Witaj Pilocie!

                       FS2004, FSX, IL-2, Battle of Britain, Condor, Lock On, Knights of the Sky ...

       

    jeśli lubisz symulatory lotnicze ...   

 

NEWS

Strona główna
Archiwum news

Forum

Chat

SZKOŁA PILOTA

Tytułem wstępu

Podstawy

Zarządzanie silnikiem w simach

Starty i lądowania

Figury powietrzne

Nawigacja

Pogoda

Porady

TESTY SPRZĘTU

Joysticki

Przepustnice

Track IR

Inne

Polityka oceny

HISTORIA
II Wojna Światowa:

ZSRR

III Rzesza

Inne Państwa

REPORTAŻE

Radom 2002

Orlik Symulator

Góraszka 2003

Sinsheim

Radom 2003

Góraszka 2004

ILA2004

Góraszka 2005

Góraszka 2006

Góraszka 2007

Radom 2007

INNE

Opowiadanka

Malarstwo lotnicze

Fotki :)

Ankieta

Linki: ciekawe strony

GRY

Forgotten Noobs hot!

Balkans on Fire!

STATYSTYKI

Chcesz skomentować działalność strony? Wpisz się do Księgi:

Księga Gości

 


Strona uzyskała pierwsze miejsce w konkursie PODIUM, na najlepszą witrynę onet.pl /Edycja 64/ + nominację


Stronę najlepiej oglądać w Internet Ex. w roz. 1024x768 i na pełnym ekranie (klawisz F 11).

KONTAKT

Twórcy serwisu

Zamów bezpłatną

 prenumeratę:

 JOYSTICKI

Spis joysticków w recenzji: Logitech Wingman Force, Saitek X45, Thrusttmaster HOTAS "Cougar", Thrusttmaster Top Gun Afterburner II, Joystick Logitech Wingman Attack 3 , Joystick MT-161 Windstorm PRO   i   TRACER, Microsoft Sidewinder Precision Pro, Saitek Cyborg Evo

Na nasze dobre wrażenia z symulatora składają się trzy podstawowe rzeczy.  Jest to oczywiście sam symulator, jego realizm, dokładność wykonania (globalnie), grywalność, grafika itp. Jest to też sprzęt jakim dysponujemy w postaci konfiguracji hardware’u  i monitora (oczywiście czym mocniejszy sprzęt tym lepiej – umożliwi nam to większą płynność podczas gry oraz szczegółowość grafiki) oraz joystick – nasze połączenie z wirtualnym samolotem. Jeżeli chcemy naprawdę pobawić się w wirtualnego pilota to zapomnijmy o sterowaniu maszyny za pomocą klawiatury czy myszki. Joy w dzisiejszych warunkach to obowiązek jeśli ktoś chce latać na symulatorze i korzystać z tego co dane mu było w pełnej krasie. 

Joysticki dzielimy na dwa rodzaje : cyfrowe oraz analogowe. Cyfrowe były często spotykanymi niegdyś, jeszcze w czasach archaicznych komputerów typu C64 czy ZX Spectrum. Doskonale spisywały się gdy musieliśmy za pomocą wychyleń osi pionowej joya w trybie „szybkim” przeciąć ręką naszego karateki stertę cegieł. Najczęściej kończyło się to później urwaniem wajchy ale nic to ;P. Cyfrowe obecnie są dość rzadko spotykane. Są zbyt czułe i nie da się też ich najczęściej odpowiednio skalibrować. Podłącza się je często do portu gier. Analogowe joye działają nieco na innych zasadach i to właśnie te przeznaczone są do symulatorów. Joye te można kalibrować, można je podłączyć w zależności od rodzaju przez porty USB lub szeregowe i większość wyglądających na te bardziej profesjonalne na sklepowych półkach to właśnie tzw. analogi. działają też z o wiele większą precyzją co w przypadku symulatorów jest bardzo istotną cechą. Zawsze też kupując joy należy zachować paragon– o zaletach albo wadach tego co kupiliśmy tak naprawdę przekonamy się dopiero w domu, a współczesne techniki handlu już w Polsce najczęściej przewidują możliwość wymiany bądź zwrotu nadającego się do ponownej sprzedaży produktu. Obecnie mamy dwa rodzaje całego kompleksu który zowie się joystick. To Jojstick jako joystick - w jednej podstawie mamy wszystko i joystick w systemie HOTAS - czyli oddzielony joy od przepustnicy, która znajduje się na osobnej mobilnej podstawie. Zestawy z pedałami (jako orczyk) są mi jeszcze nie znane, a te o których słyszałem najczęściej stanowiły radosną twórczość a la Pan Słodowy.

Za ile kupić joystick?

Za tyle ile się da- tak byłoby najlepiej. Wraz ze wzrostem ceny najczęściej mamy więcej przycisków, więcej suwaków, lepsze wajchy od przepustnicy, lepszy plastik czy ergonomię. Oczywiście może zdarzyć się i bubel za 400 zł. Reguły 100% jak zawsze nie ma. Kupujmy po prostu to na co nas stać a z danego pułapu cenowego wybierzmy to co dla nas najważniejsze. Pamiętajmy tylko, że joystick to nie wydatek jednorazowy. Powinien nam służyć przez kilka lat (chyba, że dajemy pograć młodszemu bratu w Mortal Combat) i raczej żeby to były lata przyjemne, bo jeśli trafimy na coś z czego nie będziemy zadowoleni, odbierze nam to radość latania na każdym symulatorze, a dobry joy to podstawa, to nasze połączenie z wirtualnym samolotem za którego sterami przecież mamy siedzieć! Ceny są przeróżne, obecnie na polskim rynku jest dość spory wybór z czego największy dotyczy pułapu cenowego 100-150 zł. Najtańsze można kupić już od 30zł ale o ich jakości nie będę tutaj wspominał, natomiast najdroższe sięgają do 1600zł i są sprowadzane tylko przez wirtualne sklepy na specjalne zamówienia.

Ergonomia

Można pokusić się o stwierdzenie, że jest to najważniejsze. Co z tego że joy będzie z metalową podstawą, że będzie posiadał 30 klawiszy dodatkowych i doskonałe oprogramowanie skoro do wszystkiego będziemy musieli sięgać ręką w taki sposób, że odrywamy dłoń od rękojeści. Gratuluję czegoś takiego w trybie Multiplayer gdzie liczą się czasem setne sekundy... Jeżeli mamy dużą dłoń na nic nam też joystick z małą wajchą, skupmy się może na gorszych ale większych. Ważne by mieć wszystko pod dłonią. Należy wiec sprawdzić czy ręką bez odrywania jej od rękojeści sięgamy do spustu ew. pozostałych przycisków na rękojeści. Drugą dłonią powinniśmy obsługiwać bez problemu przepustnicę (nie powinna ona haczyć tylko być płynna) i mieć też prosty dostęp do pozostałych klawiszy jeśli ew. takie są. Tą dłonią będziemy też obsługiwać przyrządy za pomocą klawiatury, więc mamy tutaj większą mobilność. Dobrze też gdy przepustnica jest duża, chociaż tutaj już można dać wolną rękę, kto co lubi. Ułatwić też może sterowanie samolotem joystick wyposażony w ruchomą w poziomie rękojeść- 3D. Dzięki temu będziemy mogli zmieniać położenie steru kierunku za pomocą tej samej ręki (tzw. Joystick 3-osiowy) Jest to wielce wygodne np. podczas celowania. Ostatnio również pojawiła się moda na joysticki wyposażone w "półkę" u podstawy. Ma ona zadanie utrzymywać dłoń i powodować, że będzie to mniej męczące dla naszych mięśni trzymanie przez 3h rękojeści joya. Czasem jednak sprawę "półki" traktuje się aż za przesadnie, uniemożliwiając albo utrudniając ruchy graczowi.

  

Przykłady rękojeści - na lewo drążek sterowy z Bf-109, zabawka prawdziwych pilotów z II WŚ, na prawo współczesna wajcha od naszych wirtualnych domowych zabawek

POV

Obecnie większość joysticków nawet tych w okolicach 70 zł wyposażonych jest w tzw. grzybek (POV lub HAT). Umożliwia on rozglądanie się po kabinie. Oczywiście również symulator musi być wyposażony w tę opcję ale na szczęście to już standard. Zastępstwem do grzybka może być Track IR, za pomocą którego rozglądamy się po kabinie dzięki własnej głowie i czujników na monitorze. POV to kolejny istotny element rozgrywki. Oczywiście można rozglądać się po kabinie i za pomocą klawiatury jednak tracimy na to niepotrzebnie czas skupiając się na klawiaturze. POV jak i przyciski powinny być tak rozmieszczone byśmy instynktownie sięgali po potrzebne nam opcje, a nie zastanawiali się co, gdzie i jak wcisnąć.

Przyciski

Dobry joystick powinien mieć co najmniej kilka konfigurowalnych klawiszy. Oczywiście podstawa to fire 1 i fire 2. Dalej dobrze jest by były jakieś dodatkowe klawisze na naszej rękojeści do których mamy szybki i bezproblemowy dostęp. Pod drugą ręką oprócz przepustnicy również warto coś obsługiwać. Można tam mieć np. opcje menu lub kontroli lotu oczywiście poza przepustnicą. Stery kierunku (jeśli nie mamy joya 3D, klapy czy wtrysk mieszanki do silnika lub sterowanie skokiem śmigła). Bardziej profesjonalne sprzęty mają suwaki, które można ustawić jako trymetry albo przestawiane konfiguracje w postaci trybów różnorodnych parametryzacji klawiszy. Do większości joysticków obecnie dołączone są oczywiście sterowniki, wraz z programem umożliwiającym konfigurację klawiszy z poziomu programu a nie gry. Później wybiera się jedynie rodzaj gry jaką chcemy zapodać i odpalamy ją poprzez program dołączony do joysticka. Oczywiście to jest jedna droga. Druga, znacznie prostsza dla zrozumienia to konfiguracja klawiszy z poziomu samego menu symulatora.

Powyżej przykład konfiguracji przycisków na rękojeści, warto mieć wszystko pod ręką

Podstawa i rodzaj materiału

Podstawą jest w istocie sam joystick ale tutaj chciałbym nadmienić iż podstawa naszego sprzętu to też ważna sprawa wpływająca niekiedy na istotę lotu. Jeżeli joya mamy na biurku warto mieć podstawę joysticka dość ciężką i solidną (czasem istnieje możliwość nawet przykręcenie podstawy joya do biurka), która to nam się nie oderwie przy pierwszej próbie gwałtownego zanurkowania samolotem. Znane są podstawy (Cougar) które nie dość, że są metalowe to mają w sobie chyba płytki z ołowiu, bo to, to razem naprawdę ciężko podnieść. Jeśli natomiast preferujemy walkę „na kolanie” warto wydać trochę więcej kaski na np. joystick Logitecha bezprzewodowy, z którym możemy szaleć w Iła chociażby z łóżka z żoną ;). Mniej istotną sprawą jest materiał z którego wykonany jest sam joystick a w szczególności rękojeść. Plastik nie powinien być zbyt śliski, raczej chropowaty. Dobrze też jeśli rękojeść ma jakąś fakturę, wtedy ręka się mniej poci i pewniej leży w dłoni.

Force Feadback, z czy bez ???

Zawsze bezpieczniej jest z niż bez ;) no ale do rzeczy. Force Feedback wszedł do użycia jakieś 7 lat temu. Początkowo była to sztuka dla sztuki gdyż, żadna z gier nie obsługiwała FF. Z czasem jednak rynek pokazał, że jest genialna sprawa bardziej uatrakcyjniająca symulatory. Tak też obecnie to już standard, że każdy symulator posiada obsługiwanie Force. Dla tych co nie widzą dalej co to- jeżeli lubisz zabawki które same podskakujące ci w ręku gdy wciskasz Fire i masz z tego radochę, to coś właśnie dla ciebie. Dzięki siłownikom, które znajdują się w podstawie takiego Joysticka odczuwamy wibracje nie tylko jak strzelamy ale jak kołujemy, odczuwamy oderwanie się kół od ziemi czy wyraźnie moment przyziemienia. Czujemy moment oddzielenia się bomby od naszego kadłuby czy też serie pocisków przeszywające naszą burtę o przeciągnięciach czy korkociągu nie wspomnę, a każde z tych zjawisk odzwierciedlone jest przez różnorodne wibracje rękojeści joya. Niektóre symulatory również pozwalają nam odczuwać wiejące i spychające prądy powietrzne. Po tych siedmiu latach dalej w technologii FF przodują firmy Logitech oraz Microsoft. Logitech z cała gamą Wingmanów, Microsoft z serią odświeżanych Sidewinderów. Obecnie produkty FF przybrały dużo mniejsze rozmiary niż kiedyś i właściwie podstawy nowych joysticków z FF z tymi bez FF nawet się nie różnią wielkościowo. Nie ma jednak nic za darmo. Joye z FF są droższe ponadto nie każdemu przypadną do gustu. Dlaczego? Po prostu na nich lata się trudniej, trudniej się celuje, trudniej kołuje. Dodatkowe wibracje po prostu spychają naszą dłoń z rękojeści a czasem mogą uniemożliwić przycelowanie.  Jestem jednak zdania, że jeśli jest to coś co ma przybliżyć nam realia panujące podczas lotów to jestem ZA! Tak więc trzeci mój joystick był już w technologii FF i jak sądzę nigdy od niej nie odejdę. Jak ktoś „wpadnie” już w FF to zawsze będzie mu brakowało tego terkotu karabinów z odczuciami w dłoni...

Cała współczesna technologia Force, model Logitech Force 3D

Poniżej: proponowane ustawienia poszczególnych osi joysticka w IL-2 FB/AEP/PF

Pitch:

Roll:

Parę słów o tym co polecam

Logitech Wingman Force

Osobiście jestem fanem Logitecha i niejednokrotnie nie zawiodłem się na produktach z tą marką. Fakt, czasem płaci się tutaj za markę... ale to już inna bajka. Sam używam i tutaj uwaga joysticka, który ma już 6 lat (!!!) i dalej chodzi bez zarzutu. Był to jeden z pierwszych joysticków Logiotecha FF – Wingman Force, sprowadzany na zamówienie z technologią Force Feedback. Cena w 1997 roku wynosiła blisko 700 zł. Jednak nie żałuję tego aż po dziś dzień. Jakość wykonania jest tak dobra (jak i siłowników) że latając w Forgotten Battles mam ustawione siły działające na rękojeść na zaledwie 30% (maksymalnie do 130%, ale urywa rękę i nie da się latać są tak silne wibracje), a i reszta chodzi bez zarzutu – to myślę, że wystarczająco świadczy o jakości tego produktu. Jest to kolejny z 3 poprzednich joysticków, które karierę kończyły u mnie po roku albo i krócej. Joystick wyposażony jest w wyjście szeregowe jak i USB (do wyboru), 9 programowalnych klawiszy, przepustnicę i bardzo solidną i wielką podstawę na której można oprzeć dłoń (wtedy ta technologia-FF-tyle zajmowała) oraz POV czyli grzybek do rozglądania się. Jedyną wadą jest fakt, że joy nie jest 3D, ale wówczas FF z 3D jeszcze nie łączono. Dziś najnowsze wyroby Logitecha posiadają FF i 3D razem. W komplecie jest jeszcze wielki zasilacz oraz dwie CD z programami, chociaż ostatnio Logitech wypuścił doskonałe sterowniki do tego potwora. Modelu tego już w zasadzie się nie spotka normalnie w sprzedaży, gdyż wyparły go z rynku dużo tańsze produkty z FF za 350-400zł, chociaż dalej są produkowane w USA dla wybredniejszych klientów. Warto również wspomnieć, że joystick jest wyposażony w fotokomórkę automatycznie centrującą rękojeść gdy zbliżamy do niej dłoń oraz program Wingman Profile dzięki któremu możemy przypisać odpowiednie znaczenie każdemu przyciskowi, a później odpalić grę poprzez programik. Będziemy wówczas mieli od razu skonfigurowany joystick bez konieczności konfiguracji przycisków w grze. Obudowa wykonana jest z twardego plastiku a przyciski (poza Fire 1) są powlekane twardą gumą. Dodatkowa ergonomia joysticka pozwala bardzo łatwo wcisnąć zamierzony przycisk. Dwie diody sygnalizują o podłączeniu joysticka do sieci oraz do komputera, a przepustnicę stanowi przesuwane chropowate koło.

   

  

Logitech Wingman Force. Joy, który był prekursorem w technologii Force Feedback, wielkie siłowniki zabrały sporo miejsca w ciężkiej podstawie jednak ich wytrzymałość i jakość są bezapelacyjne. 

P.S. Jeśli ktoś chciałby podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat własnego joysticka (chodzi o kupionego ;P) zapraszam na maila.


Teraz może tekst o czymś innym, o joyu, który stara się "podrobić" osławionego Cougara. Recenzję napisał Labienus :

Saitek X45

Jakiś czas temu Yoyo wpadł na genialny pomysł co by zrobić dział u siebie na stronce z opisami dżojstików i napisał do mnie, żebym opisał to cudo co na obrazku powyżej. Szanowny Pan Redaktor nie zna chyba nikogo komu mogło przyjść do głowy, żeby za dżojstik tyle płacić.  No może poza Schwierem. Ale tego ostatniego dewiacje są powszechnie znane, więc nikt nie czuje się zaskoczony.

No, ale do rzeczy! Poniższy krótki opis może być lekko skrzywiony, a to z tego względu, że do tej pory grałem na bida-sprzętach w stylu Wingman Attack 2 czy Dexxa (Szmajowi tego nie daruję!). Krótko mówiąc, nie miałem jeszcze przyjemności grać na dobrym dżojstiku i trudno jest go obiektywnie ocenić. Godnym podkreślenia jest również to, że jedynymi grami w jakich testowałem X45 był IŁ2 Forgotten Battles oraz IŁ2 Szturmowik.

Pierwsze wrażenie po zainstalowaniu tego cuda miałem mniej więcej następujące: „WOW! Nie będę musiał kupować choinki na święta! Wystarczy, że podłączę dżoja i będzie GIT!”. Dosyć sporo światełek, które wraz z podłączeniem X45 rozświetlają cały pokój. Na samym wolancie cztery światełka. Przyciski A i B nad Hatem świecą się permanentnie, tak samo jak przycisk umiejscowiony pomiędzy nimi pod odsłanianą zaślepką „SAFE”. Qrka, aż się prosi by zagrać w LOMACa. Samo odkrywanie świecącego się na czerwono przycisku jest tak emocjonujące jak trzykrotne obejrzenie TopGun.  Szkoda, że w ILe nie ma pocisków „Fire&Forget”, bo bym sobie je przypisał do tego przycisku ofkors. Czwartym światełkiem jest mała diodka powyżej lewego Hata na wolancie. Sygnalizuje kiedy naciskam przycisk będący pod moim małym palcem. Wiecie, dioda się świeci, co bym wiedział, że już tego Nuke’a spuściłem Saddamowi, i że mogę się już zabierać do domu po kolejną dawkę energii dla nieprzyjaciół. Ostatnie świecidełko to przycisk na przepustnicy ponad dolnym pokrętłem.

Spoglądając na powyższy obrazek, który nie różni się niemal wcale od rzeczywistości, można odnieść wrażenie, że dżoj ów został stworzony z myślą o symulatorach suszarek. Na szczęście pozory mylą.

Przechodząc już do bardziej szczegółowego opisu zacznę od samego wolantu. Ułożenie dłoni na nim jest bardzo komfortowe z jednym małym wyjątkiem. Pod małym palcem znajduje się jeden ze spustów, jednak ułożenie dłoni jest chyba nie do końca dopracowane. Mały palec jest lekko przygniatany przez palec „serdeczny”. Mimo podpórki (dżoj tylko dla praworęcznych) pod dłoń na prawej można właśnie odczuwać lekki dyskomfort z tym związany. Nie chodzi o to, że dłoń jest ułożona niewygodnie. Wręcz przeciwnie, jednak trzymając wolant ma się wrażenie, że nie można dobrze docisnąć tego przycisku i za każdym razem przeszkadza ten wyżej położony palec. Palec wskazujący dobrze leży na głównym spuście. Kciukiem bez zmiany położenia dłoni jestem jednak w stanie sięgnąć tylko dolnego Hata, którego używam do obsługi widoków. Mam niewielką dłoń i to może być przyczyną, jednak to jest kolejny drobny minus. Korzyść z tego płynie taka, że przez przypadek nie wcisnę wyżej położonych przycisków i drugiego Hata. Plastik jest bardzo przyjemny. W pierwszej chwili wydawał mi się dżoj lekko gumowany jednak jest to plastik, który posiada powierzchnię utrudniającą przesuwanie się dłoni. Dostęp do górnych przycisków na wolancie odbywa się tylko przy uniesieniu dłoni. Nie przeszkadza to jednak w kontrolowaniu samolotu. Hatów łącznie jest 4, więc ten wyżej położony na dżoju wykorzystałem jako oddzielne funkcje dla każdego kierunku jego wychylenia. Zaślepkę „SAFE” wykorzystałem niecnie do tego, żeby uniemożliwiała mi wyskoczenie z samolotu przez przypadek. Czerwony, świecący przycisk pod nią jako „katapultowanie się”. Podnieść zaślepkę i wcisnąć znajdujący się pod nią przycisk nietrudno samym kciukiem. Jest jeszcze przycisk, którego na obrazku nie widać. Obsłużyć go można palcem wskazującym zdejmując go z głównego spustu. Znajduje się lekko powyżej i używać go można bez zmiany położenia dłoni.

Sam wolant wychyla się przyjemnie, stawia jednostajny opór. Wszystko za sprawą prostego rozwiązania ze sprężyną zewnętrzną opartą na krążku, który podczas ruszania wolantem przesuwa się wraz z nim po nieruchomej podstawie. Sam dżojstik jest bardzo dokładny i umożliwia precyzyjne celowanie. Coś co w Dexxie i WA2 jest kosmosem tutaj jest normalną sprawą. Naprawdę przyjemnie się lata. Ręka się nie męczy. Jaro z 303 kilka dni temu się o tym przekonał jak z ostrego kąta zdjąłem Emilem ze dwa razy jego Kobrę.

Elwood mówił, że w simach suszarek warto mieć możliwość sterowania oddzielnie ciągami dwóch silników. Tutaj taka możliwość istnieje oczywiście, ale czy jest to wygodne sterowanie to nie jestem pewien. Dwa pokrętła na przepustnicy, których dostępność zbyt wygodna nie jest. Żeby precyzyjnie nimi operować aż chce się oderwać rękę od całej przepustnicy. Oczywiście można nimi majstrować nie odrywając ręki od przepustnicy, ale dokładne sterowanie to nie będzie. No chyba, że ktoś ma grabie ala Elwood. Dobrym rozwiązaniem jest śruba usytuowana na spodzie przepustnicy, która reguluje opór stawiany przez samą przepustnicę. To jest bardzo ważne, gdyż zarówno dżojstik jak i przepustnica mają bardzo lekkie podstawy, a przyssawek nie ma. Dżojstik co prawda nie ma takiej śrubki, ale opór podczas wychyleń nie jest na tyle duży, żeby dżojstik się chybotał lub wywracał. No chyba, że ktoś lubi naprawdę ostro majtać.

Wracając jednak do przepustnicy to sama jest bardzo wygodna. Ręka położona na niej odpoczywa. Dostępność wszystkich Hatów i przycisków jest bardzo dobra, poza pokrętłami. Co prawda nie wiem jak można by je lepiej ułożyć, gdyż znajdują się one na wyciągnięcie odpowiednio kciuka i palca wskazującego lewej ręki. Jeśli sterowanie nie musi być dokładne to te pokrętła wystarczają, jednak żeby sterować dokładnie to z reguły rękę odrywam i chwytam oboma palcami dane pokrętło. Dokładność pokręteł też nie jest rewelacyjna choć w moim przekonaniu zupełnie wystarczająca. Czasem potrafi przeskoczyć o 1 procent w górę lub w dół. Dla mnie to żaden problem, ale na pewno warto byłoby zachować dokładność. To i tak nic w porównaniu do przepustnicy WA2, która potrafiła skakać czasem nawet o połowę swojego zakresu. Sama przepustnica jest bardzo dokładna. Pod spodem przepustnicy znajduje się analogowy ster kierunku w postaci dwóch przeciwbieżnych przycisków (jeden przyciskasz to drugi się wysuwa). Obsłużyć można je bez problemu za pomocą palców małego i „serdecznego”. Trzeba jednak się troszkę do tego przyzwyczaić. Działają jak sam wolant – w zależności jak mocno naciśniesz taki będzie efekt. Obok dolnego pokrętła znajduje się pomarańczowy bolczyk, który jest Hatem, i który odpowiednio zaprogramowany może służyć za myszkę. Obok czarny przycisk, który na zdjęciu się zlał z czarnym plastikiem obudowy i go nie widać. Na zdjęciu nie widać także czwartego i ostatniego Hata, który znajduje się za górnym pokrętłem, i z którego korzystanie nie nastręcza żadnych trudności. Zresztą korzystanie ze wszystkiego na przepustnicy poza pokrętłami jest bardzo proste. Jest bardzo dobrze zaprojektowana. Praktycznie nie trzeba zmieniać położenia dłoni, żeby ze wszystkiego korzystać. Posiada też wstawkę gumową, która jest usytuowana tak, żeby ciągnąc przepustnicę do siebie i od siebie dłoń się nie zsuwała. Ostatnie elementy na przepustnicy to dwa trzy-stopniowe przyciski. Jeden do obsługi w czasie gry, a drugi do przestawiania trybów działania dżojstika. Producent dał bowiem możliwość i program do tego, żeby do różnych gier nie trzeba było za każdym razem przekonfigurowywać wszystkich Hatów, przepustnicy i przycisków. Bez ponownej konfiguracji można grać w trzech różnych trybach, które oczywiście trzeba na samym początku skonfigurować. Znudził się IŁ2? To teraz LOMAC..... przestawiasz tryb i już bez żadnych dodatkowych czynności możesz grać w LOMACa itd.

Ogólnie rzecz ujmując X45 jest dżojem, który ma swoje wady. Jednak tych wad jest niewiele i są mało znaczące w porównaniu do zalet. Logitech jest w ergonomii niedościgniony i w ergonomii leża tak naprawdę tylko wady X45. Jak na dżojstik w systemie HOTAS (Hands on throttle and stick – Ręce na przepustnicy i drążku) spisuje się całkiem dobrze. Dłonie po używaniu go nie są zmęczone, a przyjemność z latania jest pełna. Nie jestem pewien czy za cenę 400 złotych (bez jednej złotówki) nie powinienem był otrzymać idealnego zestawu. Jednak jak sobie przypomnę jakie problemy miałem z Dexxą i WA2 to myślę, że warto było zainwestować w X45. Mam nadzieję, że trwałość będzie adekwatna do ceny, czyli dla nieświadomych, że wytrzyma dżoj BARDZO długo bez straty swojej sprawności. Ważna sprawa jest też taka, że X45 nie ma ForceFeedbacka. Jak człowiek patrzy na cenę to wydaje się, że musi mieć. Jednak nie żałuję, że nie ma. Nie jest to coś co jest dla mnie zbyt ważne. Z resztą jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości czy powinien X45 mieć FF to niech spojrzy na Cougara, który kosztuje 1000zł więcej i też nie ma FF.

Podsumowując polecam X45 każdemu, bo radocha z niego jest wielka w lataniu, o czym Elwood już się przekonał. Znam kilka osób, które używa przepustnicy od X45 i dżoja MajkroSyfu Sidewinder, który podobno nie ma sobie równych w dokładności i trwałości. Ja na razie kasy na to nie mam, żeby sobie aż tak folgować. Poza tym 400zł za samą przepustnicę to zdecydowanie za dużo, a z samego wolantu też jestem na razie zadowolony.

Pozdrawiam Labi

Parę słów jeszcze o Saitek'u X45  

Jakiś czas temu wpadłem na pomysł zakupu joysticka Saitek model X45. Co do samego joya nie byłem za bardzo przekonany, jestem raz, że zadowolony ze swojego Logitecha, a poza tym wiedziałem, że będzie mi brak Force Feadback’a, do którego bardzo już przywykłem. Pociągało mnie w tym produkcie coś innego, a mianowicie osobna przepustnica. Miałem dość już kółka na swoim joyu i chciałem rozgraniczenia urządzeń. Z zakupem zwlekałem, gdyż wydanie blisko 4 stów na coś takiego dla samej wajchy od gazu to nieco sporo, ale w końcu zjawiłem się w sklepie ze słowem „poproszę” pokazując na wielkie pudło. Model X45 to joy typu HOTAS - "wszystko w dłoniach" i z zasady miał on być tańszą repliką Cougar'a, o którym poniżej (choć do ideału brak mu ciężkiej oprawy, przewyższa natomiast go sterem kierunku no i relacją cenową gdzieś 4 do 1 :D) Zestaw zawiera: opakowanie, CD ze sterami i programem edytującym, instrukcję po angielsku oraz „skrót myślowy” tego co tam napisane po polsku i oczywiście joystick oraz przepustnicę. Wszystko dość dobrze opakowane, zabezpieczone styropianem i po rozłożeniu jak widać dobrze i estetycznie wykonane. Podłączenie odbywa się kolejno: przepustnica>joystick>port USB w kompie. O dziwo stery, a dokładnie edytor załączony na CD nie działał z Windowsem XP (mimo zapewnień na opakowaniu o kompatybilności), musiałem z interenetu ściągnąć całą nową zawartość krążka na szczęście Edytor do Saitek X45 jest dostępny i free, drivery działały od razu.

W szczegóły samego joysticka (drążka) nie będę się zagłębiał, gdyż używałem go zaledwie jeden dzień choć testowałem go na wszystkich moich simach. Więcej napisał Laba nieco powyżej. Mogę jedynie dodać to, że nie jest on ergonomiczny, a przynajmniej dla mnie. Rękojeść jest zbyt duża i by sięgnąć do najwyższego klawisza trzeba nieco odchylić dłoń tym samym luzując nacisk na samą rękojeść. Ponadto pod uściskiem znajduje się dość spora płetwa, która ma podpierać naszą dłoń. Płetwa jest dobrym pomysłem, jednak jest tutaj ona zbyt duża i po trzech godzinach już miałem nieźle zaczerwieniony przegub, o który zahacza końcówka owej płetwy. Kolejna sprawą są światełka podpięte pod dwoma klawiszami fire na samej górze, które są z deka przesadzone, nazwijmy je jednak „mało subtelne”. Sam joy pracuje dość dobrze i chociaż nie ma on FF nie sprawił na mnie złego wrażenia. Płetwę w sumie zawsze można skrócić, a diody usunąć albo zasłonić na takie przy których damy mdleją. Przyciski są plastikowe, albo pociągnięte gumową powłoką. Jeden z klawiszy nazywam go „czerwony fire” ;-) znajduje się pod specjalną osłonką, która niby imituje odbezpieczenia broni jednak mnie wkurzała i miałem ją cały czas otwartą – chociaż o zgrozo – mamy tam kolejny, tym razem czerwony, laser bijący nas po oczach. Zależy jednak kto co lubi , jedni mogą się z tego śmiać innym może się podobać... Joystick zawiera dwa przełączniki POV (czyli do 16 styków) oraz 6 przycisków, co daje razem 22 konfigurowalne klawisze z poziomu gry (chociaż bardziej bezproblemowe działanie mamy przy 14 konfiguracjach klawiszy). Siłę odpychającą całej rękojeści i zarazem centrująca to duża sprężyna. Podsumowując sam joystick jest dobrze wykonany włącznie z okrywającym go materiałem, ma sporo możliwości co umożliwiają nam dwa POV oraz 6 klawiszy. Wadą to ergonomia oraz zbyt lekka podstawa (chociaż znajdują się otwory umożliwiające przymocowanie śrubami podstawę joysticka do stołu), a światełka dające nam nieco festyniarstwa w domciu da się „przeżyć”.

Teraz sprawa druga czyli przepustnica. W podstawie znajduje się magiczna śruba, którą możemy regulować opór przepustnicy. Nie zrażajmy się zatem tym co widzimy w sklepach gdyż tam najczęściej są przedstawione modele prosto z pudła ze ściśniętą wajchą od przepustnicy. Przeraziło mnie to i swego czasu wydzwaniałem do Labiego czy to, to „tak ma być” ale udało mu się mnie uspokoić. Po odpowiednim uregulowaniu wszystko zaczyna działać bardzo fajnie. Ponieważ ruch od zera do maksymalnego ciągu/obrotów jest spory można bardzo dokładnie precyzować potrzebną moc silnika w symulatorze.  Sam ruch odbywa się jakby dwustopniowo. Do pewnego momentu przepustnica pracuje równomiernie, a w końcówce czuć drobny skok i większy opór. W simie (Lock On) jeśli minę ten opór włącza się dopalacz więc łatwo można ocenić czy ma się 100% mocy silnika czy chce się więcej. Dalej wspaniałą rzeczą jest możliwość obsługi steru kierunku. 

Pod rękojeścią przepustnicy znajduje się specjalny podłużny klawisz imitujący pedały w samolocie. Co ciekawe jest on autocentrowalny i po zwolnieniu nacisku zawsze wraca do tej samej pozycji. W symulatorze daje to pełną kontrolę nad sterem kierunku, a konkretny nacisk daje równie „konkretne” wychylenie steru. Jest to po prostu genialna rzecz, która daje wiele przyjemności przy lataniu. Jeśli chodzi o klawisze na przepustnicy to znów dwa POV (jeden może mieć funkcję myszki), jeden przełącznik AUX, dwa przyciski, suwak odpowiadający za Mody (MoD 1, MoD 2 i MoD 3) oraz dwa pokrętła. Podsumowując daje to od 11 do 19 klawiszy (jeśli znów pod POV podpiszemy przyciski) + dwa pokrętła + ster kierunku + przepustnica. Zestaw prawie idealny. Podstawa jest dość lekka, chociaż zarówno jak i pod podstawą joysticka znajdują się antypoślizgowe gumki urządzenie może się ślizgać. Mi to nie wystarczyło i przepustnicę przykręciłem na stale do stołu za pomocą śrub. To o czym pisałem to i tak sporo, jednak nie sam joy stanowi tutaj świetne rozwiązanie, a dopiero w połączeniu z programem konfigurującym (Edytor) Saitek x45 rozkłada skrzydła ujawniając swoje możliwości. 

Program konfigurujący "Edytor profili"

Edytor profili umożliwia nam podpięcie pod Joy oraz przepustnicę trzykrotność przycisków o których wspomniałem. Daje to łącznie... do 126 klawiszy (łącznie z POV, bez to 30+), przepustnicę i sześć pokręteł. Kombinacji jest aż nadto dla spamiętania wszystkich, tym bardziej, że pod jeden klawisz można podpiąć klawisz shift, ctrl lub alt co daje jeszcze jedną możliwość wszystkich opcji. Jest to możliwe właśnie za pomocą Edytora, w którym zaznaczając odpowiednie opcje umożliwiamy symulatorowi rozpoznawanie joysticka i przepustnicy jako dodatkową klawiaturę a nie urządzenie do obsługi gier. Można stworzyć kilka profili dla każdego innego sima i przed otwarciem programu uaktywnić dany tryb działania Saiteka X45 pod nasz sim z paska skrótów Widowsa. Dodatkowo w sieci znajdują się gotowe profile do różnych gier, wystarczy poszukać.

Poniżej podam przykład skonfigurowania mojej przepustnicy pod Lock Ona (tylko w dwóch trybach,nie trzech ale tyle mi wystrczyło), pokazuje to możliwości Saiteka X45:

Wspólne dla obu modów: przybliżanie i oddalanie widoków, centrowanie widoku na HUD, widok ustalony jako default, zwiększenie i zmniejszenie obrazu na MFD (pokrętło), ster kierunku, przepustnica obu silników, zmiana koloru HUD

Mod 1-ustalony jako tryb walki: odpalanie pułapek pojedynczo, odpalanie pułapek ciągłe, jeden POV przypisany do operowania bramką na HUD w trybie BWR, tryb NAV, tryb BWR, tryb CAC-VS, tryb A2G, tryb SETKA.

Mod 3-ustalony jako tryb nawigacyjny: wybieranie waypointów, zmiana trybu NAV (ENT,RTN,LNDG), hamulec aerodynamiczny, hamulec kołowy, klapy w pozycji do startu, klapy w pozycji do lądowania, klapy schowane, wciągnięcie/wyciągnięcie podwozia.

Zestaw do którego dążyłem od samego początku, joystick Logitech z Force Feadbackiem oraz przepustnica Saiteka X45. 

YoYo


Thrusttmaster HOTAS "Cougar"

Chomik Yoya się rozleciał (w końcu!) i w tym jakże trudnym dla Niego momencie nie mam serca odmówić jak napisał „no mógłbyś tak skrobnąć parę słów na stronkę”. A do tego w fabryce taśma jakby wolniej dziś sunie, kapitalista serdelkowatymi paluchami liczący pieniądze gdzieś zniknął (pewnie pławi się w przesyconych moim i kolegów potem banknotach), więc …. pomiędzy nakładaniem podkładek, śrubek i nakrętek na jednostajnie sunące przede mną na taśmie elementy nieznanego mi przeznaczenia wyleję na klawiaturę swoje grafomańskie przemyślenia na zadany temat: HOTAS COUGAR.

Króciutki wstęp: idea HOTAS (Hands On Throttle And Stick [ręce na przepustnicy i drążku]) jest koncepcją sterowania aeroplanem bez odrywania rąk z przyrządów sterujących. A tak na marginesie to gdyby Bóg chciał żeby człowiek latał to by mu dał skrzydła. Paru niegłupich Panów kiedyś stwierdziło że w dzisiejszych, zgniłych moralnie czasach, kiedy samoloty bojowe prowadzą działania popylając z prędkościami znacznie przekraczającymi granice zdrowego rozsądku, oderwanie rąk od drążka sterowego żeby przełączyć jakiś-tam wichajsterek na tablicy przyrządów może się skończyć nieprzyjemnie dla, nietaniego przecież, sprzętu. Że nie wspomnę o śmierci lub kalectwie odważnego człowieka powodującego tą latającą kupą żelastwa. No i wymyślono że przecież przy odrobinie sprytu można by sterowanie większością systemów potrzebnych w pilotażu/walce zgrupować w miejscach gdzie pilot, czy tego chce czy nie, musi trzymać swoje brudne łapska – na drążku i przepustnicy. Nie rozważamy tu szczególnego przypadku Imć Pana Szmeisera który w czasie symulacji (stymulacji???) robi to co Conan po odjęciu pierwszej litery jego dumnego imienia. Ale wracając do naszej gawędy … w ten właśnie sposób powstała koncepcja HOTAS (czyli, zgodnie z ustawą o języku polskim, po naszemu: RnPiD). Nie położył bym za to głowy na katowskim pieńku ale cosik mi świta w zamroczonej łepetynie że po raz pierwszy zastosowano RnPiD w szybkim, zwrotnym, niewywrotnym Fighterze o wdzięcznym numerze 16.

Bohater naszego artykuliku – RnPiD KOTEK – jest kopią urządzeń sterujących tegoż właśnie F16.

Niezrozumiałym zrządzeniem Opatrzności, a może bardziej łaskawie panującego nam Najjaśniejszego Pana Franciszka Józefa (Vivat!!! Vivat!!! Vivat!!!) jestem w posiadaniu takiego urządzenia. 

No to tak ….. łatwo nie było. Zawsze chciałem mieć takie coś …. ale pewne fakty natury .. hmmm … obiektywnej utrudniały podjęcie decyzji. Zdrowy rozsądek mówił NIE, ale silna wola zwyciężyła! Wszedłem więc na hamerykańską stronkę Thrustmastera, stamtąd przekierowałem się na bliższe sercu europejskie miejsce internetowe, tam sprawdziłem dystrybutorów w naszym piwem i miodem płynącym Lechistanie, i dzwonię! Miły pan po drugiej stronie słuchawki (a konkretnie w Krakowie) profesjonalnie tłumiąc zdziwienie faktem że ktoś może z własnej i nieprzymuszonej woli chcieć zapłacić tyle za, bądź co bądź, joystick, uprzejmie poinformował że postara się zaaranżować sprowadzenie KOTKA i da mi znać co i jak. Niedługo później telefon – będzie za tydzień!!!!! No tak ale w grodzie Kraka to ja bywałem w weekendy a tu trzeba by w dzień powszedni. Ale spoko wodza. Nasz nieustraszony dżentelmen po drugiej stronie zaoferował pomoc popularnego Klubu Międzynarodowej Prasy i Książki. Uzgodniliśmy najkorzystniejszy dla mnie sklep (w Galerii Mokotów jakby kto pytał) i … za dwa dni stanąłem twarzą w twarz z pudłem w którym można by schować trupa jakby się kto uparł. Pozostał jeszcze podpis na wydruku z karty płatniczej (zrobiłem to z zamkniętymi oczami w duchu dziwiąc się swojej głupocie) i już! W domu … nawet nie zdejmując krawata, tak jak stałem, z trzęsącymi się rękami rzuciłem się do odpakowywania. Wrażenia, po kolei:

  • Dżizus jaki wielki!

  • Matko jaki ciężki!

  • O w morde jaki zimny! ("tu świeru nie wiem co łapał ;P" - YoYo)

  • ………………..WOW

Cacuszko piękne. Ilość przycisków, pokręteł i wichajsterków rzuca na kolana. Ale – nie ma osi Z (chyba to jest Z – chodzi o skręcanie joya wokół osi), no ale dla takiej zabawki to byłaby obraza – od tego są pedały (za przeproszeniem). Druga rzecz rzucająca się w oczy – cholernie twarde sprężyny centrujące. Ktoś mający ochotę pograć KOTKIEM w szybkiego psa musi wykazać się bardzo silnym i sprawnym nadgarstkiem. No ale są odpowiednie ku temu ćwiczenia przecież ………….

KOTEK waży 8 kg (4 kg joy i 4 kg przepustnica), i jest wykonany w całości z metalu. Plastik – tylko guziki i pokrętła. Niezły czadzior. 

Instrukcja …. jakieś dwa razy grubsza niż Mein Kampf. In inglisz of korz. Szczerze mówiąc to zmiękła mi rura i zwątpienie wkradło się w moje waleczne serce jak ją zobaczyłem i zajrzałem do środka. Przypomniała mi się wtedy rodzinna anegdotka. Mój szwagier (czyli po mojemu facet który przeleciał moją Siostrę) jak napisał doktorat (o tytule Eye movement signal processing … albo jakoś tak) to mi wręczył jeden egzemplarz z dedykacją: „I tak nic nie zrozumiesz. Maciusiowi – Michaś”. 

Joy może działać w dwóch trybach:

  • „prostym” (emulation OFF) – wtedy komputer rozpoznaje go po prostu jako urządzenie sterujące z wielką ilością przycisków/osi

  • „właściwym” (emulation ON) – pod każdy przycisk/pokrętło można przypisać ABSOLUTNIE DOWOLNĄ kombinację klawiszy/akcji na klawiszach z uwzględnieniem kolejności wciskania klawiszy, opóźnienia we wciskaniu poszczególnych klawiszy, tego czy „symulowany” przez dany przycisk joya klawisz/kombinacja ma być ciągle wciśnięty czy wciśnięty i puszczony, a może wciskany raz po raz z zadanymi odstępami, itd. itd.

Możecie sobie np. na jednym przycisku joya ustawić że jak go wciśniecie to jakbyście wciskali ctrl+alt+del, a jak go puścicie to jakbyście wciskali tą użyteczną kombinację jeszcze raz   :-D. Oprócz tego jest jeszcze kilka przycisków modyfikujących multiplikujących ilość możliwości programowania praktycznie w nieskończoność.

Orgia orgia i jeszcze raz orgia.

Język programowania wbrew pozorom nie jest trudny, i po przeczytaniu instrukcji i sporządzeniu jakichś-tam notatek spokojnie można zawalczyć. Jak ja niegodny zrozumiałem, to każdy zrozumie. Zresztą w sieci jest masę różnych plików konfiguracyjnych dla KOTKA i właściwie ktoś leniwy może po prostu znaleźć odpowiadającą mu konfigurację i sruuu! Tzn IMHO przy takich możliwościach programowania opanowanie stworzonej przez kogoś konfiguracji (zwłaszcza jak jest mocno wyuzdana) jest … co najmniej niełatwe … i chyba lepiej samemu przysiąść fałdów. Do KOTKA dołączone są zresztą narzędzia (programy znaczy a nie majzel i młotek) przy pomocy których, przy odrobinie dobrej woli i wyobraźni, nawet bez znajomosci języka programowania KOTKA można zrobić sobie dobrze. Można też zrobić sobie dobrze chomikiem, ale to już inna historia i nie mnie o tym pisać. Pytajcie wiecie kogo a Elwoodzik świadkiem. Ale wg mnie lepiej po prostu napisać tą konfigurację. Ale to już jest osobista preferencja. 

Ku uciesze gawiedzi zbliżamy się do końca (usłyszałem westchnienie ulgi…), choć szczerze mówiąc niezdrowo się pobudziłem jak o tym wszystkim piszę. Chyba zaraz zadzwonię do Szmeisera. Albo nie – w końcu za pół godziny podjeżdża bolid Elwooda i idziemy spożyć posiłek śróddzienny. Tam się wyładuję  :-P  Zresztą to i tak nie ma znaczenia bo Elwood i Szmeiser to przecież jedna i ta sama osoba.A ekscytuję się … bo to coś to nie jest joystick. To jest „High-end ultimate flight controller” jak to stoi w instrukcji. I to prawda. Ale …… jak już wspomniałem do wywijania na HLu to to się nie nadaje. IMHO oczywiście. Dlatego jeśli jedynym simem w który gracie jest Szturmowik i FB, to inwestycja w RnPiD KOTKA byłaby przyjemnie łechcącą ekstrawagancją. Ale jeśli podobał się Wam TopGun ;-))) i codziennie na stronie www.lo-mac.com sprawdzacie czy nie ma nowych screenów , to już dziś się zastanówcie czy jest sens utrzymywać tą lampucerę i wrzeszczące dzieciaki w domu, czy nie lepiej zainwestować Waszego kapitału w coś innego ;->  I radzę się dobrze zastanowić …..

  • Dla Szturmowika – nice to have

  • Dla jetów – MUST

Niewątpliwym minusem KOTKA jest brak świecących i migających na kolorowo lampek i wskaźników. Odbiera to znaczną część radości z gry. Jakbym wiedział wcześniej że nie ma lampek to chyba bym nie kupił. ;-))))))). Osobiście latam ILka/FB korzystając z przepustnicy KOTKA i joya MS FF2. Czasem, choć z żalem przyznam że coraz rzadziej (brak czasu), rozkoszuję się chłodem i możliwościami Kocurka przy Flankerku 2.51 czy EECH, i z rosnącą ekscytacją czekam na LockOna. Wtedy to będzie jazda ….. pod warunkiem że do czasu wejścia tejże gierki nie dopadnie mnie starcza demencja. Z ciekawostek na koniec dodam że szukuje się dodatek do KOTKA – drążek-kopia drążka F18 który można podstawić w miejsce tego który jest z F16 (czy ja już pisałem że drążek można bezproblemowo oddzielić od podstawy?). Ale to już jest perwa …. choć z drugiej strony…….. ;-))))))))))))))) 

serwusik dla wszystkich! 

Podpisano

I/KG200_Schwier, Szlachcic polski, posiadacz trzech kutasów – dwóch przy buzdyganie, jednego przy kaftanie 

Niech żyje Cesarz!!!  


Thrusttmaster Top Gun Afterburner II

Thrustmaster Top Gun Afterburner II – tak brzmi pełna nazwa opisywanego przeze mnie ustrojstwa. Załączyłem parę zdjęć, na których widać budowę i cechy szczególne urządzenia, a także wygodę jego użytkowania. Gdybym miał wskazać jedną najważniejszą cechę, odróżniającą od konkurencji – byłaby to ergonomia. Jest to najwygodniejszy i najlepiej przemyślany joystick, jaki miałem przyjemność mieć w rękach. Chciałem na zdjęciach przedstawić, jak urządzenie prezentuje się w użyciu; jako, że nie miałem pod ręką zgrabnej dziewczyny z dużymi oczami na zdjęciach jest tylko facet z dużym brzuchem J. :) 

Zdjęcie powyżej prezentuje Afterburnera od  tyłu. Świetnie prezentuje się przepustnica, na niej widzimy trzy przyciski obsługiwane przez kciuk lewej ręki. Widać też szeroką, wielką powierzchnię pod prawą dłoń – możecie mi wierzyć, pozwala odpocząć ręce w długich przelotach – bez zmieniania chwytu i bez ryzyka wywołania niechcianego przechyłu samolotu. Pod rączką kołnierz z gumy – co jest, jak się zdaje, standardowym zabezpieczeniem mechanizmu, czy raczej palców użytkownika przed mechanizmem. Widać elementy z czarnego plastiku – wygląda to jak guma, ale nią nie jest. To raczej ozdobnik, nie różni się nawet fakturą od innych elementów. Inna ciekawostka to wyprofilowana część rączki pod prawy kciuk – jeśli nie potrzebujemy obsługiwać broni ani grzybka, to kciuk tam trzymany sprawia, że chwyt jest naprawdę idealny – do delikatnych operacji, jak lądowanie postrzelaną maszyną.

Na kolejnym zdjęciu widzimy joystick z przodu. Na przepustnicy widać wielgaśną kołyskę, która służy do obsługiwania steru kierunku. Kształt jest dość dziwny, ale się sprawdza. W środkowym zagłębieniu umieszczamy palec serdeczny, mały palec po zewnętrznej, palec środkowy po wewnętrznej, wskazujący obsługuje przycisk w dokumentacji opisany jako nr 8, u mnie działający jako Shift. Pod rączką, przy przyłączeniu kabla widzimy „rudder selector” – przełącznik, którym wybieramy, czy ster kierunku ma obsługiwać kołyska, czy też skręt rączki. Ja od razu zablokowałem skręt rączki (śrubka na rączce) i przełączyłem na pozycję „throttle”.

 – z boku widać dość badziewne żółte paseczki ozdobne, a także przycisk joya nr 3 – jak na ergonomiczny projekt, to dość dziwnie umieszczony: do jego naciśnięcia trzeba palec wskazujący podnieść ze spustu i przesunąć w górę i w prawo. Można się przyzwyczaić, ale pod ten przycisk podpinam tylko z rzadka używane funkcje – i nie kolidujące ze strzelaniem: zrzut bomb i z shiftem autopilot.

–  z lewej: wyprofilowane miejsce na rączce i płaska przestrzeń przycisków pod prawy kciuk.

– widok z dołu. Bezpośrednio pod rączką znajduje się pokrętło, którym regulujemy twardość joysticka (tylko rączki, dla ścisłości); osobiście nie lubię sytuacji, w której przypadkowa zmiana ułożenia dłoni powoduje wychylenia sterów, więc ustawiam na „średnio twardo”. Przy okazji: zarówno przepustnica, jak i rączka joysticka mają ok. 10% przed wychyleniem maksymalnym „strefę oporu” – w tych momentach czujemy wyraźny próg. To świetny pomysł: w przepustnicy pierwsze 10% mocy to „idle”, a ostatnie to „100-110%”, z kolei w rączce pozwala na ostrożniejsze manewry.

 – widok z góry. Widać rozmieszczenie przycisków pod prawy kciuk i dziwny dodatkowy przycisk pod palec wskazujący, a także kołyskę na przepustnicy.

– Thrustmaster Afterburner II umożliwia odłączenie części z przepustnicą od części z rączką, ale wygodniej jest trzymać jako całość na kolanach – podstawa jest szeroka i równa, dzięki czemu trzyma się całość wygodnie i stabilnie. Widać, jak prawa dłoń układa się na podstawce u dołu rączki. Prawy kciuk w pozycji do przelotu – na wyprofilowaniu.

– wychylenie rączki i przepustnicy do przodu nie wywołuje przemieszczenia podstawy joya.

– ułożenie palców na przepustnicy i kołysce. Przy okazji – trzymanie całości na kolanach i lewej ręki na przepustnicy sprawia, że dużo lepiej wyczuwa się stopień przechylenia rączki pod prawą ręką – ich położenie względem siebie pozwala precyzyjnie i delikatnie wychylać stery.

– do przemieszczenia kciuka z pozycji „wygodnej” do przycisków broni nie jest potrzebna zmiana chwytu dłoni. Widać też obsługę przycisków przez lewy kciuk – wygodną również w trakcie manewrowania przepustnicą.

 A teraz o obsłudze. Opisywanie funkcji za pomocą li tylko numerów przycisków byłoby kłopotliwe dla czytelnika, toteż będę się posługiwał opisem palca używanego do danej funkcji, a dopiero potem numer przycisku. Załączam też znaleziony na sieci rysunek z przykładowymi funkcjami przypisanymi dla gry IŁ 2 Szturmowik - używałem takiego zestawu – wysoce mylący i niewygodny, dlatego opiszę własny zestaw przypisań.

Prawy wskazujący na przycisku nr 1 – oczywiście spust karabinów; z shiftem – karabiny + działka (to jak już sylwetka przeciwnika wypełnia cały celownik, żeby nie trzeba było puszczać spustu).

Prawy wskazujący na przycisku 3 – zrzut bomb, z shiftem – autopilot.

Prawy kciuk – na żółtym przycisku nr 2 – działka, z shiftem – mapa; na przycisku nr 4, czyli na prawo od żółtego – padlock enemy air, z shiftem – padlock enemy ground.

Hat switch – rozglądanie się, z shiftem: góra – powrót do kabiny/wide view (lubię widoki z zewnątrz J ), prawo – normal view, lewo – gunsight view.

Pod lewym kciukiem – najniższy przycisk to obsługa klap: wypuszczanie, a z shiftem chowanie. Przycisk najwyższy i środkowy to zwiększanie i zmniejszanie mocy silnika, najwyższy z shiftem – radiator, środkowy z shiftem – external air padlock (tu nie bardzo miałem pomysł/potrzebę, żeby coś innego podpiąć).

Lewy palec wskazujący – przycisk nr 8, u mnie jako shift.

Przepustnica obsługuje skok śmigła, kołyska ster kierunku.

Generalnie starałem się, żeby pod lewą dłonią mieć funkcje związane z obsługą maszyny jako takiej i jej funkcji, a pod prawą – funkcje związane z walką. Różne samoloty wymagają różnych funkcji – ale łatwo się zmienia przypisania i łatwo się przestawić. Zestaw opisany powyżej wypróbowałem na myśliwcach niemieckich, a teraz używam go do Brewstera Buffalo z niebieskimi swastykami na skrzydłach.

Urządzenie nie wymaga sterowników w systemie Windows XP (którego używam) – jest rozpoznawany od razu i bez restartów (podłączenie via USB). Ze strony producenta warto ściągnąć program Thrustmapper (wersja aktualna to 4.02), po dociągnięciu dodatkowego pliczku całość będzie po polsku. Przy pomocy tego programu tworzymy profile z ustawieniami przypisane do konkretnych gier, i po ustawieniu trybu „automatyczny” odpowiedni profil ładowany jest w momencie uruchomienia gry. Do IŁ 2 możemy ustawić kilka profili, np. dla różnych samolotów, i ładować je w zależności od potrzeb – to umożliwia tryb ręczny tego oprogramowania. Do przycisku można przypisać: pojedyncze naciśnięcie klawisza, naciśnięcie przycisku myszy, można przenieść jakąś funkcję – np. hata – do danego przycisku, jakiś czas naciśnięcia danego klawisza, ciąg dowolnych klawiszy, zwolnienie lub wstrzymanie jakiejś funkcji (tego nie używam). Inaczej mówiąc, trudno mi wyobrazić sobie coś, czego nie można przypisać za pomocą tego programu. Obsługa jest prosta, dwukrotne kliknięcie na jakiejś funkcji otwiera okienko dialogowe rejestrujące czynność (i pozwalające wybrać rodzaj rejestracji – wg funkcji powyżej), i tyle.

To, co mnie dziwi, to brak funkcji kalibrowania joysticka (kalibruje się tylko podczas pierwszego podłączenia). Po prostu producent nie przewiduje czegoś takiego – ale nie darmo, bo to cały czas działa jak powinno. Ciekawe, bo zmieniałem już płytę główną, BIOS płyty, a joy dalej pamiętał ustawienia i nie trzeba było kalibrować – nawet po reinstalacji systemu. Czasem tylko ster kierunku pokazuje niewłaściwy zakres – zdarzyło mi się to 2 lub 3 razy – i wtedy wystarczyło przełączenie na chwilę „rudder selector” na „joystick” i z powrotem, i wszystko znów działało poprawnie. Magia.

Po 2 latach intensywnego używania joy nie wykazuje żadnych usterek czy zmian. Jest tak samo precyzyjny jak był, nic nie skrzypi – trochę się tylko przykurzył (widać to na zdjęciach J ).

Na niekorzyść zapisałbym niezbyt doskonałą przepustnicę – zdarza się, że zamiast płynnego zwiększania przeskakuje od razu o 2 – 3 %, i ustawienie żądanej wartości (np. 100%) wymaga „machania” przez chwilę. Zwróciło to moją uwagę, bo poprzednio miałem joystick Logitech Wingman Attack 3D, gdzie przepustnica była doskonale płynna. Dziwnie jest też umieszczony nieszczęsny przycisk nr 3 na rączce joya – ale do tego można się przyzwyczaić i nie jest to jakaś specjalna wada. W tym urządzeniu przydałoby się jakieś pokrętło/dodatkowy potencjometr, na kierowanie skokiem śmigła – i po poprawieniu płynności przepustnicy uznałbym je za doskonałe. Ale przecież w czasach projektowania Afterburnera nie było symulatorów lotu z kierowaniem skokiem śmigła (o ile mi wiadomo). Zasugerowałbym też przy jakiejś okazji zmienić nieco wygląd – w czasach urządzeń projektowanych tak, jak Logitech Cordless, ten wygląda cokolwiek siermiężnie; z drugiej strony – kto powiedział, że to uroda jest najważniejsza w joyach. 

Podsumowując – jeśli ktoś ma wydać powyżej 100 zł na joystick, i nie wie co wybrać, to powinien poszukać tego właśnie modelu; ja kupiłem w Empiku za 220 zł (ostatnio nie mają – kaa pisał o dostępności na giełdzie w Warszawie). W porównaniu z Saitekiem X 45 za 370 zł (cena na giełdzie komputerowej) wypada Afterburner II nadzwyczaj korzystnie – w Saiteku płacąc blisko dwukrotnie więcej otrzymujemy urządzenie znacznie mniej wygodne dla rąk, z większą ilością przycisków i światełkami.

Autorem tekstu jest: Zeke


Joystick Logitech Wingman Attack 3

Od kilku dni leży u mnie na stole nowiuteńki Logitech Attack 3, fabrycznie zapakowany.
Trzeci w kolekcji zresztą… Ha! Wreszcie dowód wprost że Szmajser ma nierówno, kto kupuje trzy identyczne joy’e, po to by ich nie używać. Otóż już wyjaśniam. We wspaniałej sieci telefonii komórkowej Plus GSM jest program pt. Punkty za Rozmowy czy jakoś tak. Całość polega na tym, że za każdą minutę wygadaną dają mi jakieś punkty, które potem mogę wymienić na nagrody. Jako że jedyna sensowna nagroda z bogatej, skądinąd oferty to joystick, z determinacją godną lepszej sprawy, co pół roku zamawiam wspaniałego Attacka 3, po to by go potem wsadzić pod szafę. 

Ale do rzeczy. Attack 3 to trzecia odsłona najprostszego joysticka firmy Logitech. I w zasadzie to stwierdzenie wraz z pojawiającą się w kontekście nazwą Logitech, wyczerpuje temat... Ale dajmy im szansę :D.

Joystick niewielki, zgrabny, dobrze leży w dłoni. Przypinamy go do komputera za pomocą USB. Zakres ruchu identyczny jak w poprzednich Wingmanach, co nie dziwi zważywszy, iż trzecia odsłona ma przegub identyczny jak dwie poprzednie, a to z kolei nie wróży najlepiej.
Joystick jest wyposażony w przepustnicę, umieszczoną w podstawie, bardzo precyzyjną i wygodną zresztą, oraz 11 przycisków. Joystick nie posiada selektora widoku w tradycyjnej formie , czyli tzw. HAT’a, jakkolwiek w miejscu gdzie powinien się on znajdować, umieszczone są cztery przyciski ‘symulujące’ hata. Ot taka sobie innowacja - de facto HAT jest, a jak nie zamierzamy go używać, to możemy wykorzystać przyciski do innych funkcji.
W podstawie znajdują się trzy dwuprzyciskowe sekcje, umiarkowanie wygodne w użyciu. 
To, co cieszy najbardziej to fakt, iż joystick współpracuje z Logitech Profilerem, czyli istnieje możliwość programowania i przypisywania zaawansowanych funkcji, czy komend cyklicznych do dowolnego przycisku.

Jak się sprawdza całość w praktyce?

Zdecydowanie czuć iż rozdzielczość sygnałowa najtańszego z możliwych sterownika USB to całe 256 poziomów, czyli 128 w lewo i 128 w prawo. ( Logitech Wingman Extreeme 3d ma 1024 punkty, analogowy joystick na midi może mieć i 3000, a jakikolwiek joy z FU całe 128), do Sturmovika zdecydowanie, przynajmniej dla mnie, za mało. W Lock’u wystarcza w zupełności. Wspomniane 11 przycisków wraz z Logitech Profilerem daje nam naprawdę dużą elastyczność konfiguracji kontrolera. 

Czy w ogóle ten joystick jest wart uwagi? Za 75 złotych , uważam że tak. Dostajemy taki sobie produkt …ale również dostajemy gwarancję Logitecha, a to już oznacza że możemy sobie go co pół roku na nowy wymieniać, a przy odrobinie szczęścia może przestaną go produkować i dostaniemy wyższy model.
Joystick ten jest idealnym surowcem do różnorakich przeróbek i innej radosnej twórczości, ze względu na złącze USB. Osobiście mam zamiar przełożyć elektronikę tego joya do obudowy stareńkiej przepustnicy, wyprowadzając na zewnątrz potencjometry i uzyskując w ten sposób bardzo funkcjonalna przepustnicę z 4 analogowymi osiami i 11 przyciskami, a całość działająca jako niezależne urządzenie, bez konieczności przypinania doń głównego joya.

Autorem tekstu jest: Schmeisser


Microsoft Sidewinder Precision Pro

(ZAZNACZAM, że joystick ten, jest już nie dostępny w sklepach, trzeba szukać prywatnie)
Otóż, bo 5 miesiącach gry w ił-2, rozleciał mi się nabyty za 50zł Logitech Wingman Attack 3, a jeszcze 6 miesięcy wcześniej rozpadł się WA2, a kolejne 5 wcześniej, rozpadł się Wingman Attack bez cyferki. Więc zostałem w krytycznej sytuacji, bez joy'a, grając w ił-a na padu z analogową gałką:). W moich poszukiwaniach dobrego taniego joy'a (wiem bredzę, ale jednak jest to możliwe) odrzuciłem Cyborga Evo, bo się świecił, co mnie niezwykle wku.. tzn dekoncentrowało. Ale szmoc była ze mną, na forum ił2 przypadkiem znalazłem ofertę kupna w.w produktu Microsyf'a. Na integrze warszawskiej, joy uzyskał dobre recenzje, więc zebrałem odwagę i kupiłem tą „prawie nówkę”. Jak się okazało, posiadaczem joy'a był dosłowny 13-latek z Kans..., tfuu Szczecina, który chciał tym w samochodówki grać, ale po pierwszym wyścigu odstawił joy'a:).

Czekałem 3 dni, 150zł przy odbiorze dałem listonoszowi, natychmiast pobiegłem do pokoju, podpiąłem przejściówkę Serial COM-->USB i odpaliłem.
Szybka konfiguracja 8 przycisków + shift'a i HAT-a i jazda jazda jazda biała gwiazda!
Pierwsze wrażenia niezwykle pozytywne. Jaka precyzja, jaki zaj.. ster kierunku, ale hat fajny... (pamiętajcie, że latałem na logitech'ach które po tygodniu już udawały że działają.).
Przy długawy wstęp, teraz techniczny opis:
W pudełku dostajemy:
1) Joystick
2) Przejściówkę Serial COM-->USB
3) Płytę CD z sterownikami profile'erem (niestety nie działa pod Windows XP, pełna kompatybilność Microsoftu:).

Joystick składa się z:
Drążka, na którym mamy duży przycisk spustu, pod palcem wskazującym, 3 przyciski operowane kciukiem, oraz 8-kierunkowy HAT switch (PoV) też operowany kciukiem.
Drążek jest też „skrętny” i służy jako ster kierunku.

Podstawa ma 4 przyciski oraz przycisk shift, który może mnożyć funkcję reszty klawiszy. (jak uruchomimy profile'era który nie działa pod XP). 
Na podstawie jest też przepustnica, bardzo wygodna i ładna pod postacią obrotowego kółka. Podstawową zaletą Precision Pro jest wytrzymałość. Ponieważ jest to joy „optyczny” na podczerwień, pot-y się nie mogą zetrzeć, przez co mamy dobry joy na długi czas. Kolejną zaletą jest ergonomia konstrukcji zapewnia dobry chwyt i podstawę pod rękę, łapa mi się nie męczy nawet po kilku godzinach latania. Ja mam duże łapki, i leżą na nim idealnie, ale moja siostra która, też się tym bawi (bez skojarzeń bestie jedne:P też nie narzeka na chwyt.)

Wadą optyki jest ciut mniejsza precyzja joysticka (choć i tak lepsza niż w logitech'ach, ale pewnie gorsza niż w Saitek'ach, choć po kilku miesiącach używania, jak się pot-y na srajtku dotrą, to wyrówna się stawka;). Skrętna rączka jest bardzo dokładna i idealnie chodzi. HAT w połączeniu z NewView spisuje się doskonale, żadnych zeskoków. Dla mnie pewną wadą jest w mojej opinii za słaba sprężyna centrująca, ale na to narzekam w każdym joy'u, włącznie z x45 i x52 które miałem w moich podłych łapkach. Jedynym (Jedyną:)? Który/a by mnie zadowolił/a byłby/a chyba Cougar, albo jakbym sam wymienił sprężynę, ale jako że moim mottem przewodnim jest sygnaturka wodza Apaczów „Lenistwo motorem postępu” poczekam, aż ktoś zrobi joy'a z twardszą sprężyną:). 

Konkludując, jest to bardzo dobry joystick jak na swoją cenę (w ogóle jest dobry).
Można go dostać w cenie od 120-150zł w bardzo dobrym stanie, joystick chodzi idealnie, na razie się nie psuje, precyzja jest duża, a guzików wystarczająco, i poza tym są dobrze rozmieszczone (najlepiej na drążku, na podstawie ciut gorzej, ale te są mniej potrzebne).
Tragedią jest z Profile Managerem, który nie rusza pod XP, i nie pozwala na używanie Shift'a na joyu (shift możne służyć tylko jako dodatkowy przycisk).

Życzę miłych lotów Mein Herren, i dużo Kufajek na ścianie.


                                                                         Filip von Izabelin


Saitek Cyborg Evo

Witam i zapraszam do lektury recenzji jednego z najciekawszych dżojstików jaki pojawił się na ogólnodostepnym polskim rynku- Saitek Cyborg Evo. 
Na wstępie chciałem podziękować sponsorowi mojego Cyborga- mojej Cioci Ani. 

Zacznę może od podania przedziału cenowego. Cyborg to bardzo dobry sprzęt za nieastronomiczną cenę, co jest bardzo miłym zjawiskiem na rynku. Obecnie w polskich sklepach w Internecie Cyborg Evo kosztuje ok. 170zł, co mnie bardzo dziwi, ponieważ 10 miesięcy temu w sklepie, w którym pracuje matka najniższych cen (nie chce robić reklamy, rozumiecie), cena wynosiła 150zł! Pewnie wyłączność dystrybucji lub cuś takiego, dlatego jeśli zdecydujecie się na jego zakup nie dajcie się naciągnąć, ruszcie tyłki do sklepu!


Różne fajne bzdeciki

W pudełku znajdujemy joya, płytę ze sterownikami i instrukcję. Instrukcja (ekhm..) to kilkanaście kartek + polska wkładka z instrukcją zainstalowania sterowników, pomoc techniczna i kontakt z dystrybutorem. Yeah. Na płycie sterowniki dla Windowsów XP, 2000 i 98/Me, więc z kompatybilnością nie powinno być problemu. Na płycie także program umożliwiający np. podpisanie pod guziki joya nawet całej wiązanki przycisków z klawiatury i zapisać te ustawienia jako profil i później tylko wczytać odpowiedni do danej gry. Profile można też zassać ze strony Saiteka (także do „Medal of Honor” i „Doom 3” lol, ale z prawdziwych symulatorów to tam jest tylko Falcon 4.0 i Flight Simulator 2004). Poniżej screeny programu konfiguracyjnego:

Drąg

Kabel USB dla wtyczek 1.1 i 2.0, 175cm długości. Przyciski: spust, 5 przycisków fire, 8-kierunkowy HAT, 6 przycisków w podstawce w tym 2 „Shifty”, czyli coś czym robimy kombinacje (np. Shift + jakiś_inny_guzik = wypuszczanie podwozia [kto tego używa?! chyba tylko jacyś faceci bez jaj, heh...]). Przepustnica jest duża, robi tak na oko 90 stopni, chodzi bardzo precyzyjnie. 3 osie of korz (hej Filip ty tam na górze! O co ci chodzi z tą sprężyną centrującą? Mam taką samą jak w X52 i jest ok!). Obudowa to bardzo trwały plastik i trochę blachy. Nie ma przyssawek, na miejscu całość trzyma guma (wyjątkowo dobra!), tak że spoko jest nawet podczas gorących chwil nad Wyborgiem.

I przechodzimy do rzeczy, która w dżojstiku jest najważniejsza, a Cyborg Evo dzięki niej jest jednym z najlepszych...

Ergonomia 

Taaaaaaak. To dzięki swojej ergonomii Cyborg jest full wypas. Ta ergonomia jest full wypas, bo jest, hmm... A! ...bo jest ELASTYCZNA! Elastyczna bo chyba wszystko co się chce da się przestawić, poprzekręcać i takie tam. Zacznę może od tego, że guziki na wolancie są rozstawione bardzo prosto a jednocześnie bardzo wygodnie. U podstawy już tak pięknie nie jest, których guzików używasz zależy czy jesteś prawo czy leworęczny (bo podczas jazdy rączek się nie krzyżuje! Hehe :). Praktycznie jak jesteś praworęczny to do guzików z prawej strony nie masz dostępu, chyba, że puścisz drążek (co może skończyć się utratą jednego ze skrzydeł) i naprawdę uwierzcie mi, dostępu praktycznie podczas gry nie ma. Poniżej rozkręcane elementy (tutaj podpórka pod dłoń):


Saitek Cyborg Evo jest zbudowany symetrycznie, obie połowy są identyczne, jednak profil wolanta jest wygodny. To także zasługa warstwy specjalnej gumy, która powoduje, że ręka się nie ślizga, ale jednocześnie nie poci. W Cyborgu można jak, już wspomniałem, poprzestawiać prawie wszystko. Jak dla prawo i leworęcznych to oczywiście można zmieniać podpórkę przykręcając ją w dziurkę z innej strony oraz na dziurkę powyżej lub niżej. Eee, najlepiej przedstawiają to zdjęcia.

Główkę wolanta można przechylać na prawo lub lewo (fotka powyżej), dodatkowo jeszcze zmieniać kąt guzików 2,3,4. Wszystko to daje nam możliwość idealnego ustawienia sobie dżoja do swojej dłoni. Teraz nawet Sherman ze swoimi długaśnymi paluchami nie musi ich podwijać.

Wrażenia po praktyce

Bardzo dobre. Może to dlatego, że to moje pierwsze połączenie joy + symulator od 7 lat? Może, ale jak przymierzałem inne dżoje, to właśnie Cyborg Evo był dla mnie najlepszym. Podczas gry wszystko co trzeba mieć pod palcem mam, drażniące w ciemnościach niebieskie światełko można von Izabelin zakleić, gdy nie naciskam na spust mam gdzie podziać palec, ostatnio grałem 4 godziny (tylko trzeba mieć książkę pod łokieć, wtedy zapominasz o nadgarstku) bolały mnie wyłącznie palce od braku ruchu. Pot wyłącznie z powodu sporej ilości kufajmańskiego ścierwa w powietrzu.

Fotka zapożyczona z serwisu Acealpha TUTAJ (trochę też więcej zdjęć Evo)

Podsumowując

Podsumowując, Saitek Cyborg Evo to udany zakup. Bardzo dobra ergonomia, spora ilość przycisków (+ kombinacje), wygoda i dokładne wykonanie. To jest to.

YoYo poprosił mnie (hek hę :] ), abym napisał coś o Cyborg Evo Force. No cóż, co ja mogę napisać, jest to po prostu Cyborg Evo tylko tyle, że z Force Feadbackiem i 2x droższy. Jest jeszcze Cyborg Evo Wireless, to bezprzewodowy Cyborg Evo.


                                                    Autorem tekstu jest: Sherman


Joystick MT-161 Windstorm PRO   i   TRACER 

Na początku chciałbym zaznaczyć że dany Joystick można też spotkać pod inną nazwą i inną firmą (Tracer itp.)... Lecz sterowniki nie pasują od kontrolera innej firmy więc nie ma co próbować gdyż trzeba będzie zmieniać Windows (którego kocham :-) ). Osobiście testowałem ten rodzaj joysticka  zarówno firmy TRACER (dłużej u kolegi) jak i MEDIATECH (krócej bo niedawno sobie kupiłem) i oto co zauważyłem. Na starcie w przypadku MediaTech trzeba wejść na stronę producenta i pobrać najnowsze sterowniki bo przy włączeniu efektu wibracji w IL2 gra nam się wiesza :), w TRACER`ze nie zauważyłem tego problemu. Po wgraniu ich owszem wibracja działa ale tak spowalnia grę że trzeba by mieć co najmniej 512 RAM :( żeby nie cięło w obu przypadkach. Przyciski są rozmieszczone ergonomicznie oprócz 2 dolnych, które lepiej by było umieścić z boku.... no ale jest jak jest. Hat Switch działa jak powinien ale i tak lepszy efekt będziemy mieli jak popatrzymy sobie „myszką” :). Wychylenia kierunków działają poprawnie i praktycznie nie trzeba nic regulować. W przypadku TRACER`a po 6 miesiącach używania słychać nieprzyjemny odgłos trącego o siebie plastiku co jest zapewne winą „wywietrzenia” smaru, dał też się we znaki pewien mankament, mianowicie zawsze na starcie mamy ok 5% mocy silnika. Dzieje się to dlatego że analog odpowiedzialny za ciąg w użyciu jakby „przesunął” się o tę 5% do góry i za Chiny nie da się tego skorygować, na szczęście nie przeszkadza to w grze. W joysticku MediaTech jeszcze nie wystąpił ten efekt ale joystick maltretuje dopiero od miesiąca :) więc wszystko przede mną :).

Reasumując

Jeśli nie masz pieniędzy jest to najlepszy wybór dla Ciebie oba joysticki kosztują w granicach 89 zł więc nie jest to majątek. Wibracje co prawda się nie używa ale to najmniejszy problem. JOY działa dobrze i co najważniejsze ma orczyki oraz regulacje ciągu na analogu co w tym przedziale cenowym jest po prostu nie spotykane. Najtańszy Logitech z takimi parametrami kosztuje ok 200 zł co może być wydatkiem nie do przeskoczenia, a tak za mniejsze pieniądze ma się namiastkę luksusu :)

Dane producenta: TUTAJ

    Joystick 3-osiowy

    Efekt wibracji „Vibration Force”

    Hat Switch

    6 przycisków akcji

    Pokryta gumą przepustnica (analogowa)

    Rączka obracająca się wokół własnej osi z funkcją orczyka

    USB; zgodny z 98/ME/XP/2000

Tyle jeśli chodzi o dane producenta :), a teraz w użyciu.

Komputer testowy:

Mój (MediaTech)   ksywa JOY

Płyta MSI KT6
Procesor Athlon 2,4 XP

RAM i tu buuuul 256/400

Grafika Radeon 9200SE 64MB/128bit (w 3d marku 6356 ptk) (sterownik Catalyst 4.4)

Muzyka zintegrowana

Kolegi (TRACER) ksywa PITER

Duron 1300

Płyta Gigabyte 7dxe

Grafa Gigabyte 9000 64/128bit (sterownik Omega 4,4)

RAM ok 400MB/266 Kingstone

Muzyka zintegrowana

Obaj ustawienie grafiki mamy na 800x600 32 bit przy full innych detalach, gra bez wibracji chodzi tak jak powinna.

JOY


 

 

SCREENSHOTS

Screenshots IL2

Arty (screeny)

   SEKCJA SYMULATORÓW

LOCK ON

Spojrzenie na LO

Porady

Linki


Flaming Cliffs

Black Shark

FALCON 4: AF

Recenzja

Dodatki - add ons

FS2004/FS X

Flight Simulator 2004

Flight Simulator X

Recenzje - add ons

Downloads

Linki

BOB II: WoV

Recenzja BoB 2

CONDOR

Recenzja Condora

Linki

BOB: SOW

Zarys symulatora

Recenzja

Multiplayer

Linki

SERIA IL-2

IL-2 Sturmovik

Forgotten Battles

Ace Expansion Pack

Pacific Fighters


Downloads

Multiplayer

Porady i Tracki

Patche

Hyperlobby

Linki

IL-2 w detalach (foto)


The last days

TARGETWARE

War over Poland'39

Download

Forum

Linki

JANES F/A-18

Opis symulatora

Linki

                 REKLAMA

 

 

Copyright © 2001-2008 YoYo. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie artykułów, cytatów i zamieszczanie zdjęć z tej strony bez zgody autora jest zabronione