej - sześć dziewczyn i te litry wody zrobiły swoje. Nasz pseudo "prysznic" nie miał bynajmniej odpływu. Stopami wszystkie stałyśmy w mieszance...W każdym razie ulżyło nam, nie miałyśmy już siły gadać tylko stałyśmy bezwładne czekając i zastanawiając się kiedy to się skończy i co będzie dalej.
Po dwóch godzinach w końcu drzwi się otworzyły. Nasz oprawca zakomunikował, że wystarczy nam już na dziś. Powiedział, że teraz małe ostatnie zadanie i idziemy na zasłużony odpoczynek. Do pokoju, do którego nas prowadził, miałyśmy iść na czworakach przy czym każda z nas musiała trzymać twarz i nos między pośladkami poprzedniczki. Zadanie polegało na tym, że nie można było rozłączyć tego "węża" ani na chwilę. Bardzo powoli więc zaczęłyśmy pełzać. Zadanie wbrew pozorom nie było takie łatwe. Byłyśmy wyczerpane, ciężko nam się szło a gdy koleżanka z tyłu za bardzo pchnęła ciężko było nawet złapać oddech mając nos wepchany w pośladki poprzedniczki. Najgorsze były schody, ale łańcuch się nie przerwał. Wszystkie dostałyśmy punkta i oniemiałyśmy na kolejny widok. Nasz oprawca pogratulował nam za pierwszy dzień, powiedział że obszerna łazienka, pokój z sześcioma materacami a przede wszystkim stół z jedzeniem był do naszej dyspozycji. To w końcu koniec dzisiejszego dnia - ucieszyłam się. Wszystkie wykąpałyśmy się do czysta, zjadłyśmy i padłyśmy na materacach. Oczywiście cały czas wszystkie byłyśmy naguśkie jak nas stworzono. Tak minął dzień pierwszy.
5. Dzień drugi
Pobudka była nagła. Obudziło mnie uderzenie pasem w pośladki. Ledwo otworzyłam
oczy dostałam drugi klaps i usłyszałam słowa "wypnij natychmiast dupsko cipo".
Trzecie uderzenie dopiero mnie przebudziło na dobre i szybko spełniłam polecenie
żeby uniknąć czwartego bata. W tym samym momencie zaczęłam się orientować w
sytuacji. Monika w takiej pozycji jak ja - na czworakach była walona przez
jednego z wczorajszych facetów. Widziałam jak zaciskała zęby i cicho skomlała.
Na drugim materacu widziałam tylko mocno kołyszące się nogi Aśki wystające spod
męskiego ciała. Nagle poczułam okromny ból, to penis mojego oprawcy wbił się w
moją nierozbudzoną, suchą szparkę. Ból był okromny, krzyknęłam, odsunęłam się
odruchowo i poczułam jeszcze silniejsze uderzenie pasem niż wszystkie
poprzednie. Wszedł we mnie drugi raz i zaczął mnie po prostu rżnąć bo inaczej
tego nie można było nazwać jednocześnie klepiąc mnie dłońmi w pośladki. Ja
zagryzłam wargi i ze łzami w oczach starałam się go znieść. Nawet nie byłam w
stanie widzieć co się dzieje z resztą koleżanek. Na szczęście nie trwało to
długo, szybko miał orgazm. Na koniec dostałam mocne uderzenie pasem i padłam na
materacu. Inni faceci też skończyli. Krzyknęli coś w stylu "dziweczki to tylko
rozgrzewka na początek dnia a teraz jazda na śniadanie" i wyszli z pokoju.
Nie miałam siły wstać, byłam cała obolała, ale zmusiłam się i podniosłam. Poszłyśmy do pokoju obok gdzie było przygotowane śniadanie: kanapki, jakieś słodkie bułki, herbata, kawa. Wszystkie miałyśmy łzy w oczach oprócz Baśki i Eli, których jak się okazało nikt nie dopadł. Ola była przerażona i zaczęła gadać o swojej rezygnacji z gry.
Po śniadaniu wezwano nas do kolejnego pokoju. Facet przyniósł wibratory z przyczepionymi pasami w kształcie jakby stringów. Powiedział, że mamy je założyć i dobrze się do nich przyzwyczaić bo spędzimy w nich większość dzisiejszego dnia. Cipkę przez poranną przygodę miałam już trochę rozbudzoną. Wibratory były średniej wielkości. Po chwili walki z nim, udało mi się go wepchać w moją szparkę. Pasy, które były do niego zaczepione po założeniu uniemożliwiały wibratorowi wysunięcie się. Problemy miała tylko Ola, która była drobnej budowy, miała jak mówiła wąską szparkę i wibrator był trochę zaduży jak dla niej. Pozatym podobno niegdy wcześniej nie miała do czynienia z wibratorem. Po małej pomocy z naszej strony udało się choć oczywiście nie bez bólu. Oniemiałyśmy dopiero gdy kazano nam włączyć wibratory na maxa i przejść tak w nich do drugiego pokoju. Wibrator może i sprawia przyjemność, ale nie gdy trzeba się w nim poruszać! Każdy ruch odczuwałam potrójnie. Czułam bardzo dziwne uczucie - ból co chwilę mieszany z chwilami rozkoszy.
Kolejny pokój był prawie pusty. Widać było przygotowaną miskę, jakieś wiaderko i takie plastikowe jakby korytko! Cały czas wibrator ostro drgał, uczucie było bardzo dziwne i nie mogłam ustać na nogach. "Wszystkie na czworka w rzędzie - jedna obok drugiej i ręce do tyłu na plecy" - padła komenda. Faceci, którzy byli w pokoju zaczęli nam wiązać ręce na plecach, a nasz główny oprawca mówił: "Na początek dnia zabawimy się w sporty wodne" - padło zdanie. "Czy naszym paniom, nie chce się przypadkiem siusiu z rana? Urządzimy tu sobie małą toaletę" - oznajmił. "Przy okazji przełamiemy Wasze naturalne opory...Która pani pierwsza będzie siusiać? Tutaj na początku kolejki jest miska a na końcu będzie wiaderko. Każda z Was będzie musiała zapełnić miseczkę do tej linii w 5 minut. Jeżeli którejś nie chce się sikać - mnie to nie obchodzi - odejmuję jej 2 punkty. Osoba, która skończy sikać idzie na koniec kolejki tuż przed wiaderko. Natomiast pierwsza osoba przy misce bierze w usta mocz koleżanki i przekazuję go do ust kolejnej osoby. I tak po kolei przekazujecie, aż ostatnia osoba wypluwa mocz do wiaderka. Za uronienie chociażby jednej kropli odejmuję niezdarnym paniom po pół punkta. Gdy miska zostanie opróżniona kolejna osoba sika do miski i tak w kółko. Na czas sikania oczywiście możecie ściągnąć wibrator..." Chyba śnię - pomyślałam...
Ale to niestety nie był sen. Wszyskie byłyśmy w szoku i pozostałyśmy w bezruchu patrząc na siebie jak idiotki. Pierwsza w kolejce była Ola. "Oczywiście możecie poddać zadanie i pożegnać nas w każdej chwili - przypominam" - usłyszeliśmy głos otuchy. Jakkolwiek żadna z nas nie mogła sobie wyobrazić brania do ust cudzego moczu tak również nie bardzo kwapiłyśmy się do wyjścia z gry. Ele zebrała się w sobie, zdjęła wibrator i kucnęła nad miską. W końcu sikanie razem przerabiałyśmy już - pomyślałam. Po chwili wyczekiwania usłyszeliśmy charakterystyczny odgłos i po chwili Ela podniosła się. Chciała już iść na koniec gdy nasz oprawca przypomniał jej, że ma założyć wibrator spowrotem. Teraz najgorsze zadanie czekało przed Moniką, która była pierwsza przy misce. "Rezygnujesz z gry?" - padło pytanie? Baśka zbliżyła powoli głowę do miski. Pochyliła ją i już po chwili jej usta z wypełnionymi policzkami były zwrócone w moją stronę. Na jej wardze widać było kroplę... Dreszcz przeszedł przeze mnie a wibrator nie dawał spokoju. To była okropna chwila, najgorsza chyba jak do tej pory. Nie wiedziałam co robić. Musiałam być jednak silna, zbliżyłam usta do ust Moniki....w końcu je dotknęłam. Myśląc o przejęciu do ust moczu Eli nawet nie pomyślałam, że to w zasadzie jest jednocześnie pocałunek z dziewczyną. Przyssałam mocno wargi do warg Moniki i powoli powiększałam otwór wpatrzona jak mur w jej oczy. Obie drżałyśmy, czułam wzrok współkoleżanek na sobie, grobowa cisza...nawet zapomniałam o wibratorze, który wiercił się w mojej już rozjechanej cipce. Powoli poczułam kwaśny smak. Monika delikatnie wpuszczała mocz Eli w moje usta. To było szokujące przeżycie, do dziś go nie zapomnę. Ta pierwsza chwila aż cała zawartość będzie już u mnie dłużyła się niesamowicie. W końcu Monika zaczęła powoli zamykać usta, ja też...aż oderwałam je od jej warg. Miałam teraz buzię pełną moczu koleżanki z delikatną domieszką śliny Moniki. Smak nie był oczywiście zachwycający ale sam fakt powodował niesamowite uczucie. Obróciłam się do Aśki aby przekazać pierwszą serię dalej. W oczach Aśki widziałam taki sam strach jaki ja miałam przed chwilą. Gdy już usta miałam puste głęboko odetchnęłam dopiero wtedy poczułam w buzi nieprzyjemny gorzkawy smak...ale to był dopiero początek. Pierwsza kolejka już prawie dobiegała końca, mocz miała odebrać przedostatnia Ola...i...niewytrzymała. Kiedy poczuła pierwszą serię z ust Baśki miała charakterystyczny odruch wymiotny, co gorsza nagły, gdyż z impetem wypluła mocz na twarz Baśki i zaczęła się krztusić. Sytuacja robiła się poważna. Ola wycofała się z tego zadania. Ostatnia w kolejce Ela musiała dokończyć to co zepsuła Ola. Odebrała z ust Baśki swój własny mocz i ostatecznie wypluła go do wiaderka. I nastąpiła druga kolejka, było już łatwiej. W sumie na mocz Eli zeszły dwie kolejki. Teraz była kolej Moniki a ja pierwsza musiałam nabrać mocz z miski. Gdy zniżyłam twarz zapach był jeszcze bardziej odpychający ale mając w głowie porażkę Oli zacisnęłam się w duchu. Nabrałam pełne usta i jak najszybciej podałam Aśce. Wiecie co, może to dziwne ale dało się zauważyć delikatną różnice w smaku i zapachu moczu Moniki. Potem przyszła i kolej na mnie. Największą ulgą było wyciągnięcie chociaż na chwilę wibratora, który niestety dawał się coraz bardziej we znaki. Na końcu po wszytkich dziewczynach było mi już obojętne jaki i czyj mocz biorę do buzi. W zasadzie spodobało nam się to i kolejne dziewczyny sikały do miski ze śmiechem, zaczęłyśmy sobie żartować. Najbiedniejsza była Ola, która nie powróciła już do zadania. Dostała -6 punktów. Gdy skończyłyśmy okazało się, że to tylko wstęp. Nasz oprawca ustawił na drugim końcu pokoju sześć misek a zawartość wiadra przelał do plastikowego korytka. Teraz miało zacząć się właściwe zadanie na zdobycie punktów czyli trzy pierwsze osoby, które najbardziej zapełnią swoje miski moczem z korytka otrzymają kolejno 3,2,1 punkty. Między korytkiem a miskami miałyśmy się poruszać na czworakach oczywiście z wibratorami w cipskach. Liczyło się oczywiście która weźmie w usta najwięcej i zrobi jak najwięcej kursów. Problemem wcale już nie były tu opory przed nabraniem do ust mieszanki szczyn pięciu dziewczyn tylko...wibratory. W pozycji na czworaka i przy drobnym ruchu bardzo mocno pobudzały ścianki pochwy i wbijały się niemiłosiernie sprawiając naprzemian straszny ból i nagle rozwalającą chwilę rozkoszy. Wszystkie zabrałyśmy się ostro do roboty. Po 5 minutach korytko było puste i mogliśmy z ulgą wyciągnąć wibratory...miałam trzecie miejsce. Byłam wyczerpana fizycznie i psychicznie. Oznajmiono nam, że mamy małą przerwę. Padłam na podłogę nie zdając sobie sprawę co czeka moją cipkę za parędziesiąt minut...
![]()
4. Spermopijka Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Był upalny sierpniowy dzień. Dosłownie żar lał się z nieba. Niestety zmuszona byłam opuścić chłodny pokój i udać się do sąsiedniego miasta. Ubrałam się więc najletniej jak mogłam i ruszyłam w stronę szosy. Jeżeli ktoś jest zainteresowany jak byłam ubrana to była to bardzo wycięta bluzeczka na ramionkach taka do pępka (oczywiście bez biustonosza), biała, krótka spódniczka, zwykłe białe majteczki i klapki. Z mojej małej miejscowości rzadko jeździł autobus więc jak zwykle doszłam do szosy i zaczęłam łapać stopa. Jeździłam tak nauczona od dziecka i nigdy nie miałam z tego powodu żadnych problemów, mimo iż czasem słyszało się, że to niebezpieczne.
Tego dnia ruch na szosie był wyjątkowo mały a do miasta byłam umówiona na godzinę. W końcu zatrzymał się samochód z zaciemnionymi szybami. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam w środku czterech chłopców w różnym wieku, w zasadzie chyba i starszych i młodszych ode mnie. Chwilę się zawahałam i nie chciałam wsiadać ale rzut oka na szosę i stwierdzenie, że na horyzoncie znowu pustka przekonała mnie. Na początku była jakaś normalna gadka nie wskazująca zupełnie na to co miało zdarzyć się za chwilę. Po pewnym czasie chłopaki zaczęli rzucać pod moim adresem jakieś ostrzejsze texty i to z dodatkiem drobnych wulgaryzmów. Trochę się zaczęłam bać, ale byłam jeszcze spokojna. Zdawkowo się odzywałam i unikałam ich zaczepek. Ich docinki stały się w końcu ostre, leciały texty typu: "masz sexowną dupcię słonko, zrobisz mi loda, masz ochotę na pieprzonko?". Serce coraz bardziej mi drżało ale starałam się opanować. Co gorzej chłopcy wymieniali między sobą jakieś porozumiewawcze znaki jakby zastanawiali się co robić. Powiedziałam im, że chce wysiąść tutaj wcześniej, ale nie posłuchali - powiedzieli, że mieli mnie zawieźć do miasta.
Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Siedziałam z tyłu między dwoma chłopakami. Jeden z nich położył rękę na moim kolanie. Oczywiście odsunęłam ją natychmiast ale on był natarczywy. Zaczęłam panikować i nawet nie zauważyłam jak kierowca zjechał z głównej szosy i zjechał na leśną drogę. To już koniec - pomyślałam sobie w duchu. "Teraz będziemy Cię pieprzyć po kolei" - warknął jeden z nich. Ale widziałam, też że nie wszyscy byli pewni swojego działania. Zaczełam nalegać do tych spokojniejszych żeby mnie zostawili w spokoju. Wahali się ale nie przyniosło to żadnego rezultatu. Jeden zaproponował "niech nam zrobi loda" ale ten najbardziej agresywny powiedział, że chce "mnie wyruchać i wypieprzyć". Zaczełam krzyczeć i szamotać się ale bez rezultatu. Ten najbardziej agresywny zaczął rozpinać spodnie i po chwili zobaczyłam jego wielkiego kutasa, który stał już jak drut. Widać było jak gościu był napalony. Starałam się zachować trzeźwy umysł i zastanowić się jak się ratować ale gościu był bardzo silny a drugi zaczął mnie już przytrzymywać...
...w tym momencie przyszła mi do głowy myśl, że jeżeli zrobię mu loda to przynajmniej nie zostanę zgwałcona i uratuję moją cipkę. Przecież on nie miał prezerwatywy a ja nie brałam żadnych tabletek ani nic! To była jedyna droga ratunku, na którą zdecydowałam się w ułamku sekundy. Korzystając z ostatniej chwili wzięłam niespodziewanie jego kutasa do ust i zaczęłam ssać najlepiej jak tylko potrafiłam (tak na marginesie to wtedy wcześniej tylko raz robiłam loda mojemu ex-chłopakowi). Wiedziałam, że muszę szybko doprowadzić go do orgazmu to prawdopodobnie już mnie nie zgwałci. On przynajmniej nie oponował i poddał się przyjemności. Miał strasznie wielkiego kutasa, mój ex-chłopak miał chyba ze 3 razy mniejszego. Gość zaczął jęczeć ale i wciskać głęboko swojego penisa w moje usta, robiło mi się niedobrze ale łapałam oddech i obciągałam mu dalej. Na szczęście był chyba bardzo podniecony. Zaskoczył mnie orgazmem, ciepła ciecz w kilku seriach walnęła w moje gardło, nie było innej możliwości musiałam wszystko połknąć krztusząc się przy tym okropnie. "Niezła suka" - usłyszałam z jego ust czując przy okazji smak spermy w swoich ustach. "Teraz zrobisz nam wszystkim loda" - usłyszałam od drugiego, którego penis, na szczęście już mniejszy, stał gotowy. Nie miałam wyboru - byłam zadowolona, że jak na razie przynajmniej tamten mnie nie zgwałcił. Zrobienie loda tym wszystkim gościom było dużo mniejszym złem niż gwałt. Miałam dni płodne i wogóle, mogło się to skonczyć przecież tragicznie więc postanowiłam spełnić swój plan do końca. Chłopcy z obciągnietymi kutasami będą bezużyteczni.
Zaczęłam lizać drugiego. Starałam się robić to jak najszybciej - lizałam, ssałam i ruszałam języczkiem i ustami najlepiej jak potrafiłam. Drugi gościu przed wytryskiem nagle wyciągnął go z buzi i gorącym strumieniem walną w moją twarz, biedak też był nieźle napalony. Druga seria wylądowała na moich włosach, trzecia znowu na policzku. Nie miałam już siły a kolejny chłopak był w kolejce. On siedział na przednim siedzeniu więc ja wogóle wylądowałam w jakieś dziwnej pozycji. Leżałam między fotelami, nogi miałam z tyłu a głowę z przodu. I znowu obciąganie, ten rzucał do mnie wulgarnymi epitetami z serii "mocniej dziwko, głębiej, głębiej, zajebista kurwa jesteś" co gorzej wcale nie chciał dojść do orgazmu. Bolała mnie już szczęka i opadałam z sił. W końcu w ustach nie czułam nic innego tylko smak i zapach obciąganego kutasa. Na policzkach czułam zaschniętą spermę poprzednika. W końcu udało się - pierwszą serię wytrysku musiałam połknąć, druga ponownie przyozdobiła moją twarz. Czułam jak cienka stróżka spermy spływa po szyi z mojej twarzy. Czułam się jak ostatnia zdzira i spermopijka.
Pozostał czwarty. Już nie pamiętam jak to zrobiłam. Po prostu czułam się jak jakiś automat do obciągania kutasów. Kolejny wytrysk przyjęłam pokornie, połykając grzecznie i skrzętnie całą zawartość. Byłam tak padnięta, że w zasadzie nie obchodziło mnie co się teraz stanie ale byłam też zadowolna, że są małe szanse, że teraz mnie zgwałcą. Nie myliłam się - mój plan wypalił, chłopcy popatrzyli na siebie nie pewnie, nie wiedzieli co robić. W końcu jeden krzyknął - "wyrzucamy pizdę i spadamy". Otworzyli drzwi i wypchali mnie na leśną polankę po czym energicznie odjechali z miejsca.
W oczach miałam łzy, czułam tylko i wyłącznie smak i zapach męskiego nasienia. Moja kochana cipka była jednak uratowana, nie dotknęli jej. Mogło się to skończyć znacznie, znacznie gorzej. Popłakałam sobie chwilkę tak siedząc aż w końcu postanowiłam ruszyć w drogę powrotną. Do domu oczywiście. Dopiero teraz zauważyłam, że w czasie szarpanin i akrobacji w samochodzie musiały mi spaść klapki i zostać w samochodzie. Nie znalazłam ich w najbliższym otoczeniu. Ruszyłam więc ścieżką do szosy, a potem boso szłam po palącym asfalcie. Nie odważyłam się już jednak zatrzymać żadnego stopa...
...W domu na szczęście nie było rodziców. Pobiegłam pod prysznic i padłam na łóżku....
![]()
5. ANIA Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Zobaczyłem ją, jak kręciła się na placu przed naszym domem towarowym. Podchodziła do różnych ludzi i coś do nich mówiła. Ubrana była w znoszone ciuchy: za duża bluzkę i dżinsy, które jak zdążyłem zauważyć, w paru miejscach się pruły. Miała prymitywnie zrobiony makijaż - przesadnie umalowane oczy i usta, tak, że wydawały się o wiele większe, niż naprawdę. Na głowie sterczało jej kilka małych koczków, jak u jednej z tych nowomodnych piosenkarek. "Kolejna mała wiejska cichodajka" - pomyślałem. Pewnie zerwała się z ostatnich lekcji, żeby sobie dorobić i szuka teraz klienta. Będzie teraz brać naiwniaków na litość, opowiadając im różne głupoty i udając, że nie wie jak to się robi, chociaż chujów miała w sobie więcej niż ja włosów na głowie. Udaje biedną pokrzywdzoną przez los, a w rzeczywistości jest małą prostytutka. Przeszedłem parę kroków i usłyszałem, jak prosi starszą kobietę o parę groszy na chleb. "Mogę ci kupić chleb" - usłyszałem. Zobaczyłem, że tylko pogardliwie się wykrzywiła i poszła dalej. Wiedziałem już, z kim mam do czynienia i jeżeli miąłem jakiekolwiek skrupuły, to opuściły mnie one ostatecznie. Postanowiłem dąć jej taką lekcję szacunku dla starszych, żeby długo jej nie zapomniała. Przystanąłem, patrząc na zegarek i czekałem, aż mnie zaczepi. Nie musiałem długo na to oczekiwać, podeszła do mnie i powiedziała: - Czy mógłby mi pan dąć parę groszy? - Masz - odpowiedziałem, dając jej jakiś drobiazg, ale tak trzymając portfel, żeby widziała jego zawartość. Zauważyłem, że bacznie się jej przygląda. Wyjąłem banknot i wsunąłem go jej do ręki. Chwyciła łapczywie. - Mogę ci dąć więcej - powiedziałem - ale jak cos dla mnie zrobisz. - Co takiego? - Tam na parkingu stoi czerwony Fiat, widzisz go? - Tak. - Pójdziesz tam i wsiądziesz do niego. Jest otwarty. Poczekasz na mnie, ja przyjdę tam za chwile i przejedziemy się. - Nigdzie nie jadę! - Jak chcesz, ale wtedy ja zacznę wołać, że mi ukradłaś pieniądze i pójdziesz do paki. Chcesz tego, tak? Pokręciła głową, że nie, ale widziałem po oczach, że jej wszystko jedno. - No to idź do auta i czekaj tam. Załatwiłem zakupy i wsiadłem do samochodu. Czekała na przednim siedzeniu. Odpaliłem silnik i powiedziałem: - Zaraz ruszymy, a ty będziesz zmieniała mi biegi. Robiłaś to kiedyś? - Nie. - To bardzo proste. Trzeba tylko mocno chwycić drążek i ruszać nim. Rozumiesz? No to zaczynamy. Wziąłem ją za rękę i położyłem dłoń na swoich spodniach. Suwak dyskretnie rozpiąłem już wcześniej, tak że jej palce od razu trafiły na slipy, pod którymi prężył się gorący, sztywny pal. Widziałem, że lekko się zmieszała, ale nie cofnęła ręki. Odchyliłem gumkę i zacisnąłem jej dłoń na twardym trzonie, tuż poniżej główki. Ująłem ją za kiść ręki i poruszyłem nią w górę i w dół. - Teraz już rozumiesz? - zapytałem. No to bierz się za niego, chcę czuć, jak to robisz, ale nie za mocno. Ruszyliśmy, a panienka zaczęła pracować raczka. Nawet jej to wychodziło, chociaż więcej w tym było dobrej chęci, niż wprawy. Trzeba jednak przyznać, że bardzo się starała, a mój fiut zaczął nabrzmiewać coraz bardziej i omal nie eksplodował. Na szczęście już dojeżdżaliśmy na miejsce, w pobliże niewielkiego zagajnika przy obwodnicy. Zatrzymałem auto i kazałem jej przerwać zajęcie, któremu oddawała się z coraz większym zapałem. Otworzyłem drzwi samochodu i powiedziałem: - Chodź tu do mnie i siądź mi na kolanach. Teraz ja cię trochę popieszczę. I zdejmij te paskudna bluzkę. Zrobiła to bez żadnego oporu ani wstydu. Nie miała stanika i zobaczyłem, że ma małe jędrne piersiątka z dużymi, lekko sterczącymi w górę sutkami. Usiadła do mnie plecami i mogłem do woli bawić się jej sterczącymi cycuszkami - głaszcząc je, ugniatać i miętosić tak długo, jak tylko miałem ochotę. Czułem ich jędrność i gładkość jej skóry. Przycisnąłem ją do siebie, żeby czuła mojego wyprężonego wała, wpierającego się w jej tyłeczek. Trzymając jedną ręką za cycusie, drugą odpiąłem guzik na dzinsach i wsunąłem ja w majteczki. Poczułem gładkość i lekka szczecinkę; zrozumiałem, że goli swoja cipeczkę. Złapałem ją pełną garścią i zacząłem ściskać i masować, aż zrobiła się gorąca i wilgotna. Wsadziłem jej do szparki palec, potem drugi i zacząłem nimi poruszać, nie zapominając jednocześnie o piersiach, które dalej ugniatałem i ściskałem sutki palcami. Była już prawie gotowa, ale postanowiłem, że zabawię się z nią inaczej. Rozłożyłem przednie siedzenie i położyłem ja na nim. Pozbyłem się spodni, ale nie rozbierałem jej dalej, wiec była lekko zdziwiona. Dopiero, gdy usiadłem na niej i ścisnąłem jej cycuszki, zaczęła nieśmiało protestować, ale było już za późno. Wyjąłem swoja męską ozdobę i zacisnąłem ją między piersiątkami, a potem zacząłem nia rytmicznie poruszać. Pieściłem palcami jej brodawki, a potem ująłem w garść członka, ściągnąłem skórkę i obnażoną główką drażniłem jej sutki i aureolki wokół nich. Strasznie ją to napaliło. Otworzyła szeroko usta, miała zamiar krzyczeć, ale to nie leżało w moich planach. Korzystając z okazji włożyłem swego sterczącego przyjaciela w jej otwartą buzię. Poruszałem jej głowa w tył i w przód, ocierając pałę o języczek i docierając chwilami aż do gardła. Po krótkim czasie trysnąłem grubymi kroplami gęstego białego płynu w jej gorące rozwarte usteczka. Przytrzymałem jej głowę i nie puściłem, dopóki nie połknęła wszystkiego do ostatniej kropelki, mimo, że trochę się rzucała. Wyjąłem swego sflaczałego kolegę z jej buziaka i przytuliłem ją do siebie. - To było fajne - powiedziała i dodała - pierwszy raz ktoś tak się mną zajął . - Tak? - zapytałem. Wiec zrób mi to swoimi ślicznymi usteczkami jeszcze raz, tylko mocno i powoli. Mój przyjaciel zasłużył chyba na to. Aha, pamiętaj tez o woreczku, dobra? - A-ha, to taki zespól popowy - mruknęła niechętnie. Siedziałem na przednim siedzeniu bokiem do kierownicy, wiec wyszła z auta, uklęknęła przede mną i wzięła się do pracy. Oblizywała go jak gorący różowy lizak, czasem zjeżdżając języczkiem niżej, w stronę moich klejnotów. Widok jej dużych, uszminkowanych ust na mojej pałeczce tak mnie podniecił, że złapałem za te wylakierowane koczki na jej głowie i zacząłem ja miarowo dociskać do swego brzucha. Naszła mnie głupia myśl, że to ta pokręcona śpiewaczka robi mi laskę i tak bardzo mnie to podnieciło, że moja niezbyt sztywna męskość przemieniła się w twarda i sztywną pałę. - Dosyć - powiedziałem - zdejmuj resztę szmatek, czas na poważniejsze rzeczy. Po chwili stanęła przede mną całkiem naga. Spojrzała na mnie pytająco. - Odwróć się i oprzyj ręce o maskę. - Chcesz mnie wziąć od tylu? - zapytała. Objąłem ja za biodra i przytuliłem, wpierając swojego naprężonego członka miedzy jej pośladki. Wiedziałem, że jej szparka jest rozwarta i gotowa, ale inaczej sobie obmyśliłem tę zabawę. - Nie, moja malutka - odpowiedziałem - najpierw chce spróbować z drugiej strony, chce twojej ciasnej, gorącej pupki, twojego jędrnego tyłeczka. - Proszę cię, nie - zapiszczała - tylko nie to. - Nie bój się, postaram się żeby cię nie bolało - odparłem i nie czekając na odpowiedz wziąłem się do pracy. Rozsunąłem panience pośladki i naparłem na jej brązowa figę. Najpierw szło trochę twardo, ale po pierwszym oporze poszło gładko. Pupcia opinała mojego przyjaciela, jak dobrze dopasowany futerał. Jedną dłonią pieściłem jej biuścik, a druga głaskałem po brzuszku, schodząc coraz niżej. Poruszałem się w niej dość długo, aż wreszcie nie mogłem powstrzymywać się dłużej. Zostawiłem cały ładunek w jej pupie, wbijając w decydującym momencie wskazujący palec w pipuchne. Po dreszczu, jaki ją przeszedł zrozumiałem, że z tej strony była dziewicą. Wróciliśmy do samochodu. Byłem trochę zmęczony i wyłożyłem się na wznak na przednim siedzeniu. Przymknąłem lekko oczy, ale poczułem, ciężar jej ciała na sobie i otworzyłem je natychmiast. - Teraz ja zrobię ci to po swojemu - powiedziała. Zaczęła trzeć swoja wygolona pizdką mojego kogucika, który natychmiast stanął. Jej cipka też zrobiła się mokra, czerwona i rozwarta, zachęcając do wejścia. Powoli podniosła się i zaczęła nadziewać się na wysztywnioną pałę. Odstawiała tak galopa w górę i w dół, a ja mocno ściskałem jej małe cycusie. Była moja, należała do mnie teraz, w tej chwili, gdy nabita na mnie jęczała z przyjemności. Było to tak przyjemne, że chciałem, aby trwało jak najdłużej. W końcu wylałem wszystko, co mi jeszcze zostało w gorące, wilgotne wnętrze mojej partnerki. Opadła na mnie i przytuliła się mocno. Po jakimś czasie ubraliśmy się i wróciliśmy do miasta. Zostawiłem Anię (tak miała na imię) tam, skąd ją zabrałem, tylko o "parę groszy" bogatszą. Nie spotkałem jej więcej, może przeniosła się gdzie indziej.....
![]()
6. Nauczycielka Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Jeśli tylko będzie mnie pani uczyła w następnym roku, to mogę siedzieć - uśmiechnął się i zerknął na jej zgrabne kolana i odsłonięte przez podciągniętą spódniczkę uda. - Jeśli zamierzasz sobie żartować... To da się załatwić. Ale masz jeszcze jedną szansę - stwierdziła. Podniósł na nią wzrok. - Jaką? Uśmiechnęła się. - Jeszcze nie wiem - skłamała. - Zgłosisz się do mnie jutro po lekcjach i porozmawiamy. Dobrze? Zrobił to jeszcze raz. Nie mogła już znieść tej jego obojętności. Pomyślała, że jeśli jeszcze raz wzruszy ramionami to ona eksploduje. - Dobrze - stwierdził i ruszył do drzwi. Patrzyła na niego przez chwilę, zaskoczona. Kiedy był już prawie przy nich wstała i odezwała się. - To jeszcze nie wszystko - zatrzymał się. - Jak już chyba mówiłam nie z powodu twoich ocen kazałam ci zostać. Tomek odwrócił się do niej. - Słucham - stwierdził sucho. - Chciałam porozmawiać o twoim zachowaniu na poprzedniej przerwie - wyjaśniła zbliżając się do niego. Nie ukrywał swego zainteresowania, ale za jego cynicznym uśmieszkiem kryło się coś więcej. Poczuła dreszcz satysfakcji, to był strach. - Słucham - powtórzył. Spojrzała na niego, stanęła jeszcze bliżej, krok od niego, pół kroku, a może jeszcze bliżej. - Chciałem cię zapytać z czego się tak śmialiście. Tomek uśmiechnął się. - Andrzej opowiedział jeden ze swoich świńskich kawałków. Sama pani wie jaki on jest. Pokiwała głową. Sięgnęła po jego dłoń. - Jeśli chciałeś zobaczyć jaki kolor mają moje majtki to trzeba było zapytać lub poprosić - stwierdziła i przesunęła jego dłoń w kierunku swego brzucha. Chłopak stał jak posąg. Nie odezwał się, otworzył szeroko usta ze zdziwienia kiedy przesunęła jego dłoń niżej. Chciał coś powiedzieć, ale się zająknął, kiedy już się pozbierał chciał skończyć, ale ona zamknęła mu usta słodkim pocałunkiem. Cofnął się o krok i oparł plecami o drzwi. Stała przy nim. Trzymała jego dłoń przy swoim łonie, drugą oparła o drzwi szukając po omacku zamka. Nie okazywał zaskoczenia długo. Szybko pozbierał myśli i objął ją mocno do siebie przyciskając jednocześnie zjeżdżając dłonią, którą sama położyła na swoim ciele w kierunku jej uda, a później pod spódniczkę. Przerwali pocałunek, spojrzała w górę, na biały sufit i jęknęła głośno kiedy wsunął swą chłodną dłoń pod jej rajstopy i majtki. Zaczął całować jej szyję, wreszcie udało się jej przekręcić zamek w drzwiach. Spojrzała na niego i zawahała się. To była pierwsza chwila wahania. Zadała sobie jedno pytanie, na które doskonale znała odpowiedź. Zapytała siebie co właśnie robi. Odpowiedź była jasna. Właśnie zaczynała rozpinać rozporek swojego ucznia. Tomek pozwolił jej dłoni wślizgnąć się pod spodnie, pozwolił jej dotknąć swoją fujarę przez majtki. Nie zastanawiał się nad tym co robi. Nie myślał o niej jako o nauczycielce matematyki, ale jak o kobiecie, którą chciał mieć. I to natychmiast. Przerwał pieszczony, odwrócił ją i dopchnął do pierwszej przy drzwiach ławki. Sięgnął pod jej spódniczkę, ściągnął majtki i rajstopy do połowy ud. Następnie chwycił ją za pośladki i uniósł lekko do góry. Zdumiewała ją jego siła i zdecydowanie. Doskonale wiedział co robi, do czego dążyć. Posadził ją na zimnym blacie ławki i jeszcze raz sięgnął do majtek, które zsunął do samego dołu. Pocałowali się jeszcze raz. Miała już potargane włosy, jej dłoń starała się rozpiąć pasek jego spodni. Wreszcie się udało. Tomek klęknął i rozchylił jej uda. Ściągnął z jej stóp rajstopy i rozchylił jej jeszcze bardziej. Podciągnął jej spódniczkę wyżej, do samej talii i przybliżył usta do jej łona. Położył dłonie tuż przy jej szparce i otworzył ją dla swego języka. Chciał obejrzeć każdy jej szczegół. Widział czerwień gotową na przyjęcie jego kutasa, widział mięśnie jej pochwy i zaczął koniuszkiem języka drażnić jej łechtaczkę, która pod wpływem tych nagłych pieszczot zaczęła się powiększać. Nauczycielka przez chwilę patrzyła w dół, jak jej uczeń zaczyna obrabiać jej cipkę, potem odchyliła się do tyłu, oparła dłonie z tyłu o brzeg ławki i spojrzała w sufit. Przymknęła oczy i poddała się fali nadchodzącej rozkoszy. Pracował delikatnie, ale starając się uczynić swój język jak najbardziej twardym. Prężył go i wyginał. Lizał i drażnił jej łechtaczkę doskonale znając reakcje płci pięknej na takie pieszczoty. Kiedy jego twarz zalała gorąca fala jej soków podniósł dłonie do jej bluzki. Zaczął ugniatać jej piersi, starała się szczypać je prze śliski jedwabny materiał. Nie patrząc na swoje dłonie zaczął rozpinać bluzkę, guzik po guziku, a kiedy dotarła do ostatniego podniósł twarz znad jej gotowej cipki. Patrzyła na niego z lekko rozchylonymi ustami, poły jej bluzki były rozchylone ukazując jej gwałtownie poruszający się biust. Wstał i stanął przed nią z mokrą twarzą. Położył dłonie na jej ramionach i zsunął z nich bluzkę, która opadła na ławkę, a później na podłogę. Chwycił jej piersi przez materiał i ścisnął jej mocno, odpowiedziała mu głośnym jękiem. Wszedł między jej rozchylone uda, przysunęła się bliżej niego, objęła go jeszcze raz ramionami i pocałowała. Nie przestawał pieścić jej piersi kiedy jej dłonie ześlizgnęły się do jego spodni i zsunęły je do połowy ud. Kiedy jej dłoń zaczęła precyzyjnie zsuwać jego slipy sięgnął do zamka stanika znajdującego się na jej plecach. Rozpiął go i uwolnił jej piersi ze zbędnego stroju. Stanik wylądował na podłodze obok bluzki. Chwyciła jego penisa i zaczęła poruszać dłonią wolnymi suwami jednocześnie poddając się jego pieszczotom. Lizał jej szyję, cały czas zniżając się do jej pełnych kobiecości piersi. Kiedy dotarł do jej sutków chwycił obie piersi i ścisnął je, ona ścisnęła mocniej jego penisa. Rozchylił je na boki i przejechał językiem pomiędzy nimi. Wrócił językiem do lewego sutka o pocałował go, wziął jej brodawkę między zęby i zaczął ją drażnić. Czuł na uchu jej gorący, przyspieszony oddech, po chwili poczuł jej usta na swym uchu i język wwiercający się do jego wnętrza. Zaczęła drapać go po plecach, jego dłoń ponownie znalazła się między jej udami, pomiędzy jej łonem, a jego obnażonym i pieszczonym przez jej dłonie penisem. Zaczął delikatnie wodzić palcem wskazującym po jej wilgotnej szparce, wsunął go do niej i wodził dalej po całej jej długości. Pieściła jego kutasa i lizała jego ucho, ale kiedy wsunął swój palec do jej pochwy jej ciało stężało, napięły się jej mięśnie, syknęła głośno mu do ucha i zaczęła gwałtowniej poruszać dłonią coraz bardziej drażniąc jego fujarkę. Na jej twarz wystąpiły gorące rumieńce, kiedy poczuła drugi palce wnikający do jej wnętrza oderwała się od jego ucha i spojrzała na niego. Ścisnęła go i pocałowała głęboko w usta. Tomek zrobił palcami kilka ruchów w jej wnętrzu, po czym wyszedł z niej i uznał, że już czas. Przejął z jej ręki swoje narzędzie i wprowadził główkę swego członka do jej szparki. Wszedł w nią gładko, bez żadnych oporów i zaczął się w niej miarowo poruszać. - Jesteś niesamowity - szepnęła. Jej głos łamał się przy każdym słowie. Tomek poczuł zadowolenie i przypływ pewności siebie. Zaczął jeszcze szybciej się w niej poruszać. Objęła go swymi długimi, zgrabnymi nogami, jej kręgosłup wygiął się w łuk, a z gardła wydobyło się głośne jęknięcie. Gdyby jej nie przytrzymał upadłaby do tyłu. Jej mięśnie stężały, po chwili rozluźniły się. Jej ciało stało się wiotkie, nogi zwolniły uścisk.. Tomek przesunął się, ułożył ją wzdłuż ławki i zaczął dalej posuwać. Chwycił ją w talii i zsunął troszkę z ławki chcąc wbić się w nią głębiej. Poruszyła dłonią, ułożyła ją nad głową, tuż przy ścianie. Podniosła głowę i spojrzała na jego spoconą twarz. Miała otwarte usta, z których wydobywały się tłumione jęki. Podsunął jej spódniczkę wyżej, spojrzał w dół i przez chwilę z zafascynowaniem przypatrywał się jak jego fiut to znika to znów pojawia się w jej cipce. Jej zwisające z ławki nogi spięły się i jeszcze raz podkurczyły. Wsunął dłonie pod nie i podniósł je do góry. Położył je sobie na ramionach i wrócił do cięcia tej wspaniałej cipki. Jej jęczący oddech wyrównał się z jego krótkimi wydechami. Zaczęła dłońmi pieścić swoje piersi i drażnić sutki. Posuwał ją gwałtownie, nie spieszył się dopóki nie usłyszał dzwonka kończącego przerwę. Kiedy przyspieszył podniosła głowę i spojrzała na niego, jej nogi zsunęły się z jego ramion kiedy przyspieszył swoje ruchy. Z powrotem opadła na ławkę, zaczęła głośniej niż przed kilkoma minutami jęczeć i syczeć, a kiedy przyszedł jego pierwszy wytryska prawie wrzasnęła . Chwyciła dłońmi brzeg ławki i zacisnęła zęby. Tomek odchylił do tyłu głowę, jego penis wyślizgnął się z jej cipki i obryzgał jej ciało białym nasieniem. Tak minęła druga przerwa obiadowa tego dnia.
Kiedy następnego dnia zgłosił się do niej po lekcjach zastał ją w długiej pastelowej letniej sukience. Przywitała go uśmiechem i kazała usiąść w ławce. Podeszła do niego i spojrzała z góry w jego oczy. - Cieszy mnie fakt, że nie zapomniałeś. Mówiąc to zakasała sukienkę do góry, odsunęła ławkę i usiadła na jego kolanach. Tomek już wiedział, że ten rok matematyki ma zaliczony...
![]()
7. "Fachowcy" Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
To był jeden z tych bardzo gorących dni tego lata.
Trzydzieści dwa stopnie ale w samochodzie było chyba z pięćdziesiąt. Dzień nie
należał do udanych. Mało powiedziane, był fatalny. Musiałem zwolnić pracownika,
a to może wbrew obiegowym opiniom nie należy do przyjemności.. Bywają niestety
takie dni. Dojechałem do świateł, zapaliło się czerwone gdy zadzwonił telefon.
- słucham Kowalski
- cześć kochanie, jak minął dzień
- a, daj spokój
- coś nie tak
- gorąco jak cholera , w firmie kiepsko , na ulicach korki i zaschło mi w gardle
- moje biedactwo - usłyszałem ciepły i delikatny głos mojej żony - wracaj jak
najszybciej mam dla ciebie niespodziankę
- miłą?
- zobaczysz, na pewno ci się spodoba - powiedziała to wyjątkowo miękkim i
namiętnym głosem tak, że dreszczyk przeszedł mi po plecach.
- myślę, że za dwie godziny będę w domu
- czekam, cześć
- na razie
Do domu dojechałem po trzech godzinach i byłem skonany.
Lodówka, lodówka, jak najszybciej do lodówki. Wyciągam piwo i trzy duże
łyki zimnego napoju pozwalają żyć dalej. Teraz prysznic, woda, ooo tak chłodny
strumień działa orzeźwiająco.
Wróciłem w szlafroku do salonu, rozsiadłem się na fotelu i z puszką piwa w dłoni
mogłem oddać się błogiemu odprężeniu.
- chcesz coś zjeść? zapytała Kaśka wchodząc do salonu
- nie dzięki, jadłem obiad w restauracji.
Odwróciłem głowę w stronę Kaski i zamurowało mnie. Moja żona była przepięknie
ubrana, ale bynajmniej nie jak na bal dobroczynny. Raczej jak luksusowa
prostytutka.
Białe bardzo wysokie szpilki z paseczkiem nad kostką, białe pończochy w
niezwykle seksowne wzory i biała obcisła sukienka. Sukienka dość ciekawa, gdyż
zasłaniała niewiele, była bardzo krótka, plecy gołe aż do tyłeczka a z boków i z
przodu powycinane duże wykrzykniki . Za wyjątkiem bytów które kupowaliśmy razem
reszta była dla mnie niespodzianką.
- fajna ta niespodzianka, powiedziałem
- to jeszcze nie niespodzianka kochanie, to tylko rozgrzewka
- o, zapowiada się ciekawie.
Usiadła mi okrakiem na kolanach i zaczęła namiętnie całować wsuwając
jednocześnie dłonie pod szlafrok. Odstawiłem puszkę, chwyciłem jej pupkę,
później ręce zaczęły błądzić po całym jej ciele. Podczas wędrówki pomiędzy udami
wyczułem bardzo delikatne i bardzo skąpe jedwabne majteczki.
Języczek mojej żony zaczął teraz wirować na moich sutkach. Tak, doskonale
wiedziała co mnie podnieca. Nie przestając drażnić brodawek chwyciła moje ręce,
opuściła nisko aż do podłogi tuż przy nóżkach fotela. Po chwili poczułem, że
jestem zwyczajnie przywiązywany do fotela.
- hej co robisz - zapytałem niby przerażony choć od dawna na to czekałem
- nic takiego misiaku, jesteś zmęczony pracą więc przywiązuję cię żebyś nie
musiał wstawać i gdzieś chodzić
- ale śmieszne.
Po wykonaniu tej "perwersyjnej" czynności dłonie Kaśki zajęły się moją pałką,
która zresztą już od dobrych kilu minut stała jak sosna. Podniecenie rosło
- teraz poliż mi cipeczkę
Odwróciła się i wykonując trochę cyrkową figurę, pupa w górze głowa trochę
niżej, niemal usiadła mi cipką na twarzy. Tak, uwielbiałem to. Mogłem naprawdę
długo pieścić ten skarb ustami i języczkiem nie pozostawiając bezczynnymi
również dłonie. Jednak teraz miałem do dyspozycji jedynie mój zwinny języczek.
Zapach cipki i tej drugiej dziurki jest dla mnie piorunująco podniecający.
Gorące usta na kutasiku sprawiały nie opisaną rozkosz.
- ta niespodzianka bardzo mi się podoba, wycedziłem w przerwie między lizaniem
- o jakiej niespodziance mówisz?
- no, o tym co robimy
- to tylko rozgrzewka.
- że co?
- nic, liż dalej.
W chwili błogiej rozkoszy, dreszczu podniecenia , usłyszałem, że ktoś schodzi po
schodach.
Nie ukrywam że, wpadłem w lekką panikę. Goły, związany, moja żona naga z kutasem
w ustach, bardzo ciekawy widok
- kochanie ktoś idzie. Zostawiłaś kogoś na piętrze? przykryj mnie czymś szybko i
ubieraj się!
- spokojnie to tylko stolarze z tej firmy co kupowaliśmy okna. Wymieniali
uszczelkę na poddaszu bo przeciekało
- co spokojnie! co spokojnie! oszalałaś, jesteśmy na golasa a ja w dodatku
związany i ...
- zrobione proszę pani - usłyszałem niski męski głos - mówiłem, że szybko się
uwiniemy, mam dwóch dobrych pomocników.
To już koniec, wstyd, obciach, zapadam się pod ziemię.
- o dzień dobry panu, widzę, że wrócił pan z pracy, jak interesy? Facet nie był
zaskoczony, zachowywał się naturalnie co jednak nie zmniejszyło mojego
zakłopotania.
- dziękuję dobrze, ale czy możecie panowie łaskawie opuścić to pomieszczenie,
sytuacja nie jest najwłaściwsza na rozmowy o pracy, co ja mówię: na żadne
rozmowy.
- już uciekamy szanowny panie, jeszcze tylko tysiąc złotych nowych i już nas nie
ma.
- właśnie jest drobny problem - słodko odezwała się Kaśka
- co za problem - zirytowany wycedziłem przez zęby - płać i cześć
- nie mamy gotówki w domu a czeku panowie nie przyjmują
- daj spokój, to jutro zrobię przelew
- niestety tylko gotówka, takie polecenie szefa - powiedział drugi fachowiec
- trudno, nie możemy wyjść na idiotów i skąpców - powiedziała Kaśka - czy może
być zapłata w naturze? Nie zdążyłem zaprotestować, gdy usłyszałem zgodny chór
zachwytu i przyzwolenia na tę formę zapłaty.
Już nic nie mogłem zrobić. Mogłem tylko jedno - przyglądać się jak trzech
facetów zaczyna się rozbierać.
Dopiero teraz przyjrzałem się im trochę lepiej. Jeden miał około 45 lat był
szpakowatym całkiem przystojnym facetem, dwóch pozostałych wyglądało na około
dwadzieścia lat.
Było coś dziwnego, tak naprawdę nie wyglądali na fachowców. Żadnych ubrudzonych
rąk, kombinezony czyściutkie. Zaraz, jakie cieknące okna, przecież nic nie
ciekło.
- wy nie jesteście fachowcami, żadne okno nie cieknie i nie zarobiliście tysiąca
złotych!!! Wykrzyknąłem.
- nareszcie kochanie zaskoczyłeś, to jest właśnie ta niespodzianka.
- nic się nie bój stary, jesteśmy fachowcami, tylko w innej dziedzinie.
- ale to jest moja żona - oponowałem, choć już bez przekonania.
- tak, tak, bardzo seksowna żona i dlatego będziemy ją teraz cudownie pieprzyć,
a ty będziesz się temu przyglądał i martwił żeby ci kutasa z podniecenia nie
rozerwało.
To fakt, pałka stała mi nie wiadomo dlaczego całkiem nieźle.
Trzech facetów w spodenkach rozsiadło na kanapie a moja żona zaczęła się powoli
rozbierać.
Właściwie trudno nazwać to rozbieraniem, jej ciało wyginało się i prężyło
sukienka wędrowała wyżej odsłaniając kuse białe majteczki. Wypięty tyłeczek z
cieniutkim paseczkiem w rowku kusił oczy i burzył krew całego towarzystwa. Kaśka
uniosła lekko nogę opierając ją na fotelu i delikatnie zsunęła majteczki z cipki
ukazując pięknie wygoloną cipeczkę. Zaczęła się powoli onanizować. Bartek, jeden
z młodszych nie wytrzymał. Podszedł do niej i zaczął pieścić jej pupkę,
najwyraźniej sprawiało to jej dużą przyjemność . Zawsze lubiła silne ręce na
tyłku.
- tylko jeden odważny? Odezwała się po chwili Kaśka.
Tylko na to czekali. Widziałem, że są nieźle podnieceni bo ze spodenek zrobiły
się namioty. Teraz wszystko zaczęło nabierać jakiegoś dziwnego tempa. W głowie
mi szumiało, krew pulsowała w skroniach . Usta mojej Kasi całowały coraz to inne
usta, wsuwając tam swój ruchomy języczek. Kilka par rąk zaczęło teraz trochę
nerwowo zdejmować sukienkę.
- majteczki zdejmie mój mąż , ząbkami oczywiście.
Podeszła do mnie bardzo blisko, a ja delikatnie centymetr po centymetrze ustami
zdejmowałem jej majteczki, czułem zapach cipki, chciałem ją polizać ale
natychmiast Kaśka odsuwała się na bezpieczną odległość.
- dzisiaj ta pizdeczka będzie rżnięta przez trzy piękne kutasy, ale nie przez
ciebie. Ty możesz się tylko przyglądać i oblizywać.
Dość ostre słowa podziałały na mnie podniecająco. Chyba było to widać bo po
chwili usłyszałem:
- będziemy niechybnie pieprzyć twoją żonę
- tak, będziemy ją ostro posuwać
- ale najpierw ta dziwka wyliże nam kutasy.
Panowie jaka dziwka! Jak wy się wyrażacie o mojej słodkiej żonie!
- dobra dobra stary, będziemy teraz ruchać twoją domową kurewkę.
Prawda czarnulko, że możemy tak o tobie mówić? Zapytał Tadek, ten starszy, moją
żonę wsuwając bezceremonialnie w jej cipkę swoje dwa palce. Ooooo.. taaak..
mówcie tak do mnie to mnie podnieca.
- widzisz stary ta kurwa to lubi. Spojrzał na mojego penisa i dodał
-o widzę, że ty też nie masz nic przeciwko temu
- wskakuj kochanie na tego pięknego kutasa. Powiedział Tadek wskazując na
leżącego Bartka.
Metr przed moimi oczami piękna wypięta dupcia siadała na wyprężoną pałkę, a
słodkie usta zaczęły taniec na drugim kutasie.
Kaśka galopowała na kutasie Bartka a języczkiem lizała kutasa, potem jaja i
rowek między pośladkami Darka.
- tak dziwko liż mi dupę, porządnie wyliż mi odbyt i wsuń tam swój paluszek.
Piękne dłonie i długie, pomalowane na czerwono paznokcie kontrastowały z bladą
dupą i udami Darka. Jeszcze większy kontrast ale i podniecenie wywoływał widok
czerwonych ust całujących jądra i dupę. Tadek podszedł z tyłu i zaczął pieścić
kakaowe oczko mojej żony. Językiem lizał cały rowek i tyłeczek a paluszek zaczął
się powoli wsuwać w odbyt Kaśki. Jęk rozkoszy wskazywał, że ta pieszczota
zdecydowanie jest po myśli mojej kurewki. Wsadź tam swojego kutasa - powiedziała
- ruchaj mnie w dupę. Z rozkoszą - powiedział Tadek - ale trzeba troszeczkę
naoliwić ten otworek. Wziął butelkę oliwki do ciała (znanej marki) odkręcił
korek, wsunął krótką szyjkę buteleczki w dupę Kaśki i wycisnął jej zawartość do
środka.
- teraz jest super, będziemy cię pieprzyć na zmianę, ja zaczynam.
Kaśka zaczynała głęboko oddychać, widać było wyraźnie, że seks z trzeba kutasami
na raz jest niezwykle podniecający
- poliżcie mi stopy - powiedziała do Darka i Bartka
Kaśka odwróciła się w moją stronę, oparła o moje kolana i przytuliła twarz do
mojego kutaska. Jednak nic więcej nie robiła. Tadek klęknął za nią i patrząc mi
w oczy zaczął pierdolić ją od tyłu w dupę. Pozostali dwaj zaczęli pieścić jej
stopy.
- podoba ci się jak ruchamy twoją żonę? Zapytał.
- tak - odpowiedziałem. Przyznałem się , że to mnie podnieca bo dłużej ukrywać
się już nie dało.
- zrobimy z niej dziwkę, będzie dawać dupy wszystkim naszym kumplom w pracy.
- może zapytacie ją o zdanie? Rzuciłem
- oczywiście, zapytamy
- dasz dupy naszym kolesiom i obciągniesz im laski?
- jasne, zrobię to z chęcią jestem przecież rasową kurwą.
Widzisz stary masz w domu rasową kurwę. Rozmowa rozpalała mnie do czerwoności.
Zacząłem prosić Kaśkę żeby choć odrobinkę polizała mi pałkę. Widząc moją mękę
wzięła buteleczkę z oliwką i cieniutkim strumyczkiem polała moje ogolone jaja i
kutaska. Trochę się polało po udach i brzuchu bo ruchanie Tadka trochę
przeszkadzało w precyzji. Kaśka zaczęła pieścić moje naoliwione klejnoty. Byłem
w siódmym niebie, niestety to miało mnie tylko jeszcze bardziej pobudzić.
- wystarczy kochanie, teraz popatrz jak będę się pieprzyć na trzy dziurki.
Towarzycho przeniosło się na dywan. Tadek położył się na plecach, Kaśka
odwrócona plecami siadła dupą na jego kutasie. Teraz jeden z was niech rucha
mnie w cipę, a drugi niech lirze mi sutki. Niezły przekładaniec!!! Teraz Kaśka
jęcząc patrzyła mi głęboko w oczy. Widziałem rozkosz i podniecenie w jej oczach.
Nastąpiła seria różnych figur. Ja z rosnącym podnieceniem przyglądałem się jak
te cudowne usta które całowałem obejmują obcego kutasa , cipka tak czule przeze
mnie pieszczona jest rżnięta żylastym chujem Tadka, sutki, stopy, uda, usta,
całe ciało mojej kochanej żony było pieszczone na moich oczach przez kilku
facetów.
Kaśka była już na skraju wytrzymałości. Położyła się na plecach, to była jej
ulubiona pozycja. Tadek który chyba z uwagi na wiek mógł pieprzyć najdłużej
położył się pomiędzy szeroko rozrzucone nogi i zaczął ostre rżnięcie.
-już, już, teeeraz, spuszczaj się w moją cipę - powiedziała Kaśka.
Widziałem grymas rozkoszy na twarzy Tadka i głośny nieludzki krzyk ekstazy mojej
żony.
Leżeli tak oboje jeszcze przez chwilę całując się przy tym dość namiętnie.
- jesteś niesamowita - powiedział Darek - ale zaraz nam jaja rozerwie.
Chwycili ją obaj za uda i podnieśli jej cipkę pod moje usta. Cipka była cała
czerwona i rozwarta a ze środka wyciekała sperma, czułem jej niezwykły zapach.
Wyliż to wszystko kochanie powiedziała Kaśka. Byłem tak podniecony, że
zlizywałem spermę z cipki i czułem jak bym zlizywał cudowny nektar. Po chwili
cipka odjechała od moich ust i powoli zaczęła się nadziewać na mojego
spragnionego kutasa. To było nieziemskie uczucie. Moja pałka zagłębiała się
teraz w gorącą zerżniętą i ociekającą spermą cipkę. Kaśka usiadła na nim a ja
czułem, że jeszcze jeden ruch i wytrysnę.
- nie zapominaj o nas - odezwał się Darek - bierz go do buzi.
Kaśka zaczęła tuż przy mojej twarzy obciągać kutasa Darka. Nie trwało to długo,
jęk rozkoszy i kilka kropelek spermy wyciekających z ust Kaski świadczyło, że
Darek spuścił się w usta mojej żony Natychmiast cała sperma wylądowała w moich
ustach, zaczęliśmy języczkami bawić się ciepłą śmietanką. Teraz ja, jęknął
Bartek. I znowu Kutas Bartka zniknął w pięknych ustach. Wytrysk był olbrzymi.
Część trafiła w usta a część zalała twarz Kaśki. Zacząłem zlizywać białą
aromatyczną spermę z ust, nosa i całej twarzy. Kaśka zaczęła poruszać dupcią i w
tym momencie nastąpił orgazm stulecia, zlizując spermę z twarzy tryskałem swoją
w cipkę mojej żony.
![]()
8. Rosjanka Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Przyjechała w dniu, który zwiastował początek zimy - wtedy
pomyślałem, że to ona, dziewczyna z lodowatej Syberii, ją do nas przywiozła.
Na Dworcu Centralnym okazało się, że pociąg, którym miała przyjechać, przybył
ponad dwie godziny wcześniej, a nie tak, jak powiedziano mi w niezbyt dobrze
(jak się okazało) poinformowanej dworcowej informacji w moim rodzinnym mieście,
i po przejściu peronów i poczekalni wzdłuż i wszerz, chciałem już przeznaczone
dla niej róże, zrezygnowany zostawić na jednej z dworcowych ławek, kiedy
ujrzałem ją stojącą przy jednym z bocznych wyjść. Poznałem ją dopiero po chwili
- wcześniej znaliśmy się tylko przez niecałe dwa dni, które kilka miesięcy
wcześniej spędziłem w jej zimnym, mimo wiosny, syberyjskim mieście i niezbyt
dobrze pamiętałem nawet jak wygląda. Nie wiem dlaczego, mimo to jej osoba - czy
raczej moje wyobrażenie o niej - utkwiło w mojej pamięci. Może to wina szampana
wypitego nieco w nadmiarze w jej towarzystwie, w czasie wieczoru spędzonego w
hotelowej restauracji? Wysłałem jej obiecane zaproszenie, ale trochę obawiałem
się naszego spotkania w Polsce.
Jednak... nie pomyliłem się - była naprawdę ładna. Jasne blond włosy spadały na
jej ramiona, delikatnie stonowany makijaż stanowił oprawę dla jej niebieskich
oczu, a pod rozpiętym futrzanym płaszczem dostrzec można było powabnie
zarysowujące się pod ciemną sukienką piersi i długie, zgrabne nogi. Gdy mnie
ujrzała, na jej twarzy pojawił się uśmiech. -Myślałam, że mnie nie poznasz.
Znaliśmy się tak krótko - powiedziała.
Warszawa podobała się Tatianie, może z wyjątkiem jednego budynku w centrum,
który aż nadto przypominał jej budowle z niezbyt przez nią lubianej, innej
stolicy.
Po prawie całej nocy spędzonej w pociągu dojechaliśmy wreszcie do mnie. Gorąca
kąpiel i kilka godzin snu dobrze nam zrobiły, przed czekającym nas dniem - na
początek chciałem pokazać jej najciekawsze fragmenty mojego miasta. Zrobiło ono
na niej duże wrażenie, zwłaszcza nie widziane przez nią dotychczas strzeliste
wieże gotyckich budowli i znane jej już z Warszawy pełne towaru sklepy. Po
kolacji wypiliśmy kilka lampek dobrego wina, dzieląc czas na rozmowy i oglądanie
programu telewizyjnego. Zmęczenie i postępujące działanie alkoholu wprawiły nas
w senny nastrój i po powiedzeniu sobie "Dobranoc", - "Do swidania" położyliśmy
się spać: ona w pokoju przeznaczonym dla gościa, ja u siebie. Nie mieszkałem
sam, a Tatiany, mimo że mi się podobała i to nawet bardzo, nie chciałem
traktować jako dziewczyny, z którą korzystając z okazji można się przespać,
zresztą ona także dawała mi di zrozumienia, że nie chciałaby przekroczyć granic
towarzyskiego dystansu.
Nad ranem poczułem delikatne muśnięcie na moim policzku. Jeszcze śpiąc powoli
podniosłem powieki i ujrzałem pochyloną nade mną twarz Tatiany. Nie mówiąc nic,
delikatnie pogładziłem jej policzek i obejmując ją zatopiłem swe usta w długim
pocałunku. Nasze języki spotykały się ze sobą, początkowo nieśmiało, by po
chwili przejść w namiętną rozmowę bez słów i słownika. Mimo słabnącego zresztą z
każdą chwilą oporu jej rąk, powoli odsłaniałem dłonią, wstydliwie ukryte pod
nocną koszulą, jej piersi. Teraz już mogłem dotykać je i bawić się nimi - były
jak śnieg, miękkie przy pierwszym dotyku, twardniejące w miarę uścisku, z
wystającymi jak dwa sopelki lodu, nabrzmiałymi sutkami. Poczułem narastające we
mnie podniecenie. Wtedy powiedziała: - "Marek, nie gniewaj się. Przepraszam, nie
mogłam spać, ta różnica czasu..."
Nie chcąc budzić domowników ostrożnie wziąłem ją na ręce i otwierając i
zamykając przy jej pomocy drzwi przeniosłem ją do jej pokoju. Leżeliśmy na
łóżku, rozpoczynając od nowa przerwaną na chwilę grę. Moje usta wędrując teraz
po całej twarzy, całowały usta, nos, oczy, policzki... jej odwzajemniały się tym
samym, a dotykając pieszczotliwie mojej szyi, pozostawiały na niej namiętne
ślady. Przesuwając dłoń coraz niżej, wcisnąłem się w jej skąpe majteczki i
przedzierając się przez gęstą zaspę jej włosów łonowych, dotarłem do miejsca, po
dotknięciu którego usłyszałem ciche, ale namiętne westchnięcie. Byłem podniecony
aż do szaleństwa, prawie ja lodołamacz kruszący lody Arktyki. Zdjąłem jej
majteczki, rozkoszując się widokiem, bardziej porywającym niż ten, który zimą
mróz maluje na szybach okien. Po chwili trochę niespodziewanie poczułem dłoń w
moich slipkach, zsunąłem je, a mój członek znalazł się w objęciach najpierw
dłoni, potem jej ust. To było rozkoszne: lekko przygryzała go, dotykała
tańczącym wokół niego językiem, jednocześnie przesuwała w głąb i na zewnątrz,
przerywała, gdy byłem już bliski, by za chwilę zacząć od nowa. Położyliśmy się
tak, abyśmy mogli pieścić się nawzajem. Dotknąłem jej nabrzmiałych z podniecenia
warg sromowych, rozchyliłem je korzystając z dłoni i języka, na przemian,
pobudzałem łechtaczkę i wciskałem się w jej cudownie wąską szparkę.
Była już mokra, jak tajający śnieg; nie mogłem dłużej czekać, włożyłem w nią
sztywnego jak pal Azji "briuka" i po kilkudziesięciu ruchach zakołysaliśmy się
razem w rozkoszy. Powiedziała: - "No ty mołodiec. Spasiba Marek." - "Nie za szto"
- odpowiedziałem, nie bardzo wiedząc co powiedzieć.
Do jej wyjazdu, prawie przez tydzień, kochaliśmy się wiele razy korzystając z
łóżka, wanny, krzesła, fotela, ławki w parku i przedziału pociągu, na szczęście
pustego, w którym towarzyszyłem jej w drodze powrotnej do granicy. Wtedy
poczułem, jak gorący może być syberyjski lód...
![]()
9. Na imprezie Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
No i udało się. Poszedłem na tą imprezę bez specjalnej
ochoty. Niedawno rzuciła mnie dziewczyna i byłem jakby lekko załamany. Jeździłem
za nią, przekonywałem, argumentowałem, pokazywałem jej jakim chłopakiem jest jej
obecny... wszystko na nic. Więc zasadniczo, to chciałem zwyczajnie się zalać.
Wszedłem na górę. To były imieniny jednego z moich znajomków - Alek'a. Całe
towarzystwo było z naszej paczki. Nie miałem zbyt wielkiej nadziei na spotkanie
z moją nową "przyszłą eks". Wmieszałem się między ludzi i zacząłem rozglądać.
- Siema Reksio! - właściwie wszyscy wołali na niego Reks, ale ja zawsze lubiłem
go podpalać - co to dzisiaj bez suczki? Hi, hi... No, co jest, żartuję, nie?
- Cześć Masa, przyjechałeś bryczką?
- Siema, bo co? - Mrówa skrzywił się lekko.
- Bo wiesz, ja dzisiaj per pedes i tak pomyślałem, że ci podstawię rano skrzynkę
pod chatę, co? - skrzynka, to był mój fordziak.
- A co, nie masz wolnej chaty? A z kim jesteś? - Nie znasz pani. Zarwałem ją w
zeszłym miesiącu, na Mazurach. Człowieku, to maszyna, chodzi aż furczy. Choć
zapoznam cię.
- Nie chcę. Jakiś miesiąc temu spuściłem Irenę, na razie mi wystarczy
jakichkolwiek pań. Ty, Mrówa, mam wrażenie, że jeszcze z godzina i się zdrowo
uwalisz, na pewno chcesz wziąć na noc moją skrzynkę?
- Na pewno, obiecuję że jej nie odpalę za nim nie strzeźwieję, ok.? Mówię ci
podwozie, zderzaki, wszystko na swoim miejscu... No to jak? - co miałem robić,
dałem mu kluczyki.
Patrzyłem jak podchodzi do jakieś panienki na sofie pod oknem. Odruchowo
oceniłem - faktycznie, niezła. O rany, wstała... Taaak. Powoli zamknąłem usta i
uciekłem w drugi koniec pokoju. Skąd Mrówa wziął taką laskę? Na co ona
poleciała? Niektórzy to mają fart, nie ma co. Usiadłem w fotelu i sięgnąłem po
butelki - lubię sam robić sobie fikołki. Zapaliłem papierosa i oglądałem sobie
pozostałych. Maciek znowu z Kingą - właściwie to nie wiem, są ze sobą czy nie?
No dobra. Jeszcze jeden fikołek. Siedziałem tak z godzinę. Powoli zaczynałem
mieć w czubie. O, znowu ktoś nowy. Co to za kobitka? Spojrzała na mnie. A to ta
od Mrówy. Odruchowo poszukałem go wzrokiem - siedział przy barku i o czymś gadał
z Reksem. Zaraz, co ona robi? Po co tu idziesz, czego ode mnie chcesz?
- Cześć, ty jesteś Masa? - stanęła przede mną i zasłoniła światło, widziałem
tylko jej kształt opięty bawełnianą sukienką, dość cienką... i to światło z
tyłu...
- Siema, ja, a ty jesteś z Mrówą? - zmrużyłem oczy przez dym, o cholera ona
chyba nie ma bielizny...
- Tak, jestem Tania - wyciągnęła rękę - chciałam ci podziękować za pożyczenie
samochodu. Już myślałam, że będziemy musieli dzwonić po taksówkę. - usiadła
obok, straciłem widok... Zaryzykowałem spojrzenie z ukosa, stanika na pewno nie
miała. Zauważyła na co patrzę i uśmiechnęła się - Podobają ci się?
- A co, dasz mi potrzymać? - nie należałem do tych co się łatwo peszą, ani do
tych co potrafią utrzymać język za zębami - majtek też nie masz?
- Nie musisz być taki chamski - naburmuszona wstała. Złapałem ją za ramię.
- Poczekaj. Sorry, trochę jestem nie w sosie. Usiądź pogadamy, ok.?
- Nie, nie o'key. - znowu stanęła przede mną - mam majtki ale nie mam ochoty z
tobą gadać.
Poszła sobie. Pies ją drapał. Mrówa by miał do mnie pretensje. Polałem sobie
jeszcze raz. Spojrzałem na nią. Siedzieli z Mrówą przy barze, pochyleni do
siebie i o czymś rozmawiali. Spojrzał na mnie. Szlag, co ona mu naplotła? A
niech gadają. Pieprzę to. Łyknąłem jeszcze jedną kolejkę. Tania, fajne imię dla
Polki. Co jest jak pragnę zdrowia - nie sądziłem, że jestem taki napalony.
Wszystko przez tą sukę Irenę. Wszyscy mi powtarzali, że ona musi czuć pieniądze,
a że ostatni mi na nich nie zbywało - faktycznie. Suka. Jeszcze jedna kolejka.
- Cześć, to jeszcze raz ja. Mogę? - otworzyłem oczy.
- Jasne, siadaj. Słuchaj naprawdę nie chciałem...
- Daj spokój, wiem. Rozmawiałam o tobie z Mrówą, jakieś dwie godziny temu.
Opowiadał mi o tej całej Irenie. Rzeczywiście, mogłeś się uprzedzić do kobiet. -
Gdzie on jest? Nie mogłem skupić wzroku. - Dotrzymasz mi towarzystwa? Mrówa się
schlał i śpi w pokoju obok, nie mogę go dobudzić.
- Jak się schlał to wstanie dopiero rano. Tak już ma - długo go nie bierze ale
potem na amen. - Zastanawiałem się, czego ona właściwie chce ode mnie - Długo z
nim jesteś?
- Właściwie nie. Nie wiem nawet czy faktycznie z nim jestem. Nalej mi też.
- A co pijesz?
- To co ty. Właściwie to nie piję, ale teraz mam ochotę. - przyjrzałem się jej
uważnie. Na oko miała jakieś 23 lata. Wykwintne, czarne szpilki, grafitowa
sukienka... Tak bawełniana
- Co robisz? - spojrzała na mnie zdziwiona.
- Ooops, przepraszam, zastanawiałem się czy to bawełna i tak jakoś odruchowo
wziąłem ją do ręki. Ładna. Pokazuje całą twoją figurę. - Zepchnęła moją rękę z
kolana.
- Wiem, lubię się podobać. Właściwie skąd wiedziałeś, że nie mam stanika?
Przecież patrzyłeś pod światło?
- Piersi w staniku nie poruszają się tak jak twoje. Jak już wracamy do tego
tematu, to tak podobają mi się. Ty mi się podobasz. - Cholera, gorąco mi się
zrobiło, chyba po tych fikołkach. - Skąd się tu właściwie wzięłaś, znaczy w
Łodzi? Mrówa mówił, że jesteś z okolic mazurskich.
- Studiuję tu... Co ci się podobają?
- Jak to co - twoje piersi - za pierwszym razem kiedy na ciebie spojrzałem
pytałaś czy mi się podobają...
- Ale ja myślałam, że patrzysz na moje włosy - roześmiała się - zawsze mi
najpierw mówią, że mam ładne włosy. Masz dość niekonwencjonalne podejście do
dziewczyn.
- No cóż, jestem raczej bezpośredni - położyłem jej rękę na kolanie, tym razem
świadomie
- to oszczędza wielu niespodzianek.
- To dlaczego nie jesteś bezpośredni dalej? - Czy mi się zdawało, czy przesunęła
nogę na zewnątrz?
- Mogę być jeżeli znowu nie uciekniesz - podsunąłem rękę wyżej. Powoli, żeby dać
jej szansę na wycofanie się. - W końcu przyszłaś tu z Mrówą i... no wiesz -
jakoś zabrakło mi konceptu. Złapałem się na tym, że mam wzwód. Zwolniłem tempo.
Kurwa, co ja robię?! Przecież to dziewczyna mojego kumpla. Zacząłem powoli
zabierać rękę.
- Co wiem? Zalał się jak świnia i zostawił mnie samą - złapała moją rękę i teraz
ona zaczęła ją powoli podsuwać do góry - ty byś mnie tak zostawił?
- Normalnie, hmmm, nie - przełknąłem ślinę - na pewno nie, ale jesteś jego
dziewczyną...
- Nie jestem niczyją własnością - zatrzymała ten powolny ruch - robię co chcę i
z kim chcę, wiesz? - wysunęła wyzywająco podbródek - Wiesz?
- Zdaje się, że wiem. Dlaczego przerwałaś? - czy mi się wydaje, czy jej
wewnętrzna strona uda jest wilgotna!? No dalej jeszcze kawałek, dużo już chyba
nie brakuje.
- Co przerwałam? - zabrała rękę i sięgnęła po szklankę - Masa, jak właściwie
masz na imię?
- Co? - i co ja mam do jasnej cholery robić dalej?! Co ona... - Marek. Jesteś
pewna, że robisz co chcesz? - podsunąłem rękę. O ja pierd... ona faktycznie jest
cała mokra i jednak nie ma majtek! Przejechałem ręką po jej włosach i po całej
tej ciepłej wilgoci.
- Tak - ściszyła głos - tak. - Delikatnie włożyłem czubek palca. Zadrżała lekko
przymknęła oczy - Tak. - szepnęła. Włożyłem palca głębiej. Nie miałem już
miejsca w spodniach.
- Co tak?
- Zrób to. - oniemiałem. Ona naprawdę tego chciała! Nachyliłem się nad jej
ustami i zacząłem ją całować. Długo, mokro i namiętnie. Włożyłem drugiego palca
i zacząłem poruszać.
- Nie, nie tak - wyjęła moją rękę. Trochę mnie to otrzeźwiło. - Chcesz? To
zróbmy to, ale nie tu przy nich wszystkich i nie tak. Jest tu jakiś wolny pokój?
- Zatkało mnie po raz kolejny.
- Powinien być jeszcze jeden na górze. Alek trzyma go zazwyczaj dla siebie ale
jak go znam to nie będzie problemu. tyle, że będzie chciał wiedzieć z kim idę...
- I co? - lekko wydęła dolną wargę. Na brzegu zalśniła kropelka śliny. - Nie
wiesz co powiedzieć? Ty? - zdjąłem ją własnymi ustami.
- Zaczekaj tu. - Wstałem i zacząłem rozglądać się za Alekiem.
Wziąłem od niego klucz ("Nawet nie pytaj Alek") i poszliśmy na górę. Tania
usiadła na brzegu łóżka i rozłożyła szeroko nogi. - Chyba nie przeszkadza ci, że
nie mam majtek? Bez słowa opadłem przy niej na kolana. Obiema rękoma zacząłem
podsuwać jej sukienkę do góry. Zafascynowany patrzyłem jak pomiędzy jej
naprężonymi udami ukazuje się ciemny trójkąt, rozdzielony na dole różowym
zaproszeniem. Tania pośliniła palec i zaczęła się lekko masować. Wkładała i
zaraz wyjmowała czubek palca, patrzyłem jak zahipnotyzowany, ciągle trzymając ją
za uda. Lewą ręką uwolniła od góry jędrne piersi. Napęczniałe sutki były ciemne
z podniecenia. Oddech zaczął się jej urywać, złapała mnie za rękę i włożyła
zamiast swojej. Podszedłem na kolanach bliżej i zacząłem ssać te twarde sutki.
Raz jeden, raz drugi. Nie umiałem się zdecydować. Wolną ręką odpinałem spodnie.
Tania pomogła mi uwolnić penisa. Złapała go i zaczęła masować - jednocześnie
odpinając mi niezdarnie koszulę. Zacząłem się trząść. Na chwilę się od niej
odsunąłem, rozerwałem guziki, ściągnąłem szybko spodnie i koszulę. Tania w tym
czasie położyła się na łóżku i zdjęła sukienkę. Rozłożyła szeroko nogi, w
czarnych szpilkach. Rzuciłem się na nią jak wygłodniałe zwierzę. Wszedłem w nią
z marszu. Z jej ust wydobył się przeciągły jęk. Jej smukłe ciało wygięło się
pode mną w łuk... Brzuch w górze, miednica i plecy w dole. Nie zdążyłem się
poruszyć gdy natychmiast wygięła się w drugą stronę. Poszedłem za nią całym
ciałem, gdy ona tymczasem wyszła mi na spotkanie. Zwarliśmy się z impetem. Przez
chwilę przyciskaliśmy się do siebie, aż pod powiekami widziałem białe wybuchy,
Tania zaczęła gwałtownie się poruszać. Pozwoliłem jej się wyładować, a potem
przycisnąłem swoim ciałem, unieruchomiłem pod sobą i wszedłem w nią najgłębiej
jak mogłem - z całym impetem na jaki mnie było stać. Z jej falującej piersi
wyrwał się jęk, na chwilę straciła oddech - ale tym razem nie pozwoliłem jej
odpocząć. Oparłem się na palcach stóp i podniosłem lekko do góry, zsunąłem jej
nogi razem - teraz moje były na zewnątrz. Nie czekając na to co zrobi, ścisnąłem
jej nogi własnymi i zacząłem w nią wchodzić raz, po raz, powoli zwiększając
tempo. Słyszałem jak Tania zaczyna szlochać i coś mówi ale nie zrozumiałem ani
słowa - krew odpłynęła mi z głowy i czułem w uszach podciśnienie - zbliżał się
moment szczytowania... Zatrzymałem się cały napięty do granic wytrzymałości.
Tania wiła się pode mną, cała mokra - pot zbierał się jej pomiędzy wzgórkami
pięknych piersi i spływał po marmurowym, opalonym brzuchu do lekko wgłębionego
pępka. Szybko oddychała z trudem łapiąc oddech - Nie przestawaj, Marek, nie
przestawaj... Ponownie wszedłem między jej nogi, nie pozwalając aby mój penis
wysunął się z niej. Objęła mnie nogami i naparła z całej siły. Powiedziałem -
Obejmij mnie za szyję. Kiedy to zrobiła, uniosłem się na rękach i kolanach.
Zacząłem kołysać się do przodu i do tyłu. Czułem jak Tania drży coraz mocniej,
jej paznokcie wpijały mi się w plecy i kark, odchyliła głowę do tyłu i łapczywie
łapała powietrze. W pewnym momencie znów przycisnąłem ją do łóżka i zacząłem
wchodzić w nią głęboko. Tania rozstawiła nogi jak tylko mogła, krzyknęła,
przyśpieszyłem. Opierałem się na lewej ręce, dłoń wcisnąłem jej pod kark,
ugniatając go palcami, ssałem jej sutka, podczas gdy prawą rękę starałem się
wcisnąć pomiędzy nas i masować jej wzgórek łonowy - czułem nasz zmieszany pot i
całą tą wilgoć. Dochodziłem i czułem jak Tania drży coraz silniej, wręcz rzuca
się pode mną. Bezładnie ścisnęła mnie za szyję - wytrysnąłem w nią w kurczowych
spazmach jej szybkich urywanych ruchów. Tak, tak, tak... ... ... .. . . .
m!hm!mmm!!. Tania krzyknęła...
Opadliśmy na poduszki ciężko dysząc. Pozwoliliśmy by nasz pot spływał na
prześcieradło, a ciała powoli stygły. Później mi opowiadała, że czuła się jakby
mdlała i dochodziła do siebie - kilka razy w ciągu tych końcowych minut. Długo
nie mogliśmy dojść do siebie...
To było jakiś miesiąc temu - teraz znów koledzy mi tłumaczą, że niby ja
przyciągam takie co to lecą na samochód, na pieniądze i że zostawi mnie jak
tylko trafi się ktoś lepszy. Najgorsze jest to, że zaczynam sam to u niej
dostrzegać. I nie wiem co mam robić... Co mam robić... proszę księdza?
![]()
10. Po imprezie Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Kiedyś się zemszczę na jej piczce (zgodziła się !!) ale jak będzie do tego okazja .Mam czas poczekam. ...
![]()
11. Madam Sado Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Tego dnia mój mąż postanowił zrobić mi szczególną niespodziankę, powiedział mi żebym ubrała się seksownie, a następnie powiedział, że zabiera mnie w nieznane. nie powiem, bo o czymś specjalnym oboje marzyliśmy już od jakiegoś czasu, i mój ślubny obiecał mi, że coś wymyśli. instynktownie więc czułam, że będzie to coś exstra. po przybyciu do jakiegoś domku za miastem, nawet nie wiem gdzie to było dokładnie, tak byłam podekscytowana - weszliśmy do środka. tam powiedział mi żebym zaczekała i zostawił mnie samą w pokoju. po chwili z ukrytego gdzieś głośnika rozległ się kobiecy głos, który nakazał mi rozebrać się do naga i owinąć tylko kocem, który to koc leżał tam na fotelu. Z początku wcale nie chciałam tego zrobić, ale wtedy usłyszałam mego męża, który przypomniał mi po tu przyjechaliśmy. wykonałam drżąc trochę w tym momencie ze strachu to polecenie. gdy stałam już zupełnie naga, owinięta tylko kocem, uchyliły się nagle drzwi do kolejnego pokoju i usłyszałam słowo: wejdź, podejdź do kominka i stań twarzą do ognia. w pomieszczeniu było dosyć ciemno, oświetlały ten pokój tylko płomienie z kominka gdy wykonałam i to polecenie, zbliżając się niepewnym krokiem do kominka poczułam, że ktoś po cichu zbliża się do mnie od tyłu. -opuść niżej nieco koc - usłyszałam. Obróciłam się odruchowo nieco w bok, to co zobaczyłam oszołomiło mnie, za mną stała jakaś kobieta ubrana w skórzany uniform, buty na wysokim obcasie, z wyzywającym makijażem i pejczem w dłoniach chwyciła mnie mocno za ramiona i obróciła z powrotem twarzą do ognia, jednocześnie zsuwając zdecydowanym ruchem z moich ramion koc, także odsłoniła na wierzch moje duże, jędrne piersi. w tym świetle moje sutki były prawie czarne. wysunęła ręce i uniosła moje piersi do góry, a kiedy je odsunęła opadły falując delikatnie po chwili znowu je chwyciła, przycisnęła jedną do drugiej, aż sutki się spotkały. wtedy potarła je o siebie, aż zesztywniały przez ten cały czas uważnie mi się przyglądała.- teraz unieś piersi do góry sama - poleciła. Podporządkowałam się chociaż nie bez trudności, gdyż łokciami musiałam podtrzymywać spowijający mnie koc. -nie jest w ciąży - spytała nieznajoma. -nie... chyba nie - usłyszałam odpowiedź mojego męża dobiegającą z końca pokoju. a więc on tu jest i obserwuje mnie - pomyślałam, co nieco mnie uspokoiło, a jednocześnie trochę i podnieciło. Nieznajoma znowu zaczęła się bawić moimi piersiami, masowała i ściskała swoimi palcami moje zesztywniałe już sutki, powodując ich delikatne drżenie. Zamknęłam oczy. Poczułam miękkość w kolanach. - Jestem ciekawa - usłyszałam - czy twoje płatki mają ten sam kolor co te wisienki. Aż mnie zmroziło, gdy otworzyłam oczy zobaczyłam, że ona patrzy mi się prosto w twarz. Spuściłam wzrok na dół. - Nie, spójrz na mnie i odpowiedz: są czy nie - ponagliła mnie. Wolno uniosłam wzrok, byłam jednak tak zawstydzona, że nie mogłam wydobyć z siebie żadnego słowa. - To nie ma znaczenia, widzę odpowiedź w twoich oczach - powiedziała - nie możesz mieć żadnych tajemnic przede mną, twoje ciało będzie moim królestwem, będę wiedziała wszystko o tobie, poznam najdrobniejsze szczegóły twojej fizycznej budowy, poznam i zrozumiem twoje uczucia i pragnienia, aż w końcu będę lepiej cię znała niż ty sama. - Powiedz mi teraz - upierała się - bo za chwilę i tak sama sprawdzę czy twoje płatki są tak czarne jak sutki. Serce waliło mi jak młotem, usta mi drżały, zawahałam się, w końcu zaczerpnęłam powietrze i powiedziałam "tak". Zamknęłam oczy, czułam że policzki płoną mi ze wstydu, zupełnie zapomniałam o obecności mojego męża. po chwili usłyszałam: - obróć się i zdejmij koc. Powoli wykonałam to polecenie. - Rozstaw teraz szeroko nogi - słysząc to poczułam jak zimne ciarki przebiegają mi po całym ciele. - Rób co każe - głośno krzyknęła i mocno uszczypnęła mnie w pierś. - Potraktuj to jako ostrzeżenie, bo w przyszłości nie zamierzam dwa razy powtarzać. - Teraz zaczynaj - dodała. Byłam przerażona, powoli rozsunęłam nogi czekając co będzie dalej. Drgnęłam kiedy nieznajoma rozkazała: - teraz obróć się, pochyl nisko i połóż ręce na kostkach. Zrobiłam co chciała. nigdy wcześniej nie przyjmowałam tak lubieżnej pozy, przed nikim, nawet przed swoim mężem. A teraz i on był świadkiem mojego poniżenia. Gdybym miała to tylko zrobić przed tą kobietą, to jeszcze pół biedy, ale przed nim... byłam tą sytuacją mocno wystraszona, ale też i w sumie zdrowo podrajcowana. Nagle jej palec dotknął mnie pomiędzy pośladkami, bardzo wolno zaczął przemieszczać się w dół, delikatnie pocierając i muskając moją skórę. Czułam mrowienie pomiędzy pośladkami, jak gdyby pająk poruszał się tamtędy. Każde dotknięcie wywoływało drżenie ciała. Strumyki rozkoszy rozbiegały się po moim ciele. - Widzę, że lubisz to moja mała rozpustnico - mruknęła za plecami. Nie odpowiedziałam. końcem palca dotknęła mnie w intymnym miejscu gdzie moje zewnętrze stawało się wnętrzem. palec napierał lekko i nagle pieszczotliwie zagłębił się w zakazane miejsce. Po kilku ruchach w środku opuścił je. Czekałam co będzie dalej. Usłyszałam jak moja pani ustawia mi za plecami krzesło i sadowi się na nim. Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam na podłodze rąbek jej sukni. jej ręka wślizgnęła się z powrotem pomiędzy moje nogi. Zamknęłam oczy. Jej dłoń pobawiła się włoskami futerka, a następnie zamknęła się na czułym miejscu. Palce zawirowały wokół płatków i rozłożyły je. Omdlewająca rozkosz ogarnęła mój żołądek. - Mmm - wymamrotała - pączek róży, taki jędrny, nabrzmiały, lśni twoimi sokami, zaraz się nim porządnie zajmiemy. Przeszył mnie nagły dreszcz - co znaczyć miała ta liczba mnoga ? spojrzałam w dół pomiędzy swoimi nogami... i aż mnie zatkało. Moja pani sięgnęła ręką pod krzesło i wyciągnęła pejcz, który widziałam u niej na samym początku. było to nieco nietypowe narzędzie, gdyż zakończone było w kształcie dużego, czarnego, sztucznego kutasa. Zaniepokoiłam się, czy aby taki olbrzym zmieści się w mojej małej grocie miłości. nieznajoma zaczęła wodzić nim delikatnie wokół mej szparki. ponownie zamknęłam oczy i zaczęłam upajać się tymi pieszczotami. jednak po chwili gwałtownym i zdecydowanym ruchem wepchnęła mi go do środka, przytrzymując mnie jednocześnie wolną ręką za biodra, i zaczęła mnie nim ostro ruchać. w pierwszej chwili poczułam ból, ale zdecydowane ruchy tego olbrzyma wewnątrz mnie, ocieranie się o ścianki pochwy i docieranie w głąb macicy szybko spowodowały, iż zaczęłam się podniecać, co zauważyła też szybko moja oprawczyni mówiąc: - widzę, że ci się to podoba, ty moja mała kurewko. Cała ta sytuacja spowodowała, że w krótkim czasie doznałam niesamowitego orgazmu, tak że dobrą chwilę straciłam świadomość. Myślałam, że to już koniec atrakcji na tamten wieczór, ale moja pani zaprowadziła mnie w koniec pokoju, gdzie ujrzałam siedzącego w fotelu mojego męża, który to z tego miejsca obserwował sobie całe przedstawienie. Lecz gdy go ujrzałam to byłam lekko zszokowana, ponieważ był on również całkowicie obnażony i masował sobie swojego sterczącego, nabrzmiałego kutasa. Nasza gospodyni odezwała się do niego po chwili tymi słowami: - czy życzysz sobie jeszcze czegoś nasz panie. Mój ślubny patrząc mi się prosto w oczy skinął twierdząco głową i nic nie mówiąc wskazał palcem na nieznajomą , a następnie na swojego penisa. ta ochoczo opadła na kolana i objęła ustami czerwoną główkę kutasa mego męża. zaczeła ostro robić mu laskę. Widok ten sprawił, że znów zrobiło mi się mokro pomiędzy nogami. Szybko podjęłam decyzję, położyłam jedną nogę na oparciu fotela, tak aby mój mąż widział dokładnie moją mokrą od soków muszelkę, ręką rozsunęłam sobie płatki, a palcami drugiej dłoni zaczęłam się onanizować, pieszcząc delikatnie swą łechtaczkę. po oczach mego męża poznałam że bardzo mu się ta sytuacja podoba, a to że na oczach jego własnej żony inna kobieta obciąga mu druta bardzo go podnieca. Widziałam że długo już nie wytrzyma więc przyspieszyłam i ja ruchy swoich palców. Jego oddech stawał się coraz bardziej nierówny i szybki, domyśliłam się że niedługo wybuchnie, chciałam żebyśmy szczytowali razem. ... ale nie zdążyłam. W pewnym momencie mój mąż stęknął, jego ciało zesztywniało a rękoma przycisnął jej głowę mocno do swojego przyrodzenia, tak że nie mogła wypuścić kutasa z ust. Wiedziałam, że w tej oto chwili eksploduje prosto w jej przełyk gorącym nasieniem, i nie myliłam się gdyż po chwili w kącikach jej ust pojawiła się biała sperma, której to nie dała rady całej przełknąć i zaczęła ściekać po jej brodzie . Widok ten i moje paluszki pocierające rozpaloną do granic możliwości cipkę doprowadziły również i mnie do odlotowego orgazmu "madame" wypuściła w końcu z ust więdnącego już kutasa mego męża a ja chcąc też posmakować nieco tego nektaru nachyliłam się żeby wyssać ostatnie krople nasienia, jednak gdy tylko włożyłam do ust ten kawałek korzenia, mój mąż złapał mnie za włosy, szarpnął do tyłu i powiedział: - jak chcesz skosztować to wiliż resztki mej spermy z jej twarzy - i zmusił mnie żebym to zrobiła. Tak zakończyła się nasza pierwsza, ale nie ostatnia wizyta u "Madame Sado" jak ją później nazywaliśmy.
![]()
12. Ceremonia Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
To już dzisiaj. Była podniecona
jak nigdy. To ten wieczór. Wieczór spotkania. Będzie dobre wino, mnóstwo
przystojnych mężczyzn, seksownych kobiet w pięknych sukniach. A potem... Na samą
myśl ogarniała ją powódź adrenaliny i żądza. Kto wie, na kogo dziś padnie los.
Były dopiero trzy spotkania, a par kilkadziesiąt. Ani ona, ani Adela, jej
najlepsza przyjaciółka nie były jeszcze wybrankami. Więc jeszcze masa wrażeń
przed nimi.
Atmosfera w starej willi na przedmieściach była naładowana napięciem. Wszyscy
czekali na ten moment od miesiąca, od ostatniego spotkania. Byli tu różni ludzie
- biznesmeni i prawnicy, aktorzy i lekarze, naukowcy i osoby spoza elity, godne
jednak zaufania, polecone przez kogoś. Przyprowadzili swoje dojrzałe lub młode
żony, metresy, utrzymanki. Jeden z nich, jak usłyszała Lidia w przelocie
przyprowadził własną córkę. Wszyscy byli miłośnikami mocnych wrażeń. Komitet
organizacyjny przygotowywał już największy salon za czarnymi kotarami, w
przygaszonym świetle. Reszta nie tam miała wstępu zgodnie z regułami klubu.
Ostatnie trzy wybrane kobiety wraz z mężami organizowały dzisiejszy wieczór.
Cała szóstka była wykluczona z uczestnictwa w ceremonii, będącej gwoździem
programu. Oczywiście mogli się bawić potem. Bycie autorami, reżyserami i
nadzorcami ceremonii z pewnością miało swój urok. Wszyscy pozostali mieli swoje
numery porządkowe, biorące udział w losowaniu.
Lidia należała do tych kobiet, które nie są już podlotkami - jej 36 lat nie
odcisnęło piętna na figurze, a średniej długości naturalnie kręcone blond włosy
wabiły mężczyzn i przyciągały ich spojrzenia. Średniej wielkości biust był
podkreślał jej dojrzałość. Jej przyjaciółka Adela była nieco młodzą, bo zaledwie
29-letnią przystojną kobietą, nieco szczuplejszą od Lidii, o ciemnych, prostych
włosach. Obie kobiety od lat były mężatkami. Dobrobyt zawdzięczany pozycji mężów
nie łagodził małżeńskiej nudy. Stąd propozycja ożywienia związku poprzez
wstąpienie do klubu po pewnym zastanowieniu spotkała się z aprobatą obu pań.
Do tej pory było to zwyczajne party, choć w miarę zbliżania się godziny
losowania emocje rosły, a i rozmowy zmierzały do jednego tematu.
- Ciekawe, co dziś przygotują wybrance - zagaiła Adela. - Poprzednio było
niesamowicie.
- Może będziesz miała okazję przekonać się sama - stwierdziła Lidka.
- Mam zbyt małe szanse, że mnie wylosują - zaśmiała się Adela - Tu jest
kilkadziesiąt kobiet. Musiałabym się zamienić już po wyborze.
- Ani się waż! - ofuknęła ją Lidka - wiesz, że grozi to wydaleniem z klubu. A ja
chciałabym obejrzeć cię w roli wybranki.
- Czuję, że to ja obejrzę cię prędzej - powiedziała Adela, i nim Lidka zdążyła
zareplikować, dodała: - Patrz, to chyba ta mała, córka tego lekarza. Ma może ze
dwadzieścia lat. Ciekawe, co zrobi tatuś, jeśli to ona wygra losowanie?
Kobiety i mężczyźni popijali trunki w niezbyt dużych ilościach, oczekując punktu
kulminacyjnego programu. Gdzieniegdzie słychać było głośne, niezbyt naturalne
śmiechy. Ktoś rzucał się w oczy nazbyt czule pieszcząc swoja partnerkę przez
ubranie, miętosząc jej piersi.
Było parę minut po jedenastej, gdy zabrzmiał głos gongu. Jeden z gospodarzy
wyszedł do gości i zapraszał ich do salonu.
Lidka weszła do salonu wraz z mężem i Adelą. Mąż Adeli gdzieś się zapodział, ale
było pewne, że za chwilę się odnajdzie, ponieważ w salonie musieli być wszyscy.
Mężczyźni z komitetu dyskretnie sprawdzali obecność.
Lidka rozejrzała się po sali, którą właśnie zamknięto i szczelnie otulono
czarnymi kotarami. W salonie nie było żyrandola - z haka, na którym był
zawieszony zwisał bloczek z linką, służący do podciągania. Na końcu linki
znajdował się zaczep, do którego można było podczepić inną linę. Ten atrybut
pojawiał się zawsze, stali bywalcy powinni się z nim oswoić, jednak jego
symbolika przywoływała emocje. Pod hakiem znajdował się dziwny stojak. W
podłodze był również hak, ale bez dodatkowych elementów. Reszta akcesoriów
znajdowała się w półmroku i nie byłą widoczna - ich dokładnego przeznaczenia nie
sposób było się domyślić, choć ogólne było doskonale znane.
Pod ścianą stały dwie miseczki z kolorowymi kulkami. czerwone przeznaczone były
dla kobiet, czarne - dla mężczyzn. Dwie z członkiń komitetu zawiązywały właśnie
trzeciej - wybrance sprzed miesiąca - opaskę na oczach, po czym wręczyły jej
miskę z czerwonymi kulkami. Jedna z kobiet przemówiła:
- Witam wszystkich. Za chwilę rozpoczniemy losowanie atrakcji wieczoru.
Przypominam wszystkim, że uczestnictwo w klubie i jego działaniach jest
całkowicie dobrowolne. Kto nie chce brać udziału w losowaniu - może opuścić dom
jeszcze przed jego rozpoczęciem. Kto nie weźmie udziału, będzie musiał opuścić
dom. Kto odmówi podporządkowania się wynikom losowania, również będzie musiał
odejść. Opuszczenie ceremonii jest równoznaczne z opuszczeniem klubu. Wyniki
losowania są ostateczne - nie wolno zamieniać się rolami. W razie odkrycia
oszustwa zamieszane w nie osoby dobrowolnie poddadzą się karze lub opuszczą
klub. Nikomu nie wolno opuszczać pomieszczenia do zakończenia ceremonii.
Przypominam, że program ceremonii ustala trybunał, w który przekształci się
komitet organizacyjny. Nadzoruje on także jego wykonanie przez wylosowane osoby.
Losujemy najpierw kobiety, w kolejności wyznaczonej przez numery. Otwarcie losu
następuje publicznie, w tej samej kolejności. Potem losujemy dwóch panów.
Partnerzy wybranej wyłączeni są z losowania. To wszystko. Proszę panie o
ustawienie się w kolejności do losowania.
Kobiety zaczęły formować kolejkę. Przewodnicząca dała znak do rozpoczęcia
losowania. Pochodziły po kolei do piękności z zawiązanymi oczami. Ta zanurzała
dłoń wśród kulek w misce, wybierała jedną i wręczała losującej. W ten sposób
gwarantowano przypadkowość wyników. Kobieta z losem odchodziła w drugą stronę,
tam, gdzie zbierały się wszystkie biorące udział w losowaniu. Nie wolno było im
kontaktować się z mężczyznami. Mogły zrezygnować z udziału w ceremonii i w
klubie, wykluczając w ten sposób siebie i partnera.. Lidka podeszła do
"sierotki" i wzięła swój los. Odeszła na bok i podeszła do Adeli.
- I jak samopoczucie? - zagadnęła Adela.
- Nie gorzej niż poprzednio - odparła Lidia. - Mały szumek w głowie, drżące
kolana, cała w ogóle rozdygotana.
- Ja też - powiedziała Adela. - Ale czuję, że zabawa będzie na sto dwa.
- Jeśli padnie na tę małą - będzie miała co wspominać - stwierdziła Lidka.
Adela zbliżyła twarz do jej ucha.
- Zamieńmy się losami. Teraz, dyskretnie. - zaproponowała.
- Nie ma mowy. Chcesz, żebyśmy we dwie dobrowolnie się poddały? - zapytała
Lidia. - Niech to naprawdę będzie losowanie.
- Okey - zgodziła się Adela. - Chociaż chciałabym zostać następnym razem
mistrzynią ceremonii.
- Obie roześmiały się na ten żart. Widocznie Adeli nie wystarczały emocje z
samego losowania.
- Kobiety skończyły już pobieranie losów. Czas było je otwierać.
Przewodnicząca wywoływała kolejne numery. Nikogo nie mogło brakować. Kobiety
kolejno podchodziły do niewielkiego podium, wchodziły nań i odkręcały kuleczki z
losami, uprzednio opieczętowane. Jeśli wypadał z nich biały papierek - losująca
miała miejsce na widowni. Jeśli czerwony...
- Zaraz ja - szepnęła Adela, gdy numery przekroczyły trzydziestkę. - Życz mi
szczęścia.
- W białym czy czerwonym kolorze? - spytała Lidka, ale nie otrzymała odpowiedzi,
bo wywołano już Adelę. Ta powędrowała na podium. Otworzyła kulkę - wypadł z niej
biały papier. Można było usłyszeć jęk zazdrości wśród kobiet, które losowanie
miały przed sobą.
W miarę zbliżania się swojej kolejki Lidka czuła coraz większy niepokój. Z kulek
wypadały białe karteczki, a jej miejsce było niedaleko końca. Napięcie rosło.
Wywołano jej numer.
Lidia ruszyła na podium. Weszła czując wbity w siebie wzrok prawie setki par
oczu. Przekręciła połówki kuleczki i... papierek wyleciał jej z rąk. Był
czerwony.
Jęk ulgi wyrwał się z kilkunastu żeńskich gardeł. Lidii zrobiło się przez moment
słabo. Wiedziała, że kiedyś może to nastąpić. To było ryzyko wkalkulowane w tę
grę. Mogla jeszcze się wycofać... Jeszcze do niej to wszystko nie dotarło, kiedy
zebrani zaczęli bić jej brawo.
- Lidio, zostałaś wybrana atrakcją wieczoru! - powiedziała przewodnicząca. - Czy
chcesz się teraz wycofać?
- Nie - powiedziała Lidka świadoma tego, że ona i mąż nie chcą przepuścić
następnych spotkań.
- Czy świadomie i dobrowolnie chcesz uczestniczyć w ceremonii, którą
przygotowaliśmy?
- Tak - odpowiedziała.
W takim razie zabierzemy cię do pokoju, w którym będziesz oczekiwać na
ceremonię. W tym czasie wybierzemy dwóch panów, którzy zajmą się tobą w jej
czasie. Oczywiście twój partner jest z tego wyłączony.
Dwie z organizatorek wzięły Lidię pod ramiona i zawiodły do niewielkiego pokoju
obok. tu kazały jej przebrać w podaną bieliznę i przeprowadziły krótki wywiad na
jej temat. Zmierzyły dokładnie jej wzrost, długość rąk i nóg oraz obwód w
biuście.
- Co dla mnie przygotowaliście? - spytała Lidka
- To niespodzianka - odpowiedziała jedna z kobiet, znana Lidii tylko z widzenia.
- Będzie fajnie. Zobaczysz. Wyluzuj się. To tylko gra. Warto zagrać, bo wszyscy
na ciebie patrzą, podziwiają cię. Dla tego warto by ć atrakcją wieczoru.
Niektóre nawet zazdroszczą.
Lidka rozebrała się z własnej bielizny, wybrała stanik i majtki w odpowiednim
dla siebie rozmiarze i włożyła je. Dziewczyny podeszły z akcesoriami, by
przygotować jej intymne miejsca na zabawę. Natarły cipkę i wejście do odbytu
nawilżaczem. Wyciągnęły sutki i nałożyły warstwę żelu.
Do pokoju zajrzała przewodnicząca.
- Ustaliliśmy ostatecznie program - powiedziała. - Wiążcie z przodu.
Wyprowadźcie za pięć minut.
Lidia wyciągnęła ręce. Dziewczyny wzięły dość grubą linę i skrępowały jej ręce w
przegubach. Potem spytały czy nie za mocno i sprawdziły, czy więzy trzymają.
Miały już wszystko gotowe, więc same rozebrały się do bielizny. Po umówionych
pięciu minutach jedna chwyciła więzy Lidki, druga pochwyciła ją za włosy i
pociągnęły do wyjścia.
Wyszły prosto w strumień światła i w panujący w salonie chłód. Powitał je
aplauz. Lidia widziała w zarysie publiczność, większość rozebraną lub półnagą.
Gdzieniegdzie charakterystyczne postacie w przyklęku, poruszające głowami
świadczyły o tym, że niektóre z pań już przygotowują swoich partnerów. Wyraźnie
widać było dwóch oprawców Lidii - zamaskowanych facetów w skórzanych ubraniach.
Aplauz nie milkł. Lidka słyszała okrzyki "Baw się dobrze", "Lidka, liczymy na
ciebie". Krzyczały zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Obok stał facet z kamerą w
ręku. Kilka osób trzymało aparaty fotograficzne.
Poprowadzona przez dwie kobiety Lidia stanęła przed obliczem trybunału, którego
członkowie byli już tylko w bieliźnie. Publiczność przycichła. Przewodnicząca
jeszcze raz spytała, czy nie chce się wycofać. Lidia zaprzeczyła.
- Przystępujemy zatem do ceremonii - oświadczyła przewodnicząca. - Obecna tu
Lidia odegra dziś rolę ofiary ku podnieceniu i inspiracji członków klubu. Ma 36
lat, 168 cm wzrostu, biust 75C, co trybunał uwzględnił wybierając rodzaj kary.
Ta dojrzała , o wspaniałym młodym ciele kobieta obiecuje wspaniałą zabawę. Dwóch
naszych członków wymierzy ją Lidii o północy. Lidia zapłaci potem za wykonanie
kary własnym ciałem, podporządkowując się wszystkim życzeniom katów, później
odwdzięczy sie za przygotowanie programu kary członkom trybunału. Obecność
członków klubu na wykonaniu kary jest obowiązkowa. W trakcie wykonywania kary
obowiązuje cisza, można prowadzić rozmowy szeptem, dopuszczalne są tylko odgłosy
związane z seksem. Grzywna będzie płacona przez Lidię w naturze publicznie,
obecność członków klubu jest dobrowolna. Zamykam posiedzenie trybunału i
zarządzam wykonanie kary. Kaci - czyńcie waszą powinność.
Jeden z mężczyzn podszedł do Lidii z opaską. Założył ją jej na oczy. Miała na
celu ukrycie przed ofiarą tego, co zamierzają z nią robić, jak również wzmożenie
doznań dotykowych. Po zawiązaniu facet chwycił ją za włosy i powlókł na środek
salonu. Słyszała szepty, ale ich nie rozumiała - nie wolno było ostrzec jej, co
się będzie działo. Wiedziała, że w początkowych zamierzeniach ceremonia miała
mieć mniej więcej stały przebieg, później postanowiono wprowadzać nowe elementy
pod dyktando trybunału. Wszystko dla uatrakcyjnienia widowiska. W pewnym
momencie zapytała siebie co w tej chwili robią jej mąż i Adela. Czy on obraca
inną babkę? Czy się przygląda nie chcąc uronić nic z tego, czego nie robili
nigdy ze sobą? Czy ona obciąga jakiemuś facetowi? A może sama się onanizuje?
Drugi facet złapał ją za ręce i podczepił więzy pod sznur zwisający z haka.
Podciągnął ją tak, że ledwie dotykała nogami w szpilkach podłogi. Zdążyła ledwie
pomyśleć, że przecież tak jej nie rozbiorą - a przecież podstawową regułą
wykonania kary była nagość ofiary - gdy jeden z facetów chwycił ją z przodu za
stanik i zerwał brutalnie jednym szarpnięciem. Krzyknęła zaskoczona. Przez
publiczność przeszedł szmer podziwu. Sekundę później drugi z tyłu zerwał jej
majtki. Znowu krzyk. Zwisała niemal z sufitu, całkiem już naga. tymczasem faceci
nie próżnowali. Jeden brutalnie miętosił jej zwisające swobodnie cycki. Drugi
kilka razy przyłożył jej dłonią w tyłek. Klapsy zabrzmiały głośno w
pomieszczeniu. Jęknęła. Pierwszy facet nadal ją miętosił, podczas gdy drugi
przesuwał coś w jej stronę. Publiczność szemrała. Nagle poczuła ból w prawym
sutku. "Klamerka" pomyślała. A więc zaczną od piersi na przekąskę. Druga
klamerka na drugim sutku. Jakiś żel jeszcze raz. Popryskano jej piersi wodą z
rozpylacza. Po co?
Odpowiedź przyszła za moment. Prąd strzelił ją w piersi tak, że wyprężyła się
gwałtownie i krzyknęła mimo woli. Impuls nie był silny, nawet nie bolesny, tylko
nieprzyjemny, ale zaskakujący. Rozhuśtała się na swoim podwieszeniu. Zaledwie
trochę się uspokoiła, już następny strzał. Znowu krzyk i napięcie ciała. Znowu
huśtawka. Chwila przerwy i kolejny impuls. Tym razem dłuższy. Kobieta rzucała
się na lince niczym ryba na haczyku. Jej krzyk też trwał dłużej. Przerwa. Ale na
krótko. Klaps na tyłek i znowu podskoczyła. Impuls i jej wrzask. Miotała się na
lince usiłując uwolnić od wstrząsów miotających jej biustem. Przerwali dopływ.
Klaps na tyłek. Znów podskoczyła i jęknęła wysokim tonem. Seria wstrząsów znowu
zarzuciła nią. Nie mogla złapać równowagi. Nogi uciekły spod niej i zawisła na
lince krzycząc i rzucając się. Prąd przestał płynąć. Wisiała zawieszona za ręce.
Nim stanęła ponownie na nogi, silny klaps postawił ją ponownie. Publiczność
stała się jakby głośniejsza. Pomruki uznania i seksualnej rozkoszy usłyszała
przez krótką chwilę, zanim ponownie w piersi strzelił ją piorun. Rzucała się
dziko na swojej huśtawce i krzyczała. Kiedy przerwano dopływ prądu i przestała
się rzucać, poczuła, że jeden z mężczyzn jest blisko. Brutalnie chwycił ją od
tyłu za krocze, poszukał wejścia i spenetrował palcem pochwę. Jęknęła z
zaskoczenia i rozkoszy. Drugi spryskał jej twarz strumieniem zimnej wody. Ten w
pochwie ruszał palcem szybko, gwałtownie. Jęczała i stękała. Niespodziewanie
dostała policzek od drugiego. Krzyknęła. Pierwszy intensywnie palcował jej cipę.
Poczuła, że żabki wpijające się w jej obolałe sutki znów zaczynają piec - tym
razem delikatnie, podniecająco. Jęczała i wzdychała coraz bardziej podniecona.
Słyszała podobne odgłosy podnieconej publiczności. Zapewne świetnie się bawili
oglądając jej kaźń. Znowu policzek. Dalej intensywne palcowanie. Była coraz
bardziej podniecona. Policzek. Krzyk. Palcowanie. Ściskanie piersi niemal do
bólu. delikatny. Drażniący prąd. Policzek. Krzyk. Odgłosy podnieconej widowni.
Targanie cyckami - bardzo gwałtowne i intensywne. Policzek. Jej krzyk. I dalej
to samo. Ale nie zbyt długo, by nie znudziło się widowni.
Po kolejnym policzku facet z przodu chwycił ją za włosy. Poczuła, że linka, na
której wisi zostaje poluzowana. Jednocześnie chwyt za włosy i ciągnięcie
klamerek za sutki w dół oraz palec trzymany w cipie i chwyt za biodra zmusiły ją
do pochylenia się w przód, cofnięcia nóg i bioder i wypięcia tyłka. Stała
pochylona do poziomu, na niemal wyprostowanych nogach, z rekami wyciągniętymi w
przód i w górę, ponad głowę i biustem ściąganym w dół klamerkami przymocowanymi
linką do haka w podłodze. Chętni przyklęknęłaby lub przykucnęła, ale jeden z
facetów trzymał ją mocno za krocze. Poczuła, jak drugi przywiązuje jej
rozchylone nogi w kostkach do jakichś uchwytów. Gdy już to zrobił, obaj
przysunęli coś do jej tyłka. Poczuła długi, zimny, twardy kształt leżący między
pośladkami i sięgający niemal krzyża. Faceci chwycili ją obaj za biodra, unieśli
do przodu i góry, po czym z życzeniem "Siądź sobie wygodnie dziwko" nasadzili ją
na fantom członka na stojaku. Wszedł głęboko. Uniemożliwiał on jej kucnięcie lub
klęknięcie. Naciągnęli linki mocujące jej ręce do sufitu i żabki trzymające
biust do podłogi. Nie mogła zejść z członka, co najwyżej poruszyć trochę
biodrami.
Uderzenie pejczem w pośladki przyszło nagle i bez ostrzeżenia. Krzyknęła i
targnęła się w przód. Żabki szarpnęły ją za sutki, cofając ją na sztucznym
członku. Wykonała pełny ruch tam i z powrotem. Następne razy wywołały tę samą
reakcję. Członek w pochwie i żabki na sutkach dostarczały jej bodźców po
uderzeniach. Krzyczała. Ból podniecał ją, jej gwałtowne szarpnięcia pobudzały
mięśnie do skurczów, członek i klamerki przyjemnie drażniły. Uderzenia
następowały co trzy, czasem co dwie sekundy, potem jej spazmy i krzyki, potem
głębokie westchnienie. Zaczęła reagować na bodźce zaciskając mięśnie pochwy i
wykonując drobne ruchy miednicą w przerwach między uderzeniami. Nie
przypuszczała, że chłosta może być tak dojmującym doświadczeniem. O wszystkim
decydowały dodatki. Nie było jej już zimno. Była rozgrzana, wręcz rozpalona. Po
jej ciele spływał pot. Słyszała głośne już jęki rozkoszy i sama jęczała głośno.
Chciała dojść w ten sposób. Była już blisko.
Niestety, nie było jej dane dojść w ten sposób. W pewnym momencie przerwali
chłostę. Poluzowali linki trzymające piersi i odwiązali nogi. . Potem
podciągnęli jej ręce tak, że podjechała w górę i została wręcz ściągnięta z
członka. Zawisła na rękach. Spryskali znowu twarz wodą. Kilka klapsów i
policzków urozmaiciło oczekiwanie na kolejny punkt programu. Nagle podciągnęli i
rozłożyli jej nogi i wsadzili stopy i kostki w pętle. Zawisła na rękach i nogach
w pozycji półleżącej, z nogami szeroko rozłożonymi, wyeksponowana w pełni
naprzeciw widzów. Mogli obejrzeć ją w pełnej krasie, jej leżące teraz swobodnie
piersi i wyeksponowaną zapraszająco cipę. Podsunięto coś pod nią. Oparto ją
plecami o twardą deskę. Leżała na niej niemal swobodnie, jeśli nie liczyć
wyciągniętych nad głową rąk i rozłożonych nóg. Faceci podnieśli znów jej biodra
i podsunęli coś i nasadzili - ale ku jej zaskoczeniu odbytem na zimny, twardy
członek. Nie zjechała na nim zbyt głęboko - deska i zawieszenia zabezpieczyły
ją. Podniecona czekała na ciąg dalszy.
Impuls przyszedł tym razem od sutków i odbytu. Zaskoczył ją kompletnie.
Poderwała się i krzyknęła głośno. Potem opadła na członek. Jęknęła głośno. Dwie
sekundy, może półtorej i powtórka. Kolejny krzyk. W ciszy w przerwach między
impulsami słyszała odgłosy szczytowania. Sama poprzednio też miała orgazm
obserwując takie zabawy. Impulsy przychodziły coraz szybciej. Targały nią
drażniąc piersi i odbyt. Nie potrzebowała zbyt wiele po poprzednich przejściach.
Po kilkudziesięciu impulsach była zmęczona, rozgrzana, rozdrażniona, ale wyła z
rozkoszy. Gdy jej głos osłabł, słyszała wycie z rozkoszy innej kobiety i ostre
klaskanie pośladków tamtej. Widocznie ktoś brał ją ostro od tyłu. Jeszcze jeden
impuls i osiągnęła szczyt. Nie przeszkadzali jej. Sama jeździła jeszcze chwilę
na członku dogadzając sobie.
- Świetnie Lidko. Byłaś wspaniała. - usłyszała kobiecy głos. - Ogłaszam koniec
ceremonii. Lidia musi wynagrodzić oprawcom i trybunałowi przygotowane dla niej
doznania. Za miesiąc ona będzie mistrzynią ceremonii.
Odsłonili jej oczy. Ukazał się jej obraz totalnej orgii. Kilkadziesiąt par
pieprzyło się lub pieściło. Pojedyncze osoby obojga płci onanizowały się. Część
widzów pomału ulatniałą się
Uwolniono ją od członka w odbycie i odwiązano. Pozwolili jej wstać, napić się i
chwilę odpocząć.
- Lidko, czas zapłaty w naturze - powiedziała przewodnicząca.
Dwóch oprawców zbliżyło się do niej. Polecili jej klęknąć i podniecać ich
oralnie. Zrobiła to świetnie. Grupka widzów oglądała jej poczynania. Wśród nich
dostrzegła Adelę. Była całkiem naga. Jedną ręką drażniła swoje sutki, drugą
wodziła po kroczu. Pomachała Lidce ręką po czym wróciła do zabawy. Lidia
pieściła przemiennie ustami obu facetów, cały czas pomagając sobie rękami.
Podnieceni faceci przerwali jej, zanieśli ją na stół, położyli na plecach i
rozłożyli nogi. Jeden wszedł w jej pochwę. Drugi stanął przy głowie i nakazał
jej kontynuować francuskie zabiegi. Zaczęła znowu odczuwać podniecenie w miarę
rozwoju akcji. Gdy cała trójka była już dobrze rozgrzana, przenieśli się na
podłogę. zmusili ją do klęknięcia i oparcia się na rękach. Facet, którego
obsługiwała do tej pory ustami, wszedł w nią od tyłu. W ustach czuła kutasa i
smak własnej cipki. Tamten klęczał przed nią. Obaj byli już dobrze podnieceni
poprzednimi zabawami z nią. Dlatego Wkrótce zabrali ją na pochyłą deskę, o którą
opierała się podwieszona. Tu musiała dokończyć dzieła. Jeden stanął obok i kazał
dokończyć oralnie. Drugi stał przed nią i pchał członek między jej piersi.
Chwyciła cycki i zaczęła pocierać nimi członek. W usta wzięła drugiego z
mężczyzn. Gdy zbliżyli się do końca, chwyciła ich kutasy w dłonie i spuściła ich
na swój dekolt, piersi i częściowo twarz.
Członkowie trybunału przyglądali się scenie. Gdy Lidka skończyła walić facetów,
ci przekazali ją trybunałowi. Kazano jej przykucnąć i oprzeć się rękami za tyłu
o podłogę. Obaj panowie zafundowali jej złoty deszczyk na piersi i krocze.
Dopiero wtedy przeszła we władanie trybunału.
W ciągu reszty nocy asystowała wielokrotnie przy stosunkach tamtych par,
trójkątów lub grupek. Pomagała paniom i panom pieszczotami. Odbyła kilkanaście
stosunków waginalnych i analnych. Przyjęła kilka wytrysków na ciało i twarz.
Członkowie trybunału jeszcze kilkakrotnie przekazali ją oprawcom, którzy
uczynili z niej nadzienie smakowitej kanapki w kilku różnych pozycjach. Wszystko
w asyście widzów. Wysłuchała też wielu sugestii co powinno znaleźć się w
programie następnej ceremonii. Ostatni akt nastąpił nad ranem, gdy ponownie
zawieszono ją na linkach z rozłożonymi szeroko nogami, zaś pozostali widzowie
mogli jej się przyglądać i dotykać. Kilka par uprawiało seks w jej pobliżu.
Lidia żałowała, że nie może brać udziału ani nawet sama się pieścić, dlatego
pieszczoty widzów były jak najbardziej pożądane.
Podeszła Adela. Pieściła piersi Lidki. Rozmawiały.
- Bałam się, że się wycofasz - powiedziała Adela. - Poprzednio dwie dziewczyny
nie wytrzymały presji.
- Wytrzymałam - odparła Lidka.
- Nie wiem, jak dla ciebie, ale dla mnie było to wspaniałe - stwierdziła Adela.
- Świetnie się bawiłam. Przeżyłam kilka orgazmów. Za miesiąc ty będziesz
mistrzynią ceremonii.
- Lidka westchnęła głęboko.
- Mam nadzieję, że wtedy ty wyciągniesz czerwony los - powiedziała patrząc w
oczy Adeli.
![]()
13. Niewolnica Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Pomieszczenie było całkiem ciemne nie licząc palącej się świeczki, która strasznie kopciła dając w zamian niewiele światła. Niewielki przeciąg wprawiał płomyczek w drgania i rzucał na brudnie ściany słabą, migoczącą jasność. Szpary pomiędzy cegłami były na przemian oświetlane, po czym ocieniane - wszystko odbywało się w mgnieniu oka tworząc na ścianach upiorny spektakl. Upiorny tym bardziej, że nie wiedziałam gdzie jestem ani jak się tu znalazłam. Ocknęłam się jakieś pięć minut temu czując straszny ból w rękach. Przez moment walczyłam z ciemnością, starając się przebić ją wzrokiem i jako tako odzyskać resztę świadomości. Gdy zauważyłam swoje położenie, zamarłam z przerażenia. Ręce miałam związane z tyłu i boleśnie wykręcone do góry tak, że przyjmowałam pozycję pochyloną pod kątem prostym. Nogi miałam skute kajdankami, które zamiast łańcucha miały dość szeroką sztabę, tak więc stałam w rozkroku. Spróbowałam się szarpnąć, ale spowodowało to taki ból że chciałam zawyć. Niestety, wydałam z siebie tylko dziwny, stłumiony dźwięk - w ustach miałam knebel. Nie mogłam się ruszyć, gdyż powodowało to jeszcze większy ból i groziło jakąś kontuzją, która z kolei bolałaby jeszcze bardziej. Jednakże nie to było chyba najgorsze. To, co zauważyłam chwilę później było jeszcze gorsze. Na nogach miałam coś w rodzaju indiańskich legginów - były to dwie nogawki, zaczynające się na udzie, kończące na kostce. Wykonane były z czarnej, połyskliwej skóry. Trzymały się na równie skórzanym pasie, połączonym z przodu cienkim paskiem z obrożą, którą miałam na szyi. Do obroży zaś przymocowany był łańcuch, coś jak smycz, opadający na podłogę. I to stanowiło cały mój ubiór. Słowem - byłam naga! Gdy po jakimś czasie ochłonęłam z pierwszego przerażenia i odkryłam, jak się ustawić, by ręce bolały stosunkowo najmniej, rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym jakimś makabrycznym sposobem się znalazłam. Była to piwnica wielkości dość dużego pokoju - może ze cztery na sześć metrów, wysokości jakichś dwóch. Stałam mniej więcej na jej środku. Na prawej, nieotynkowanej ceglanej ścianie, tuż pod sufitem były umieszczone dwa niewielkie okienka, zasłonięte dyktą. Za podłogę służyło betonowe klepisko, w wielu miejscach popękane. Ściany były pokryte brudnym nalotem, zaś w kątach znajdowały się sporej wielkości pajęczyny. Nie widziałam drzwi, musiały być więc za mną. Nie wiedziałam jak długo się tu znajduję, fakt, że nie licząc świeczki było zupełnie ciemno, wskazywał, iż jest noc. Albo okienka były zasłonięte od zewnątrz lepiej niż wewnątrz. W piwnicy było chłodno, zalatywało wilgocią. Wejdźcie kiedyś nago do zimnej piwnicy, to będziecie mieli choć nędzną namiastkę tego, co wtedy czułam. Nie dość że strasznie bolały mnie wykęcone ręce, to jeszcze było mi strasznie zimno - zwłaszcza w stopy, które miały bezpośrednią styczność z murami piwnicy. Wtem usłyszałam za sobą kroki, a następnie odgłos otwieranych drzwi. Chciałam się odwrócić, ale skończyło się to na wykręceniu ramion i jęku bólu. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do pomieszczenia i zamyka za sobą drzwi. Miał ze sobą drugą świeczkę - dającą znacznie mocniejsze światło. Postawił ją na ziemi i podszedł do mnie. Czyżby nasza muszka chciała się uwolnić z tej pajęczyny? usłyszałam za sobą męski głos. Niestety, to nie będzie takie proste. Szarpnęłam się jeszcze raz, ale z takim samym efektem, jak poprzednio. Radzę ci nie robić takich głupstw. głos tym razem był stanowczy. Chyba nie chcielibyśmy, żeby stało się tobie coś złego. Coś złego! Głupi kutas! A co niby mi zrobił? Może myślał, że jest mi dobrze? Stoję sobie w ciepłym, oświetlonym słońcem pokoju i dla czystego kaprysu wypinam tyłek? Dobre sobie! Pewnie myślisz, gdzie jesteś i skąd tu się wzięłaś. Z głosu miał jakieś trzydzieści-czterdzieści lat. Jesteś w moim domu, w piwnicy, jak zdążyłaś zapewne zauważyć... w sumie to miał całkiem przyjemny głos, wzbudzający zaufanie - miękki i brzmiący, mówił wyraźnie, dokładnie dobierając intonację - całkiem jak aktor ...a to, jak się tu znalazłaś to całkiem inna sprawa, może ci ją kiedyś opowiem, pod warunkiem wszakże położył rękę na moich pośladkach że będziesz grzeczna. Chciałam się wyrwać, ale skutek był możliwy do przewidzenia. Zaciskając powieki z bólu powtarzałam sobie w myślach - "nie ruszaj się, nie ruszaj się, nie ruszaj się!!!". Mówiłem, żebyś nie robiła głupstw. facet zacisnął rękę na moim pośladku i dotknął ujścia odbytu. Zacisnęłam odruchowo pośladki na co on się roześmiał. Jeszcze nie, na to przyjdzie czas! powiedział rozbawiony. Ale my tu gadu gadu, a ja się nie przedstawiłem. Moje imię brzmi Marek, a twoje? Powiedziałabym, co sądzę o jego imieniu, ale byłam zakneblowana, więc wyszedł mi tylko nieartykułowany jęk. Ach rzeczywiście. znowu się zaśmiał. Przecież nie możesz mówić. Ale to i tak niepotrzebne, Mariolko. Masz bardzo ładne imię. Myślę, że skoro już się znamy, możemy przejść do rzeczy. Nagle poczułam piekący ból na pupie, któremu towarzyszył odgłos uderzającej dłoni. Po chwili poczułam drugie i trzecie uderzenie. Jęknęłam, na co Marek wrzasnął całkiem zmienionym głosem: Co? Jęczysz?! Ty szmato niewyjebana, najpierw się na mnie wypinasz, a teraz coś ci nie pasuje?! Ja ci jeszcze pokażę! Usłyszałam świst przecinanego powietrza, po czym poczułam na pośladku kolejne uderzenie. Tym razem myślałam, że przetnie mi tyłek. I co? Teraz ci dobrze?! Taka młoda i taka wybredna, bez pejcza nie zadowolisz!! Masz, ty mała kurewko! Teraz uderzył niżej, w udo. Chciałam wrzasnąć, ale tradycyjnie bez efektu. Ooo, teraz dobrze? To masz! Poczułam, że na mojej pupie kwitnie kolejna krwawa pręga. Uderzył jeszcze dwa razy i przestał. No. odetchnął. I co ty na to? Pupa paliła mnie jak nigdy - czułam dokładnie każde uderzenie pejcza, każdą zmaltretowaną komórkę. Miałam wrażenie, że spływam krwią. Marek obszedł mnie i stanął przede mną - pierwsze co zobaczyłam to nogi - ubrane w skórzane spodnie z czymś w rodzaju futerału na członka, jak wskazywał rozmiar, miał erekcję. I to całkiem potężną. Kucnął. na twarzy miał makabryczną, skórzaną maską z trzema otworami na oczy i usta. W sutkach i pępku miał piercingi, w dłoniach, schowanych w czarnych rękawiczkach trzymał zakrwawiony pejcz. Teraz zdejmę ci knebel, żebym mógł usłyszeć, jaką przyjemność ci sprawiłem. wyjął mi knebel. No i??? wrzasnął po chwili policzkując mnie. Nie słyszę! Jak było? Mimo bólu z trudem zmełłam w ustach przekleństwo. Ty jebana niewydymko!!! wrzasnął. Na moją pupę posypały się kolejne razy. Zacisnęłam zęby żeby nie krzyczeć, bo czułam, że to tylko pogorszy moją sytuację. Powiedz mi, co czujesz??? Boli. jęknęłam. A co byś, kurwa, chciała?? Tak, boli, bo ma boleć. uderzył mnie, tym razem w bok uda. Dobrze ci było? Taaak. wybełkotałam. Odpowiedzią był kolejny ból na udzie. Nie słyszę!!! Tak. powtórzyłam. Głośniej!!! wrzasnął, pokrywając moje prawe udo serią czerwonych pręg. Tak!!! krzyknęłam! Jak ty się do mnie zwracasz, nędzny robalu!!! kopnął mnie w kolano tak, że przez moment zawisłam tylko na rękach. Potworny ból sprawił jednak, że momentalnie oparłam się na nogach. Mówi się tak, panie!!! Tak, panie! odpowiedziałam. Jak ci było? Dobrze, panie! Chcesz jeszcze? Nie! wykrzyknęłam. Jak to nie, ty głupia cipo? Było ci dobrze i nie chcesz jeszcze??? uderzył mnie w łydkę. Na ułamek sekundy znowu zawisłam na rękach. Chcę, chcę! zawołałam. Co chcesz?! Jeszcze! Jeszcze CZEGO? uderzył mnie w drugą łydkę. Żebyś mnie bił, panie! W co? W tyłek. Znowu? Trochę monotonne, ale dobrze. Masz! uderzył mnie tak mocno, że tylko perspektywa bólu rąk utrzymała mnie na nogach. Tak? Tak, panie! To masz jeszcze! kolejne uderzenie było równie mocne, jak poprzednie. Co się mówi, ty niewychowana dziwko??? Dzię...kuję. Tak może być. powiedział, po czym odwiązał mi ręce. Ponieważ jednak dalej były związane z tyłu, padłam na kolana, po czym bezwładnie zwaliłam się na ziemię. Moje pośladki i uda były niemalże w strzępach, ból zatykał mi dech w piersiach, nie pozwalał normalnie myśleć. Marek rozkuł mnie i szarpnął za łańcuch przymocowany do mojej obroży tak, że poderwałam się znowu na kolana. O, co my tu mamy! wykrzyknął udając zdziwienie. Suka na smyczy. Na czworaka suko, daj głos. Usiłowałam zaszczekać, ale zdecydowanie mi nie wyszło. Nie słyszałaś, suko? Daj głos!!! Hau, hau! udało mi się zaszczekać, chyba nawet nieźle. Ty głupi psie! Na swojego szczekasz??? nastąpił piętą na moją dłoń tak, że zawyłam z bólu. Widzę, że będę musiał cię wytresować. Leżeć! posłusznie położyłam się na zimnym klepisku. Waruj! poderwałam się do pozycji kucznej. Leżeć! znowu rzuciłam się na podłogę. Trącił mnie w nos pejczem, po czym rzucił go w przeciwległy róg piwnicy. Aport! usłyszałam. Już chyba wolałam znęcanie się psychiczne od fizycznego. Okazało się jednak, że ten wątpliwy odpoczynek nie potrwa długo. Ty głupia suko! Jak można być tak niedołężnym psem i tak długo aportować!!! zacisnęłam zęby oczekując kolejnych razów, jednakże ich nie poczułam. Zamiast tego facet trącił mnie stopą w nos. Lizać! rozległ się rozkaz. Posłusznie wykonałam polecenie, które następnie zostało powtórzone dla drugiej stopy. Gdy je wykonałam, Marek wyszedł zamykając za sobą drzwi na klucz. Znów zostałam sama. Nie wiem, jak dużo czasu spędziłam leżąc na zimnej posadzce, skulona, drząca z zimna i bólu. Gdy drzwi się otworzyły, do mojej celi weszły dwie postacie - obok Marka był to jeszcze jeden mężczyzna. Miał na sobie identyczną maskę oraz obcisły podkoszulek - oczywiście skórzany - z otworami na sutki. Skuli mi ręce i nogi i wywlekli z pomieszczenia. Sąsiadujący z nim pokój był jasny i bardziej przytulny, a co najważniejsze - ciepły. Stały w nim różnego rodzaju narzędzia tortur. Ten drugi mężczyzna położył mnie na czymś w rodzaju fotela ginekologicznego, po czym przymocował mi nogi tak, że nie mogłam nimi ruszać. Położył mi rękę na łonie - miałam wrażenie, że bije od niego jakieś dziwne ciepło, momentalnie zrobiłam się mokra. On jakby na to czekał. Włożył mi do szparki wibrator, włączył go i stanął obok. Sytuacja była absurdalna, gdyż robiło mi się coraz przyjemniej, pomimo bolącej pupy i dwóch zamaskowanych facetów stojących obok i przypatrujących się mnie, robiło mi się coraz przyjemniej, czułam falę ciepła i rozkoszy bijącej od mojej kotlinki. Gdy zaczęłam czuć zbliżający się orgazm, facet wyjął wibrator i brutalnie wbił mi w pupę. Zacisnęłam zęby, spomiędzy których wydarł się jęk bólu. Widzisz, mówiłem, że tyłkiem też się zajmiemy. zachichotał Marek. Drgający wibrator zdawał się rozsadzać mi pupę od środka, miałam wrażenie, że powoli i nieodwracalnie zagłębia się w mojej dziurce. Jednak mimo bólu moja cipka dalej była rozpalona i wilgotna. Czułam na niej dwa męskie spojrzenia. Nieznajomy mężczyzna podszedł do mnie - miał niezbyt długiego, acz grubego członka zakończonego nabrzmiałą, bordową żołędzią, z której sączyła się wilgoć. Moje cierpienia musiały go bardzo podniecać. Dotknął członkiem mojej cipki - zapomniałam o wibratorze w odbycie - westchnęłam z rozkoszy. Chciałabyś, co? mruknął, po czym wyjął spod fotela cztery klamerki. Najpierw przypiął mi dwie do sutków, a dwie pozostałe do warg sromowych. Zacisnęłam zęby, ale mimo tego jęknęłam. Ból dobiegający ze sromu był straszny. Mimo starań jęczałam z bólu, miałam wrażenie, że zaraz nie wytrzymam. Gdy mój jęk zaczął stawać się coraz wyraźniejszy i głośniejszy, mężczyzna znów do mnie podszedł. Myślałam, że chce zdjąć klamerki, ale docisnął je jeszcze mocniej. Zawyłam, ale on nie puszczał. Cała szarpałam i wiłam się, chcąc się uwolnić od potwornego cierpienia. Krzycz sobie, suko, ile chcesz, i tak nic ci to nie pomoże. Puuuuuść! zdołałam wyartykułować, ale w odpowiedzi poczułam tylko piekący ból na policzkach - miał ciężką rękę. Jak śmiesz się tak odzywać do swego pana, ty nędzna suko! krzyknął, wzmacniając nacisk na klamerki. Puścił! Ale to nie był koniec mojej męczarni. Zdjął klamerki i z impetem wszedł w moją pupę i zaczął posuwać. Bolało okropnie, gdyż byłam całkiem sucha. Zacisnęłam zęby i poddałam się jego ruchom. W pewnym momencie przyspieszył, słyszałam jego głośniejszy oddech. Nagle wyciągnął członka, wspiął się na palce i dokończył ręką - cały jego wytrysk wylądował na mojej twarzy. Sperma była lepka i obślizgła. Zebrał trochę palcem i podał mi do ust - gdy próbowałam zaprotestować, ścisnął mój sutek tak, że krzyknęłam. Nie mając wyjścia połknęłam całą spermę, którą zebrał - była gorzka i czuć w niej było smak papierosów. Miałam ochotę zwymiotować, ale najprawdopodobniej nie skończyłoby się to dla mnie dobrze, więc jakoś się powstrzymałam. Teraz nadeszła kolej na Marka. Nie wyjmując członka ze skórzanego futerału także wziął mnie od tyłu. Skóra boleśnie obcierała moją dziurkę, moją twarz wykrzywił grymas cierpienia. Coś ci się nie podoba, suko? krzyknął. Ja ci robię dobrze a ty wydziwiasz?! spoliczkował mnie. Nie... panie. jęknęłam. Jest mi dobrze. Wziął moje sutki w dłonie i zaczął boleśnie ugniatać. I co? wysapał. Dobrze. ścisnął jeszcze mocniej. Auuu! Wspaniale, Panie. Byłam już tak blisko, że nie wytrzymałam, dwoma szybkimi ruchami dłonią po łechtaczce spowodowałam, że fala orgazmu wstrząsnęła moim ciałem. Masowałam łono jak szalona próbując przywołać sadomasochistyczne wizje, które tak mnie podnieciły. Gdy rozkosz minęła, opadłam na łóżko i zwinęłam się w kłębek, ssąc wilgoć z palców.
![]()
14. Sexualna niewolnica Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Na spotkanie z Mariola udawalem
sie z niepewnoscia. Nie wiedzialem czy moja stara znajoma spelni wymagania
stawianie rasowej niewolnicy. Zadzwonila niedawno proponujac spotkanie w swojej
wilii, która zajmowala samotnie po rozwodzie z mezem. Z tego co wiem to facet
nie mógl spelnic jej niepohamowanego apetytu sexualnego i dlatego go porzucila.
Wzialem tez ze soba jedna z moich stalych kochanek Bozene, która uwielbiala
wszelkiego rodzaju wyuzdane zabawy.
Mariola przywitala nas w bardzo sexownym stroju. Miala na sobie obcisla skórzana
spódniczke, samonosne czarne ponczoszki, biala bluzeczke i do tego klapeczki na
bardzo wysokim obcasie. Zaprowadzila nas do pokoju, w którym znajdowalo sie
mnóstwo róznorakich akcesorii umilajacych tego typu zabawy. Po wypiciu drinka
Bozenka stwierdzila, ze czas sie zajac Mariola, pokazac gdzie jej miejsce.
Czterdziestoletnia Mariola znacznie starsza od swojej mlodszej kolezanki (Bozena
skonczyla dopiero 22 lata) poslusznie uklekla na podlodze czekajac na rozkazy.
Ta niewiele sie zastanawiajac zaczela bardzo ostro, wziela lezacy na stole pejcz
i zaczela okladac nim Mariole. Razy byly tak mocne ze niewolnica zaczela
wrzeszczec i ryczec. Co sie drzesz stara kurwo - odparlem lejac szmate otwarta
dlonia po pysku. Wyciagnalem równoczesnie sterczacego kutasa i zapakowalem jej w
gardlo. Dziwka ssala i lizala w czym jej pomagalem trzymajac za kudly Próbowala
sie wyrywac ale wtedy Bozenka okladala ja ze zdwojona sila. Podarlem na dziwce
bluzke, zaczalem ja targac za cycki. Siegnalem po odwazniki lezace na stole i
zawiesilem jej na sutkach. Skamlala z bólu. Kazalem sie jej zupelnie rozebrac.
Uczynila to poslusznie. Jednoczesnie musiala mi dokonczyc robienie laski.
Wytrysnalem obficie nasieniem, zlizywala i polykala wszystko ze smakiem. Bozenka
podeszla do niej i wytarla resztki spermy z jej twarzy dajac jej pozniej swoje
palce do oblizania. Ja poczulem potrzebe oddania moczu. Zaczalem sikac obficie
na nia. Chwycilem ponownie szmate za kudly i kazalem otworzyc pysk. Polykala
moje siki dlawiac sie przy tym i skomlac jak pies za co dostawala dodatkowe
razy. Bozenka natomiast zaczela pluc na nia swoja slina, wpuszczac swoje gluty
do jej ust. Mariola poslusznie polykala mocz wymieszany ze slina. Dalismy jej
chwile odpoczynku przygotowujac ja do nastepnych pieszczot. Wzialem kajdanki i
skulem jej rece. Bozena siegnela natomiast po klamerki które jej zapiela na
wygolonej cipie. Dziwka ryczala z bólu, nawet sie zsikala. Miala jednak
podstawione naczynie, z którego natychmiast kazalem wypic jej wlasny mocz.
Podszedlem od tylu, wladowalem jej kutasa w odbyt i zaczalem gwaltownie ja
posuwac. Bozenka usiadla wygodnie na fotelu i dala jej swoje piekne stopy z
polakierowanymi paznokietkami do lizania. Mariola poslusznie lizala jej piety,
podbicie, ssala paluszki. Ja czulem powoli, ze dochodze. Wyciagnalem szybko
czlonka z jej dupy i skierowalem na stopy Bozeny. Sperma obficie trysnela.
Mariola zlizywala ja szybko ze stóp kolezanki. Lecz to bylo nie wszystko.
Wiedziala, ze musi wykazac swoje zupelne oddanie i pokore. Stanelismy razem z
Bozenka w rozkroku nad nia dajac swoje odbyty do wylizania. Niewolnica lizala
raz jeden raz drugi tylek. Spowodowalo to u nas nieopisana przyjemnosc i
jednoczesnie chec wypróznienia. Pierwsza strzelila gesta kupa Bozena, za chwile
ja oddalem swieze gówienko do ust Marioli. Szmata byla tak podniecona, ze lizala
wszystko i lykala bez oporów. Na koniec jeszcze Bozenka wypróznila na nia swój
pecherz moczowy. Przepijala cieplym moczem kal, którym miala zaklejone usta.
Zostawilismy tak niewolnice i wyszlismy z satysfakcja dobrze spelnionego
obowiazku...
![]()
15. Egipskie ciemności Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
To nie była komfortowa
sytuacja. Leżeli pod śpiworem na materacach rozłożonych w rogu pokoju, podczas
gdy ich wygodne łóżko zajmowali goście. Na szczęście długa podróż oraz wypite
wieczorem drinki szybko ich zmogły. Im też szumiało w głowie, ale kilka dni
postu spowodowane okresem robiło swoje. Nasłuchiwali więc, leżąc w egipskich
ciemnościach, napaleni oczekiwaniem.
Nie był zdziwiony, gdy poczuł na swoim brzuchu niecierpliwą dłoń E. Prawie
natychmiast wniknęła do jego spodenek, natrafiając na gotowego kutasa.
Leżała na plecach z zachęcająco rozsuniętymi nogami. Nawet nie zauważył, kiedy
pozbyła się spodni od dresu. Przesuwając dłonią po brzuchu z uznaniem pogładził
świeżo wygolone łono. Wiedział, że za tym nie przepada, ale tym bardziej
nalegał, by się goliła, nawet w tak niesprzyjających warunkach, jak dzisiaj.
Potrafił wsadzić jej ręce do majtek w najbardziej niespodziewanej chwili, i
biada, jeśli odkrył zaniedbanie.
Najbardziej jednak
podniecał go widok i dotyk jej wydatnych warg, gęsto poprzebijanych kolczykami.
W sumie nosiła pięć par, po jednej na każdy rok znajomości, ułożone od
najmniejszego do największego. Kiedy chodziła bez majtek, ciężar użytego srebra
wyciągał srom jeszcze bardziej. Ten widok działał na niego z nieprzepartą siłą.
Przygotował również kuliste ciężarki wielkości winnych gron, wieszane na każdy
kolczyk z osobna. Suma ich ciężaru nie była duża, ale swój efekt dawała, a na
dodatek razem tworzyły jakby srebrzystą girlandę. Dość rzadko, chcąc sprawić mu
wyjątkową przyjemność, E zakładała je sama.
Pamiętał dokładnie do dziś, gdy na któreś imieniny przyniosła na stół butelkę
wina i postawiła jak gdyby nigdy nic, mając na sobie jedynie czarne pończochy
wraz z pasem, czerwone buty na wysokim obcasie oraz obrożę na szyi. Jeśli do
tego dodać komplet ciężarków na gładziutkim, pachnącym łonie oraz perfekcyjny
makijaż, trudno byłoby uwierzyć, że czekał do końca kolacji. Tym "zapalnikiem",
który sprawił, że nieomal rzucił się na nią, był widok klamerki, jaką sobie
zapięła na łechtaczce. Brał ją wtedy namiętnie na blacie stołu, obficie
dekorując kremem z ciasta oraz winem, całując, zlizując i bijąc na zmianę. Dziś
też samodzielnie założony pęk metalowych "pereł" zapowiadał ochotę na coś
ekstra. Podczas gdy jedną dłonią pieścił wilgotną łechtaczkę, drugą wyprostował
wyciągnięte daleko za głowę ręce E, wikłając je dodatkowo w ściągniętą bluzę. W
ciemności nic nie widział, ale był pewien, że zamknęła oczy. - Rozłóż nogi -
szepnął jej do ucha. - Szerzej. Jeszcze szerzej - powtarzał, aż zrobiła nieomal
szpagat, odsłaniając zupełnie swoje łono.
Położył się na E całym swym ciężarem w taki sposób, że miał piersi tuż przy
ustach. Mógł je całować i pieścić ustami; i robił to, chwytając jednocześnie
mocno u nasady.
Poczuł, jak chwyta go za rękę i prowadzi do stojącej pod ścianą torebki.
Zrozumiał! W środku było mnóstwo sznura, gruba obroża oraz długa gałązka
jałowca.
Ale on też miał przygotowaną niespodziankę. Sprytnie schowane za kwiatkiem,
leżące w zasięgu ręki stalowe kajdanki. Potrafił je zapiąć w ciemnościach.
Zsunął się więc ustami do łechtaczki, podczas gdy kajdanki zapiął na piersiach
E. Jej niezbyt duże, miłe w dotyku cycuszki doskonale się do tego nadawały. Do
tej pory wiązane na różne sposoby, po raz pierwszy zostały spięte stalową
obręczą. Stały się twarde i wypukłe. Zrazu ledwo zaciśnięte, nie przerywając
pieszczot łechtaczki, powoli zaciskał kajdanki coraz mocniej. Ciche trzaski
zapadek świadczyły, że ucisk musi być coraz dokuczliwszy, ale jęk, jaki wydała,
był jękiem rozkoszy.
Odwrócił ją na plecy, wciąż dbając, by miała jak najszerzej rozłożone nogi.
Pozwalało mu to pieścić od tyłu cipkę i dupcię, sznurując przy tym na plecach
ręce dziewczyny. Aby je całkowicie unieruchomić łokciami do przodu, przypiął
nadgarstki do obroży. Pragnąc, by tym bardziej odczuwała każdy jego ruch, pod
brzuch i piersi podłożył jałowiec, wcierając go przez
chwilę w rozpaloną cipkę.
Całując uszy i kark wszedł w jej spragnione wnętrze. Cicho jęknęła. Oczyma
wyobraźni widział, jak zgryza wargi z rozkosznego bólu rozgniatanych i kłutych
piersi.
Kochali się długo, gwałtownie, namiętnie. E gryzła na przemian wargi i poduszkę,
by nie krzyczeć. Gdy odwrócił ją twarzą do siebie, wpiła mu zęby w kark. Nie
zważając na to, położył jej na łechtaczce sporą gałązkę jałowca. Jego kutas
pracował wewnątrz dziewczyny, więc wszystkie igły wgniatał w maksymalnie
rozchyloną pizdę.
W trakcie największego uniesienia używając całej siły, jeszcze docisnął
kajdanki, a wtedy ciałem E wstrząsnął spazm orgazmu. Wygięła się w łuk, i tylko
gorący pocałunek, jakim wpił się w jej wargi, zapobiegł głośnemu krzykowi
rozkoszy.
Z wolna uspokajała oddech, podczas gdy on delikatnie rozpinał kajdanki, masując
przy tym zimne piersi. Wywoływał tym nowe fale obezwładniającej przyjemności.
Leżeli w ciemności szepcząc sobie wprost do ucha słowa miłości i oddania. jakże
żałowali, że nie są sami. Ten wieczór trwałby chyba do rana.
![]()
16. Lekcja niemieckiego Opowiadanie nie jest moje. Wyszperane w sieci
Pewnego razu nasza klasa
musiała w piątek po lekcjach odrabiać język niemiecki , bo w czwartek nam
odwołano. Okazało się ,że będziemy dołączeni do innej klasy. Wszedłem do klasy
jako ostatni i już praktycznie nie było gdzie usiąść. Została wolna tylko
pierwsza ławka obok biurka nauczycielki. Byłem wkurzony że muszę usiąść obok
jakiś brzydkich dziewczyn które na dodatek były kujonami a poza tym w ogóle ich
nie znałem. Siedziałem rozmarzony na lekcji, myślami byłem w ogóle gdzieś poza
szkołą. Nagle ktoś niechcący kopnął mnie w krzesło. Odwróciłem głowę a za mną
siedziała pewna śliczna dziewczyna. Spojrzałem na nią trochę zawstydzony , a ona
powiedziała do mnie :
- sorry, gdzieś mi tu spadł długopis , weź podaj
I wskazała swą piękną dłonią na podłogę. Od razu schyliłem się w poszukiwaniu
zguby. Nagle oniemiałem z zachwytu. Przed moimi oczami ukazał się najpiękniejszy
widok jaki kiedykolwiek widziałem. Nóżki pięknej Pani która zleciła mi
poszukiwanie jej zguby. Miała na sobie króciutką spódniczkę, jasne rajstopki i
śliczne buciki na dosyć grubym obcasie. To one zwróciły moją największą uwagę.
Przód stópki był zakryty , a piętka odkryta. Piętka miała cudowny kształt ,
dosłownie idealny. Wiedziałem że właścicielka tych boskich nóżek na pewno dba o
stópki. Przez chwilę patrzyłem na ten boski widok, gdy nagle ta Pani schyliła
się pod ławkę i spytała:
-masz już ten długopis?
Przestraszyłem się i walnąłem głową w ławkę. Co wzbudziło śmiech klasy. Czułem,
że robię się czerwony. Szybko znalazłem długopis i oddałem go pięknej Pani.
W dalszej części lekcji, kombinowałem jak tylko mogłem by móc chociaż przez
moment popatrzeć jeszcze raz na ten cudowny widok. Kładłem się na ławce,
chowałem głowę w ramiona i zerkałem na piękne buciki. Wiedziałem, że teraz moim
największym marzeniem jest służyć właścicielce tego „arcydzieła” , pragnąłem
lizać i całować te piękne stópki oraz buciki, chciałem być zdominowany przez tą
kobietę. Pragnąłem żeby ta lekcja nigdy się nie skończyła, nagle pokochałem
znienawidzony niemiecki. Niestety lekcja dobiegła szybko do końca. Wpadłem na
szalony pomysł! Po lekcji poszedłem zobaczyć na plan o której kończy lekcje ta
klasa. Po szkole wyszedłem przed budynek i czekałem aż śliczna Pani wyjdzie.
Postanowiłem ją śledzić! Usiadłem na barierce przed szkoła i wpatrywałem się w
drzwi wyjściowe ze szkoły. Po paru minutach ujrzałem na schodach kobietę moich
marzeń. Kroczyła schodami dumnie , jak modelka stawiała nóżkę za nóżką. Byłem
trochę zły bo przez kawałek drogi do domu wracała z koleżankami. Ja szedłem za
nimi w bezpiecznej odległości. Myślałem co mam zrobić, chciałem poprosić tą
Panią o pozwolenie , a by rozkazała mi lizać swoje buciki , nie mówiąc już o
stopkach. Z drugiej strony bałem się tego jak zareaguje, mówiłem sobie że na
pewno mnie wyśmieje a jutro w szkole będę pośmiewiskiem.
I stało się koleżanki rozeszły się już do domu , a Pani poszła dalej. Podbiegłem
kawałek i zrobiłem to o czym marzyłem. Zdołałem wypowiedzieć z swoich ust słowa
których nie zapomnę do końca życia. Poprosiłem ją czy pozwoli mi wylizać sobie
buty. Sam nie wierzyłem temu co mówię. Ona spojrzała na mnie jak na debila,
zaczęła się śmiać. Powiedziała do mnie żeby poszedł za nią ale mam nic nie
mówić. Byłem w siódmym niebie. Pani powiedziała że nie ma u niej nikogo w domu i
chętnie się mną zabawi. Mieszkała w domku jednorodzinnym. Otworzyła furtkę i
weszła pierwsza, chwilę czekałem nie wiedząc czy mam wchodzić za nią.
- No wchodź, tylko szybko, nie chce żeby cię tu ktoś zobaczył pętaku
Zamknęła drzwiczki, i rozkazała:
- teraz szybko, bez sprzeciwu na kolana psie!
- Ostatnio wiele czasu poświęciłam na wytresowanie mojego owczarka
niemieckiego, więc teraz przekonam się czy tak łatwo się tresuje ludzi.
Mówiąc to uśmiechnęła się. Postawiła na ziemi swoją torebkę. Podniosła jakąś
piłeczkę gumową , chyba służącą do zabawy dla pieska. Nagle rzuciła w drugi kąt
ogrodu i krzyknęła :
- Aport śmieciu!
Nie wiedziałem o co biega z początku, gdy nagle dostałem kopa w tyłek na rozpęd.
Zacząłem biec na czworaka po piłkę . Złapałem piłkę w rękę i wróciłem z
powrotem. Podałem Pani piłkę do ręki , a ona plunęła mi w twarz:
- Jednak zwierzęta są o wiele mądrzejsze od takich debilowatych samców
jak Ty... Szmato masz tą piłkę przynieść w zębach!
Rzuciła ponownie, tym razem nie zawiodłem jej oczekiwań. W nagrodę Pani
pozwoliła mi przed wejściem do domu wylizać sobie podeszwy o ślicznych bucików.
Nie muszę chyba mówić , że mój mały w spodniach o mało nie eksplodował. Pani
kazała mi przy jej nodze wejść do domu i czekać na kolanach pod drzwiami na
dalsze rozkazy. Czekałem na swoją Panią przez jakieś 10 minut. Nagle ponownie
ujrzałem swoją Właścicielkę, była ubrana teraz w panterkowe skóropodobne spodnie
i zapinaną na guziczki białą bluzeczkę , na stopach miała te same śliczne
pantofelki. W ręku trzymała grubą smycz (chyba jej psa) . Założyła mi obroże na
szyję i przypięła smycz. Potem pociągnęła mnie za sobą do salonu. Usiadła
wygodnie w fotelu i rozkazała:
- No teraz gnojku masz to o czym marzyłeś, buciki mają lśnić , przyłóż
się do tego!
Stała się najwspanialsza rzecz w moim życiu , cudowna Pani wreszcie pozwoliła mi
wylizać jej buciki. Kazała zacząć od spodów butów. Lizałem podeszwę z największą
gorliwością, później przyszedł czas na obcasiki, przewracałem językiem jak
opętany, lizałem całą powierzchnią języka, ssałem czubki butów , całowałem cały
wierzch, na koniec wylizałem dokładnie całą część górna bucika. Pani patrzyła na
mnie z wielkim obrzydzeniem , a zarazem widziałem że jej się podoba widok
niewolnika pod jej stopami.
- Dobra starczy tego dobrego dla ciebie szmato, teraz ja chce trochę
przyjemności, na początek dostaniesz wpierdol.
Przywiązała smycz do nogi od stołu , a do ręki wzięła kabel od żelazka, Jezu jak
ja się tego bałem! Zaczęła mnie bić z całej siły po całym ciele, ja zacząłem
płakać , skamleć o litość, Pani nie przestawała. Po wymierzeniu kary/nagrody
Pani kazała podziękować z trud włożony w tresurę. Nastawiła czubek bucika i
zmusiła bym złożył na nim pocałunek. Zrobiłem to z wielką chęcią. Pani ponownie
usiadła w fotelu a mi kazała zastąpić jej podnóżek.
- Muszę pomyśleć jak cię wykorzystać do zabawy na maksa, nigdy nie
miałam przyjemności znęcania się nad psem więc trzeba będzie coś wykombinować!
Siedziałem cicho bez ruchu bojąc się co wymyśli Piękna Bogini. Nagle Pani
kopnęła mnie obcasem w żebra i rozkazała:
- na plecy śmieciu! Szybko bo kabel pójdzie w ruch!
Leżałem już na plecach a Pani wyszła z pokoju na chwilę zostawiając mnie samego.
Po paru minutkach wróciła , miała tym razem na nóżkach inne buciki, ale tak samo
seksowne, tzn. długie kozaczki, na długim i cienkim obcasiku z wężowej skóry!
Pani krzyknęła:
- teraz zdepczę Cię robaku!
Wiedziałem o co chodzi, przyznam że zawsze chciałem spróbować na sobie
tramplingu.
Pani weszła mi na brzuch, wwiercając obcasy zaczęła po mnie chodzić. Ból był
niesamowity , chociaż nie była ciężka. Była BoskaJ . Wierciła nogą tak jakby
gasiła niedopałki papierosów. Potem jedną nogą nadepnęła mi na twarz, w końcu
obiema nogami dumnie stała mi na twarzy. Po jakimś czasie Pani zeskoczyła ze
mnie i stanęła obok mojej głowy. Podniosła jedną nogę do góry i wsadziła mi
obcasik do buzi. Kazała ssać narzędzie które przynosi mi najwięcej bólu. Naglę
padł rozkaz:
- na kolana, ręce rozłożone na ziemi przed sobą .
Pani nadepnęła mi czubkiem buta na place. Kręciła bucikiem tak żeby sprawić mi
jak najwięcej bólu. Potem stanęła obcasami na obu dłoniach a żeby utrzymać
równowagę siadła mi na głowę. Posiedziała tak przez chwile , gdy już jej się
znudziło, dostałem kolejną nagrodę musiałem wylizać calutkie kozaczki. Dla
takich chwil mógłbym zrobić wszystko. Dla takich chwil warto żyć dla psa. Byłem
w siódmym niebie pielęgnując wspaniałe kozaki mojej Królowej. Nigdy przedtem nie
całowałem tak namiętnie ust żadnej dziewczyny tak jak teraz lizałem kozaczki. I
znowu przyszedł mojej Pani szalony pomysł do głowy. Kazała mi usiąść na ziemi i
zaczęła mnie kopać w twarz, Boże jakie to było bolesne, ale najgorsze było
przede mną. Za ostatnim razem Pani tak mnie kopnęła że aż walnąłem głową w
podłogę. Pani szybko szarpnęła smyczą i ustawiła mnie tak jak chciała. Kazała
rozszerzyć nogi, po ostatnim uderzeniu byłem jak w amoku, wszystko robiłem
automatycznie. Nagle poczułem silny ból, to moje jądra o mało mi nie pękły. Pani
kopała je z całej siły , wymierzając razy czubkiem bucika. Pociemniało mi w
oczach , myślałem że stracę przytomność. Po chwili poczułem uderzenie w twarz.
To Moja Pani biła mnie otwartą dłonią po policzkach. Pierwszy raz tak mocno
bałem się kobiety. W tym momencie zrobił bym bez mrugnięcia okiem wszystko co by
rozkazała. Pani zaczęła się śmiać widząc jak liże jej buciki , w geście
poddańczym. Lizałem je ukazując wyższość Królowej nade mną a zarazem dziękowałem
jej za wszystko co dzisiaj dla mnie zrobiła i błagałem o litość.
- Dobra psie nie podlizuj się , i tak jesteś nikim, jesteś mięczakiem,
prawdziwy mężczyzna nie boi się kobiety, ty skamlesz jak pies, zostaniesz na
zawsze moim nędznym robakiem, moją zabawką , workiem treningowym ... moim psem,
a teraz dostaniesz kolejne zadanie, wykonasz je i możesz spadać do domu. Idź do
przedpokoju , tam stoi szafka z moimi bucikami, wszystkie mają wyglądać jak
nowe, mają błyszczeć , jeżeli znajdę jakiś brud na nich dostaniesz surową karę.
Do czołgałem się do szafki , to co zobaczyłem w środku , przestraszyło mnie a
zarazem zachwyciło i podnieciło. W szafce znajdowały się same piękne pary
bucików, a wszystkie je musiałem wylizać , wypucować swoim jęzorem. W szafce
były: śliczne dwie pary sandałek jedne czarne drugie fioletowe na bardzo cienkim
obcasiku, sandałki na koturnie , lakierowane pantofelki , kozaczki na koturnie
i kilka par szpilek. Każdy bucik solidnie wyczyściłem językiem , starałem się
jak mogłem , przyznam że to stało się okropną torturą i nie robiłem już tego z
taką przyjemnością , robiłem to bo bałem się moje PANI. Od czasu do czasu Bogini
przychodziła by zobaczyć efekt mojej pracy . Czasami jak jej się coś nie
podobało biła mnie po twarzy i pluła na podłogę a potem kazała to zlizywać. W
końcu skończyłem swoją pracę i udałem się ze spuszczoną głową oznajmić Pani że
wykonałem polecone zadanie. Pani wstała złapała mnie za smycz i pociągnęła za
sobą na przed pokuj. Obejrzała starannie to co zrobiłem i pogłaskała mnie po
głowie.
- Dobry piesek, nareszcie zrobiłeś coś porządnie , czeka cię nagroda, na
pewno marzyłeś by zobaczyć moje stópki, a teraz będziesz miał ZASZCZYT WYLIZANIA
mi paluszków i całych stópek.
Kolejne moje marzenie spełniło się , już po chwili leżałem pod stopami mojej
Pani, przewracając między paluszkami językiem jak opętany, ssałem paluszki ,
wylizywałem pot z pomiędzy paluszków , całowałem cudowną piętkę , wąchałem
cudowny zapach , jakim pachniały te bóstwa. Pani od czasu do czasu sprawdzała
jaką część stopy da radę mi włożyć do mordy. Czułem że znalazłem spełnienie pod
stopami tej kobiety, byłem najszczęśliwszym kundlem na ziemi. Poza tym Pani
oznajmiła że będzie mnie wzywać na służbę zawsze wtedy kiedy będzie miała na to
ochotę, będę musiał spełniać jej każdy kaprys, za każde uchybienie w służbie
będzie czekała mnie surowa kara. Pani obiecała że nikt się o tym nie dowie, ale
mam być wierny tylko jej, i służyć całym sobą. W szkole mam się zachowywać tak
jakbyśmy się nie znali, ale mam jej okazywać szacunek. Ja i tak wiedziałem że
dla tej Pani zrobię wszystko i choćby kazała mi w środku miasta wylizać sobie
buciki zrobił bym to z dumą.
Moja Pani może nie była prawdziwą Dominą, ale miała zadatki by nią zostać w
przyszłości , jedno jest pewne wiedziała jak poniżać takie szmaty jak ja, umiała
się bawić moim cierpieniem. Nagle po wysłuchaniu przemówienia Bogini, Pani
rozkazała bym zabierał swoje rzeczy i spierdalał z jej domu. Szybko ucałowałem
stopy Pani i wypełzałem na czworaka z domu mojej Właścicielki. Na koniec
dostałem jeszcze kopa w jaja bym nie zapomniał kto mną rządzi. Gdy wróciłem do
domu cały czas myślałem o boskich stopach mojej Pani , a jeszcze bardziej o jej
ślicznych bucikach które w rzeczywistości najbardziej mnie podniecały. Myślałem
o służbie u Pani. Przypomniałem sobie że Pani obiecała na następne spotkanie
wymyślić parę słodkich tortur dla swojego pieska. Nie mogłem się doczekać gdy
padnę do stóp Bogini i będę skamlał o litość . marzyłem by zostać żywym
kibelkiem mojej Pani , może kiedyś moje marzenia się spełnią? Mam nadzieję...
![]()
Pamiętaj żeby wziąć udział w sondzie na górze strony...!!
![]()